Przyznam szczerze, że odnajduję pewną przyjemność w obserwowaniu tego co dzieje się w dołach naszej tabeli ligowej. Od pewnego zreszta czasu dzieje się tam tyle, i tyle ciekawego, wręcz fascynującego że można zapomnieć o naszych "potentatach". Że przaśnie, podwórkowo niekiedy, prowincjonalnie a pod względem umiejętności piłkarskich to poziom angielskiej ligi Conference? Nie szkodzi. Nie szkodzi bo swojsko, specyficznie po naszemu, oryginalnie...
Słychać zewsząd głosy - "o ci durnie piłkarze , grają jak dziady a śpią na kasie" i takie tam inne. Można tylko takie opinie skwitować śmiechem. To naprawdę nie jest łatwy chleb - niedogrzane szatnie, używany sprzęt , brak maserów i odnowy bilogicznej o warunkach treningowych nie wspominając. Kupa czasu poza domem, tłuczka po całym kraju, a pieniądze? Naprawdę niezbyt często rewelacyjne - a jeszcze częściej istniejące wirtualnie w formie zaległości. W czasie meczów kości trzeszczą bo nikt tam brylantowej techniki nie posiada, a i nogi się nie odstawia. Złamiesz nogę w trzech miejscach, peknie ci kość jarzmowa w czaszce to jeszcze pół biedy - jakoś się wyliżesz. Po paru latach jak skończysz karierę dogorywając gdzieś wcześniej w trzeciej lidze dopiero odczujesz jaki zawód wykonywałeś. Zwyrodniałe stawy, łękotki. Poodbijane nery, zniszczony kręgosłup etc. Wrak. Miałem okazję poznać kilku byłych piłkarzy grających całą karierę w klubach z tzw "dołu tabeli". Nie masz zawodu, kasy ani zdrowia. Nie to żebym tu uprawiał jakąś tania martyrologię ale po prostu mówię o faktach , o których często się zapomina..
W klubie Polonia Bytom rządzi niejaki Szatałow. Człowiek to niezwykle tajemniczy a jednocześnie coraz więcej o nim się mówi. Śląski klub pod wodzą pół Polaka pół Rosjanino-Ukraińca radzi sobie coraz lepiej mimo tego iż ich stadion to kupa przypudrowanego gruzu a warunki w jakich się tam działa to na pewno nie Manchester United. Widzieliście schody jakie prowadzą tam z szatni na murawę? Toż to istna Golgota. No i chłopaki z Bytomia pod wodzą Szatałowa nie pękają, schodzą po Golgocie i grają coraz składniej. Tego czego nie potrafia nadrabiają ambicją.
Szatałow to hohsztapler, szaman, szarlatan czy po prostu fachowiec? Pracował w Amice pod batutą Fryzjera, działał ponoć w branży jednorękich bandytów z której niedawno nagle się wycofał , piłkarzom którzy mjaą debety na kontach puszcza w szatni Floydów i golą wspólnie coraz lepsze zespoły. Nazwisko Szatałowa krąży juz coraz odważniej na trenerskiej karuzeli i jeśli nie nastapi jakiś kataklizm wkrótce zobaczymy go na ławce któregoś z topowych polskich klubów.
Kim Pan jesteś Panie Szatałow?



Komentarze
Pokaż komentarze (6)