Oj nieładnie Panie Krzysztofie, nieładnie...Jak to łatwo przywalić w naszą ligę. Bezbronna ona jak dziecięcie i jak ono niezdarna. Czy to się godzi Panie Krzysztofie?
Zainspirowany tekstem Krzysztofa Leskiego postanowiłem spojrzeć na nasza ligę troszkę inaczej. K. Leski patrzy na nią jak użytkownik Mercedesa któremu ktoś dał do jazdy Czinkłeczento więc i nie dziwota że mu się nie podoba. Ja jako niepoprawny optymista spróbuję przeanalizowac dotychczasowe wydarzenia ligowe bardziej przychylnym okiem.
Wiem, znów zostanę oskarżony o zły stan zdrowia psychicznego ale co mam poradzić, że widze poprawę? Mam wrażenie ( może tylko wyrażenie ) że poziom sportowy leciusieńko drgnął. Mówie tu oczywiście o wrażeniach globalnych, w skali makro. Od razu ktoś może mi odbić piłeczkę i powiedzieć w kontrargumencie że przeca nasze czołowe drużyny na przednówku złapały totalny dołek, z którego wyłażą jak pijak z rowu. Ok, może tak i jest..Tyle że moim zdaniem to tylko część prawdy. Drugą częścią owej prawdy jest zwyżka formy drużyn z niższych pozycji, które mają dość bycia w cieniu Wielkiej Trójki. Polonia Bytom, Zagłębie Lubin, GKS Bełchatów, Jagiellonia Białystok i przede wszystkim Ruch Chorzów to drużyny , które odważnie zaatakowały czołówkę peletonu. Naciskają, walczą, ryją glebę, nie przechodzą obok meczów z mocniejszymi a przede wszystkim zaczynają grać w piłkę. Nasze czołowe drużyny jeszcze z tym się nie oswoiły i przegrywają bądź remisują mecze które wcześniej wygrywały na stojaka. Potem media ubierają to w ciuszki pod nazwą "kryzys".
Inna kwestia. Od razu widać że paradoksalnie dobrze robi naszym rozgrywkom krótka stosunkowo runda. Meczów mało a rozstrzygnięcia nastapić mogą lada moment. Nie obserwujemy praktycznie meczy o nic, nudnych i rozgrywanych w ślimaczym tempie. Dużo sie mówi , że w naszej lidze gra się za mało. Może jednak gra sie za dużo czasami?
Poziom gry. Naprawdę coraz mniej w naszej lidze spotkań które ogląda sie z zażenowaniem. Przynajmniej dwa , trzy mecze w kolejce są takie że bez bólu można je obejrzeć. Tu też ogromną robotę wykonują kluby dotąd niedoceniane. Jagiellonia po cichutku zmontowała całkiem fajnie grającą drużynę. Ruch Chorzów to samo. Śląskie druzyny jak właśnie Ruch czy Polonia Bytom odchodzą już od - przepraszam z góry Ślązaków za wyrażenie - topornej siłowej gry, która cechowała do niedawna druzyny z tego regionu. Mniej biegania i kopania po kostkach a więcej podań , wymienności funkcji czy organizacji gry. To są niuanse często małe, które decydują że ogólny poziom się podnosi. Coraz częściej widać też odruch u piłkarzy którego często mi brakuje w naszym futbolu. Mianowicie chodzi o reakcję na straconego gola. Już coraz rzadziej widzimy spuszczone tradycyjnie głowy w takich momentach , tylko chęć naprawy sytuacji. To są pozytywne choć drobne symptomy prawidłowych tendencji. Możecie mnie nazwac naiwniakiem, proszę bardzo.
Minusem który dostrzegam i który mnie najbardziej chyba na ten moment boli jest poziom naszych tzw. "hitów". Mecze między Lechem, Wisłą i Legią niestety najczęściej nie wyznaczają wyższej półki. Mało w nich emocji i dobrego futbolu a to właśnie te zawody powinny byc naszym kibicowskim świętem. Miejmy nadzieje że juz za tydzień Lech i Legia odmienią i tą klątwę.
Na koniec krótko o suchych rezultatach i przewidywaniach. Lech i Legia nie wykorzystały chwilowej zapaści Wisły, która może już się nie powtórzyć. Lech grający znów futbol z rozmachem musi teraz jechać na "zapałkę" za Wisłą i wygrać bezpośredni mecz jeśli myśli o mistrzostwie,bo mniemam że podopieczni Kasperczaka nie bedą już przegrywać. Legia mimo całkiem niezłego meczu z Lechią będzie jeszcze się potykać i musi skupić się na walce o Ligę Europejską. Podoba mi się Zagłębie - oni i Korona muszą zostać w lidze bo mają fajne stadiony pełne kibiców i niezłe drużyny a tego nam potrzeba. Na dole istny kocioł. Walka o pozostanie w lidze jest straszna, a zagrożone jest pół ligi bo tabela płaska jak Calista Flockhart. Nikt nie chce grać z Sandecją więc nie sposób na ten moment wskazać kogoś do wylotu - tym bardziej że Anglicy mawiają że "nikt nie jest na tyle mocny aby nie spasć z ligi".Śląsk bez wyrazu, bez konkretnego celu i charakteru piłkarskiego. Za dobrze im tam chyba się siedzi wszystkim.
Stadiony rosną ( wkrótce oddzielna notka o tym ), więc niedługo nasza lala będzie miała nowe ładniejsze ciuszki. Jeszcze trochę cierpliwości Panie Krzysztofie.



Komentarze
Pokaż komentarze (9)