Już za chwileczkę juz za momencik...Idąc dziś ulicą zaskoczyło mnie całkowicie że niektóre drzewa i krzewy niepostrzezenie nabrały małych pączków. Jako człowiek zimy tkwię wciąż w niej mentalnie i żebym zauważył wiosnę , musi mnie ona po prostu palnąć mocno w łeb. Pączki te zwiastują dla mnie owo nadchodzące palnięcie - wtedy zauważę. I nawet mimo , iz jestem człowiek zimy, tą wiosną, a właściwie palnięciem przez nią w łeb s zachwycę.
Być może mam jakieś skonności masochistyczne , ale lubie jak to palnięcie jest naprawdę mocne - tak żeby aż zaszumiało pod czaszką. W tym celu sam się tej wiośnie lubię wystawić na cel i nawet drugi policzek nadstawić. Cóż robię w tym celu..Do tej operacji potrzebne są:
1. Jakieś medium podające prognozę pogody
2. Budzik
3. Aparat fotograficzny
Medium owo potrzebne jest aby pilnie nasłuchiwać w który wolny weekend , będzie niczym nie skażone niebieskie niebo. Najlepiej jakby to była niedziela -dlaczego? Zaraz to wyjaśnię, gdyż łączy się to z punktem nr 2. Budzik nam będzie potrzebny aby nastawić sobie go na - powiedzmy 6-stą rano. W niedziele - ponieważ większość ludzi, którzy w niedziele lubią spacerować po parkach i zakłócają randkę z wiosną swoim łazactwem, o tej godzinie jeszcze śpią, odbijając sobotnie swawole. Czemu tak rano? Bo wtedy słońce robi nam wspaniałą przysługe i świeci w bardzo charakterystyczny sposób. Mam wrażenie że wtedy wydziela jakieś specyficzne promienie..
Wtedy można odwiedzić najbliższy sobie urokliwy park i chodząc po nim pozwolić wiośnie stuknąć nas mocno w głowę. Przyroda korzystając z momentu gdy nikt jej nie widzi , wybucha ze zdwojona siłą w szósto godzinną porę. Wtedy mamy do czynienia z prawdziwą i skończoną w swej formie wiosną. Nie żadne tam popierdółki, przedwiośnia, krokusy i wyczekiwanie na pierwszy listek..Mało tego - w takich okolicznościach możemy zobaczyć miejsca które znamy z dnia "normalnego" nasączone metafizyką.
Gdy dysponujemy aparatem możemy podjąć niesmiałą i z góry skazaną na niepowodznie próbę sfotografowania owego zjawiska. Tak jak i ja kiedyś uczyniłem.











Komentarze
Pokaż komentarze (17)