Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak
848
BLOG

K.Staszewski - polityk/celebryta?

Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak Kultura Obserwuj notkę 18

Kto to jest Kazik Staszewski, specjalnie nikomu nie trzeba tłumaczyć. Jak na polskie warunki, jak na polską scenę muzyczną to prawdziwy gigant, osobowość. Osobowość która nie oparła się wszelkim możliwym turbulencjom jakich doznawała nasza kultura w przeciągu ostatnich, powiedzmy, trzydziestu lat.

Kazik przetrwał komunę, przetrwał rodzący się kapitalizm, przetrwał marazm przełomu wieków i wygląda na to że przetrwa także "Erę plastiku" - jak nazywać zwykłem czasoprzestrzeń aktualnię nas otaczającą. Kazik nagrywa, Kazik śpiewa, Kazik pisze - i wszystko to nadal się dobrze sprzedaje, na tyle nawet dobrze, iż stać Kazika na to żeby mieć dom na Teneryfie i sobie tam pomieszkiwać. Nie strzelać do pianisty - nie piszę tego z małej zawiści. Uważam że to dobrze, iż w Polsce muzyk jest w stanie ze swej twórczości godnie i dobrze żyć, i nie musi w tym celu bynajmniej grać do kotleta schabowego, czy doczepiać sobie cycków.

Ja jednak mam ostatnio z Panem Kazikiem ogromny problem. Od jego twórczości odsunąłem się ładnych parę lat temu - nie wiem, nie chcę osądzać czy to Staszewski spuścił z tonu, czy po prostu ja się starzeję i oczekuję czegos już innego od muzyki. Najpradopodobniej to drugie, jak sądzę. Nie chcę tu jednak pisać o stronie muzycznej, nie miejsce i nie czas. Mi chodzi o coś innego.

Mam wrażenie że Kazik Staszewski pogubił się nieco w medialnej rzeczywistości, w której jak twierdzi, i jak można wyczytać z między wierszy, nie chce uczestniczyć, a z drugiej strony jest mu ona przeciez potrzebna - nie ma bata, nie istnieje dziś szeroko ten, który się nie reklamuje.

Po części jestem to w stanie zrozumieć. Jestem nieco młodszy od Kazika, ale i tak mam problem nieustający z pędzącą cywilizacją cyfrową. Wciąż się w niej gubię, wciąż mnie przeraża i wciąż nie mogę się w niej odnaleźć. Nie mam np. konta na Facebooku - boję się takich rzeczy jak diabli, przerażają mnie one nawet na swój sposób, widze w nich - serio piszę, można się śmiać - ogromne zagrożenie dla istnienia społeczeństwa w dotychczasowej, znanej nam formie.

Jednakże jeśli już ktoś zdecydował się funkcjonować w tej przestrzeni musi robić to konsekwentnie.

Kazik ma za sobą kilka "aferek" internetowych. Toczy jakieś bitwy z pewnymi portalami i stacjami radiowymi. Do tego dochodzą bijatyki medialne z politykami, internautami i Bóg wie z kim jeszcze. Jednocześnie Kazik niechętnie udziela wywiadów - chce autoryzacji, a nierzadko i chce zobaczyć pytania długo wcześniej przed przepytywaniem przez dziennikarza.

Kazik opowiada o swoich problemach z alkoholem, co przeplatać raczy publicznymi występami po tzw. "kielichu".

Co to wszystko mnie tak naprawdę obchodzi? Nic, a nic. Kazik to dorosły człowiek, ponoć artysta  -tak więc ma prawo do swoich odpałów i fanaberii. Zostawiłbym cały ten temat gdzieś na boku i go w ogóle nie poruszał - gdyby nie jedna kwestia.

Pomiędzy tym wszystkim co wyżej opisałem, Kazik Staszewski bowiem także poucza i naucza. Wypowiada się szeroko na temat naszej rzeczywistości, pisuje felietony oraz pokazuje się w mediach. To wszystko daje mi w tym momencie możliwość polemizowania z tym co nam pan S. publicznie wykłada. Mało tego - pozwala mi to na swobodne zderzanie tego co wykłada, z tym co robi.

Zacznę od tego że K.S. ma pióro tak ciężkie, że daję słowo, nawet najbardziej ciapowaty bloger na S24 pisze lepiej niż on. Jego felietony to morderstwo dla umysłu, i doprawdy zaczyna się zastanawiać wtedy człowiek jak komuś tak beznadziejnie piszącemu udaje mu się tworzyć nierzadko całkiem dobre teksty piosenek.

W ogóle to nie zrobiłem na początku pewnego zastrzeżenia, od którego w zasadzie powinienem był zacząć. To co  Kazik mówi np. na tematy polityczne to tak naprawdę element szerszego zjawiska. O zjawisku tym pisał ( i rysował ) ostatnio Czarek K. - chodzi mianowicie o to że media w swoim zapędzeniu umyśliły sobie, że od teraz po odpowiedzi na pytania ważkie będziemy się udawać do ludzi których autorytetami uczyniły media i popkultura. Celebryta, aktor czy muzyk wypowie się chętnie na każdy demat, a publika z chęcią te wywody przyjmie za pewnik.

Im więcej pytają, tym celebrysie więcej i chętniej mówią. Mówią również o polityce. Kazik S. nie bał się tego tematu nigdy. W jego twórczości polityka była od zawsze. O ile jednak za komuny sprawa była oczywista - my tu, a oni tam - to w czasie względnej wolności jaką się cieszymy, nie wypada to najlepiej. Czemu?

Ano dlatego że Kazik - podobnie jak ogromna ilość ludzi z tego pokolenia - został w okopach i nijak nie umie z nich wyjść.

Co bowiem ma do zaproponowania Kazik jeśli chodzi o politykę, jaki przekaz możemy od niego usłyszeć? Taki oto że w zasadzie to należy mieć wszystko w dupie, politycy to kurwy,należy nie chodzić na wybory, olewać otaczający świat i być w ten sposób "ponad". Tak, tak. Tyle ma nam do powiedzenia w kwestii polityki czołowy autorytet medialno-kulturalny. Gdybym usłyszał to od człowieka, powiedzmy dwudziestoletniego to może jeszcze bym to zrozumiał. Ale na Boga jedynego - to mówi gość ok. 50 tki, człowiek o ustalonej reputacji mędrca którego słowa młodzi spijają z ust. Po prostu wszystko olać,  a wszystko to syf.

"Coście uczynili z tą krainą złą?" - tak śpiewa Kazik w jednej z ostatnich piosenek zespołu KNŻ. Piękny populizm, Leper byłby z Kazika dumny. To że jest źle i do dupy sprzeda się zawsze i wszędzie, zwłaszcza u nas.

Innymi słowy Kazik nadal kreuje się na "no future". On nadal - a może nawet wymagało to do niego pewnego cofnięcia się w rozwoju - żyje światem PRL-u gdzie postawa abnegacka była nierzadko jedyną umożliwiającą względne umysłowe przetrwanie. Dziś jednak panie Staszewski świat się zmienił, trochę inaczej to wszystko działa.

To chyba najgorsza z możliwych postaw w mojej opinii. Niebezpieczna do przekazywania młodemu pokoleniu. Coraz częściej i coraz odważniej prezentowana przez kolejnych tuzów celebrystyki. "Mam wywalone"  - tak można by w skrócie ją opisać. Postawa to szczególnie popularna wśród tzw. inteligencji oświeconej. Słychać podobne historie często z szeregu ludzi których wydawałoby się traktować należy poważnie.

Przyznam szczerze, że pakowanie się do spraw poważnych, publicznych ludzi którzy nie mają o działaniu państwa zielonego pojęcia to kompletna w mojej opinii żenada. Nie jestem zdania że artysta nie ma prawa tworzyć muzyki, czy szerzej sztuki, o zabarwieniu politycznym, że to jakaś ujma. Ma. Niech jednak - jeśli już się za to zabiera - robi to uczciwie i z jakimkolwiek sensem. Wolę już po stokroć tych którzy otwarcie mówią, że "nie trawią Kaczora", bądź tych którzy chcą śpiewać "ku chwale IV RP". Przynajmniej jest to szczere, i wymagające choćby minimalnego wysiłku umysłowego.

Postawa "Mam Wywalone" jaką prezentuje K.S. to przykład ostatecznego rozbratu z rozumem. Może panie Staszewski jak już wszyscy będziemy "Mieć Wywalone", i wszyscy zgodzimy się że wszystko to gnój, to wtedy nam się wszystkim wokół polepszy. Z pewnością.

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Kultura