Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak
9776
BLOG

Widziałem dziś dwie Polski

Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak Polityka Obserwuj notkę 274

 

Miałem dziś bardzo dziwny dzień. Może dziwny to złe określenie - był to dzień bardzo ciekawy. Zupełnym przypadkiem stało się tak, że w ciągu kilku godzin byłem w dwóch światach. Rano moje ciało przebywało w budynku Agory, ponieważ zostałem zaproszony do gadaniny w Tok FM. Stamtąd, prawie że z "marszu" poszedłem na Marsz w obronie Telewizji Trwam. Czy można w szybszym czasie przejść z jednej Polski do drugiej?

 

 

Tak się jakoś ułożyło, że te dwa miejsca które dziś miałem okazję odwiedzić, symbolizują dwie skrajności naszego życia publicznego. Ja sądzę - będąc i tu i tam - że jest to jednak pewien pozór. Kiedy powiedział ja tym ludziom w Toku, że idę na ten Marsz to wcale tam się oczy nikomu szeroko nie otworzyły ani nikt na mnie dziwnie nie spojrzał. Natomiast w czasie Marszu, gdy rozmawiałem z miłymi starszymi paniami i powiedziałem że jestem niewierzący, to nie dostałem za to parasolką po łbie a jedynie zwyczajne ludzkie zrozumienie, akceptację. Bo Polacy są mądrzejsi niż nam się wszystkim wydaje.

Po co tam poszedłeś Panie Kacprzak, skoro jesteś Pan niewierzący i mało tego - nie oglądasz na codzień Tv Trwam? Prowokator jakiś Pan jesteś? Powody są bardzo proste. Po prostu nie tylko chodzi o to, że moja mama ogląda tą telewizję i byłem niejako tam trochę też w jej interesach. Uważam, że ta telewizja jest nam wszystkim potrzebna. Ona musi istnieć, żeby można było mówić u nas o jakiejkolwiek wolności słowa i żeby ta wolność słowa nie była tylko wyświechtanym frazesem. Uważam też, że powinienem tych ludzi jakoś wesprzeć. Znam kilka starszych osób, widuję je w sklepie w którym robię zakupy, rozmawiam z nimi. Często oni nie mają nic innego oprócz tej telewizji i Radia Maryja. Te media - których estetyka często nie jest do końca moja - są przede wszystkim potrzebne tym ludziom, a naszym obowiązkiem jest nie dopuścić do tego żeby oni je stracili.

 

 

Powodów jest zresztą więcej. Na takim Marszu jest po prostu....fajnie. Ktoś się będzie zżymał na te słowa, ale tak naprawdę jest. Już samo morze polskich flag kołyszących się aż po horyzont Alei Ujazdowskich sprawia kolosalne wrażenie. W dodatku jest to moment kiedy jest mnóstwo flag a nie jest to mecz piłkarski. Bo chyba powoli zapominamy o tym, że flaga narodowa to nie jest stadionowy gadżet.

Polecam wszystkim przejście się na taki Marsz. Atmosfera jest podniosła ale nie sztywniacka, nie ma tam ani śladu żadnej agresji - ci którzy karmieni są filmikami, na których staruszki chcą dusić reporterów TVN niech idą i sami się przekonają jak jest. Jest tam po prostu sympatycznie. Jeśli ktoś myśli, że "moher" to jest tylko starszy człowiek, to się grubo myli. Idzie masa ludzi w średnim i młodym wieku, często z dziećmi i często wyglądający tak, że z pewnością nikt by nie podejrzewał że mogą iść w takim Marszu. Mimo że szedłem z rowerem wśród tłumu ludzi, to nie słyszałem ani jednego syknięcia czy fuknięcia pod moim adresem. Nie widziałem praktycznie żadnych transparentów które Pani Pochanke mogłaby pokazać swoim uczniom jako przykład oszołomstwa. W dodatku na takim Marszu można spotkać Ufkę i z nią pogadać -  co stało się też dziś i moim udziałem:)

Na samym końcu jest tam też i czysta polityka. Można się z nią zgadzać lub nie. Można jej nie słuchać i iść wtedy do domu, jeśli ktoś chce i pozostawić sobie w pamięci tylko to, że Polacy nie są tylko klientami banków i petentami niekompetentnych urzędów. Są podmiotem a nie przedmiotem. Mają swój głos jeśli zajdzie taka potrzeba.

Tak się zastanawiam po powrocie nad tym, czy są te dwie Polski czy nie. Ta w Agorze i ta z Placu Trzech Krzyży. Chyba są. Tylko czy je trzeba koniecznie na siłę sklejać? Tu śmiem wątpić. One są w pewnym sensie sobie nawzajem potrzebne - być może wzajemnie generują ludzką aktywność obywatelską, nie pozwalają ludziom mentalnie zasnąć. Czasem się na siebie boczą, i często słusznie, zdrowy spór jest bowiem potrzebny, inspirujący i rozwijający. Może te dwie Polski jeszcze potrzebują trochę czasu żeby nauczyć się obok siebie współistnieć. Ja mam nadzieję tylko, że nigdy nie zewrą się ze sobą w bitewnym zgiełku.

 

 

Fot. moje

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (274)

Inne tematy w dziale Polityka