Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak
480
BLOG

Moher Talking

Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak Polityka Obserwuj notkę 31

 

To będzie okropne co napiszę, wiem. Jednak często jest tak niestety, że gdy przemieszczam się po Warszawie i obserwuję cały ten sztuczny świat tandetnego blichtru, pogoni za look'iem i zmc'donaldyzowanej do bólu popkultury przypomina mi się to co kiedyś opowiadał Miłosz. Opowiadał on o tym, jak wstrząsające wrażenie zrobił na nim widok ludzi kręcących się po ulicach późnych lat 30-tych, strojących się, bawiących i żyjących jakby w jakimś opętanym śnie konsumpcji, nie zauważając przy tym ani trochę zacieśniających się wokół nich bezlitosnych szczęk historii. Nasz noblista nie umiał wtedy - do czego się przyznał - powstrzymać się aby nie pomyśleć o tych ludziach jak o "bydle". Tak bardzo uderzyła go głupota i całkowita utrata instrynktu samozachowawczego wobec zewsząd wyczuwalnego bliskiego czasu katastrofy. Kiedy więc patrzę na to, jak w tym kapitolu hiper-konsumpcji ludzie przewracają się sami o siebie, chcąc koniecznie móc jeszcze trochę zjeść leżącej na trotuarach, przejedzonej i zwróconej przez innych dawno temu papki, niestety myślę to samo co Miłosz blisko 80 lat temu.

Kiedy kręciłem się w okolicach Placu Trzech Krzyży i obserwowałem jak w tych wszystkich modnych kawiarniach siedzą ludzie poprzystrajani drogimi okularami przeciwsłonecznymi, na szyjach mają poobwiązywane fantazyjne szaliczki, i jak bardzo wielką wesołość wzbudzają w nich ci dziwni ludzie, którzy gromadzą się z biało-czerwonymi flagami, nie dziwiło mnie to wszystko zbyt bardzo. Nie dziwiło mnie, że niektórzy z tych którzy przechodzą tamtędy przypadkiem, wyciągają swoje smartfony i wśród głupawego rechotu nagrywają starszych ludzi, kompletnie nie zważając na to iż właśnie odbywa się tam msza. Nie mogło mnie to dziwić. Wszak widzę codziennie na własne oczy to, że ci wszyscy młodzi, dynamiczni i tolerancyjni ludzie, którzy chyba niebawem polecą rakietami w kosmos albo jeszcze dalej żeby podbijać wszechświat ( bo ten juz jest dla nich za mały i zbyt wsteczniacki), nie zostali w swych rodzinnych domach nauczeni tego co wydawałoby się normalne i oczywiste, czyli ustąpienia komuś miejsca w autobusie.

Dlaczego więc warto przychodzić na takie Marsze jak ten sobotni? Choćby po to żeby sobie przypomnieć o tym, jak niezmienne jest to, że ludziom najłatwiej jest być wśród bezpiecznej większości. Bycie w mniejszości, wśród tych którzy nie świecą odbitym światłem płynącym wprost z plastikowego, energooszczędnego słońca jest wciąż nieco bardziej trudne, pod tym względem nic się nie zmienia. Ci ludzie drepczący powoli i spokojnie przez Aleje Ujazdowskie obnażają - chcąc czy nie chcąc - pustkę otaczającego nas wypranego z wszelkich prawdziwych emocji świata. Bo jak to jest, że tym wszystkim ludziom z flagami chciało się poświęcić słonecznną wiosenną sobotę na to, żeby gdzieś pójść i nie dostać za to żadnych pieniędzy? Toż to aberracja jakaś. A ci ze smartfonami, krzyczący z bezpiecznej odległości to swoje ironiczne "Jarosław, Jarosław" wydają się wtedy tacy malutcy i im bardziej się w tej swojej ironii napinają tym bardziej stają się mniejsi i mniejsi. Bo chyba trochę przeczuwają to, że dzisiejszy konsumpcyjny świat powyrywał im z korzeniami dusze i emocje, a na tym miejscu zostawił kod kreskowy i konto na Facebooku. Wydają sie tacy słabi wtedy - można by podejść do nich i zabrać im te wszystkie szaliczki i okularki, a oni nie powiedzieliby ani słowa.

Czy jeśli ktokolwiek zorganizowałby im marsz w obronie chociażby tych pozabieranych szaliczków i okularów, to czy oni by się tam zjawili w liczbie choćby ciutkę zbliżonej do tych "śmiesznych staruszków", którzy nadają się się tylko do robienia z nich demotywatorów? Śmiem wątpić. Oni tylko unieśliby się moralnym oburzeniem. A potem poszliby na jakiś nowy "hit" w kinie.

Wychodzi na to - cholerka jasna - że ci "śmieszni staruszkowie" wśród naszego bierniackiego do bólu społeczeństwa są awangardą. Potrafią się społecznie zorganizować i wyrazić swoje racje. Czy trzeba z tymi wszystkimi racjami się zgadzać? Nie. Jednak lepiej byc w mniejszości, która chce coś mówić a nie tylko konsumować to co korporacja rzuci na trawnik i czekać na to co przyniesie los. Lub na nową promocję.

 

Ujęcie z marszu nagrane przeze mnie:

 

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (31)

Inne tematy w dziale Polityka