Jadę kolejką WKD i wyglądam przez okno na Dworcu Zachodnim. Ani chybi EURO już za moment, tuż tuż. Jeden Pan Henio siedzi na workach cementu i malowniczo ćmi papieroska. Drugi sypie jakieś tajemnicze kruszywo w dziury powstałe w powierzchni peronu użytkowanego bez remontu jakieś 30 lat conajmniej. Będzie już równo, nie ma obawy. Jesteśmy juz gotowi na przyjęcie szanownych gości. Wódka chłodzi się w lodówkach, a naklejki z logo EURO przyklejone na szyby autobusów jak należy.
Tak, ironizuję, jesli ktoś się jeszcze nie zorientował. Niestety sprawy nie mają się dobrze. Mówię tu o Donaldzie Tusku i jego szalonych rządach. Nie wyłożył się nasz Donald na kryzysie. Nie wyłożył na powodziach. Nie wyłożył się na jumaniu kasy z VAT-u, z emerytur i z czego tam jeszcze Rostowski zdołał. Nie wyłożył sie również na Smoleńsku. No normalnie teflon lepszy niż w Mango. Ale na EURO się wyłoży jak nic.
Nie wiem czy będzie ktoś jeszcze taki, kto będzie bronił rządu który nie potrafił przez blisko 5 lat zbudować pięciuset kilometrów autostrady. "Powstają autostrady przecież", "Polska się rozwija". "Jest w budowie", "Polska to jeden wielki plac budowy", "Można ich nie lubić, ale przecież jednak coś robią". Polska nie jest jednym wielkim placem budowy. Jest jednym wielkim rozgrzebanym kołchozem, w którym watahy urzędników zatrudnionych za czasów rządu PO robią za poganiaczy coraz bardziej umęczonego i zarobionego narodu.
Tusk wyłoży się na EURO - już widzę te ironiczne uśmiechy wciąż licznej grupy zaczadzonych. Przecież EURO będzie świętem. Będzie kolorowo, radośnie. Donald Tusk będzie ściskał prawice najmożniejszych tego świata - wejdzie po prostu na kolejny level w swojej grze pt. "chcę być ziomem Merkozyego i innych największych". Tak będą nam tłumaczyc zaczadzeni.
Tyle że będzie to już łabędzi śpiew tego pięknego pawia. No owszem, Donald Tusk będzie ściskał prawice możnych, a w tym czasie my wszyscy - łącznie z zaczadzonymi rzecz jasna - będziemy czerwoni ze wstydu siedzieć w czterech ścianach przy butelczynie mleka. Bo jak wytłumaczyć Niemcowi, Czechowi czy Grekowi, że nasze drogi się kończą w polu, a dojazd z lotniska do centrum miasta mozliwy jest tylko półtorametrowym chodnikiem? Oni to zrozumieją. Napiją się wódki, pobawią się i pojadą do siebie. Stan polskich dróg jest już w Europie niemalże anegdotyczny. Co najwyżej się zdziwią że w ogóle zbudowaliśmy stadiony i że sie one nie zawaliły.
A co nam powie Donald Tusk? Spoko, spoko ale przecież Polska była przejezdna, nie? Tak z pewnością nam powie, znów mrugając okiem do zaczadzonych.
Dziękujemy Ci Panie Donaldzie za tą kompromitację.


Komentarze
Pokaż komentarze (59)