Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak
5381
BLOG

Joanna Kluzik Rostkowska - caryca nielojalności

Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak Polityka Obserwuj notkę 107

 

Każdy z nas z pewnością miał taki przypadek w życiu, że znał kogoś kogo podziwiał, kto go fascynował czy wręcz intrygował. Oczywiście w tym przypadku o którym chcę mówić, układ jest taki, że tego kogoś podziwiamy z daleka, osobiście go nie znając. Potem przychodzi ten dzień, w którym stykamy się z tym kimś wreszcie osobiście i następuje jedno wielkie, bolesne rozczarowanie. Okazuje się że ten ktoś, nie dość że zachowuje się bardzo dziwnie, to na dodatek nie grzeszy zbytnio inteligencją, a to co go najbardziej śmieszy, to wtedy gdy staruszka wywali się na oblodzonym chodniku. Czy jest na sali ktoś, kto nie przeżył takiej życiowej sytuacji? Ja miałem ich kilka co najmniej. Natomiast jeśli chodzi o politykę, to z pewnością na czele mojej stawki rozczarowań osobistych znajduje się Joanna Kluzik Rostkowska.

Dziś oczywiście mało kto się do tego przyzna, a przecież był taki czas, że JKR była nazywana „nadzieją białych”. Była przedstawiana jako ta inna niż wszyscy. Jako polityk, który może i powinien służyć innym za wzór. Nieco technokratyczny, nieco o profesorskim sznycie, zawsze i wszędzie mówiący o konkrecie. JKR była zawsze na dodatek przywoływana ( nawet we wrażych mediach ) zawsze w sytuacji gdy trzeba było pokazać że nie wszyscy w PiS to oszołomy. Cóż, nie będę ukrywał że i ja sam się na to wszystko dałem nabrać, ale ja przecież jestem szeroko znany ze swojej naiwności. Znam więcej takich rozczarowanych, o wiele ode mnie mądrzejszych, zapewniam.

Wśród nich z pewnością jest też Robert Mazurek. Robert Mazurek, który nie wiedzieć czemu chciał podać JKR pomocną dłoń w postaci zrobienia z nią wywiadu dla weekendowej Rzepy, wywiadu który – jak rozumiem – miał dać szansę spokojnego wyprostowania pewnych spraw, być może Mazurek chciał dać swojej dawnej znajomej możliwość przedstawienia swoich racji w przyjaznej atmosferze. No i JKR zrobiła to co od pewnego czasu weszło jej w krew, a co też często zdarza się wtedy kiedy próbujemy komuś dać tzw. „drugą szansę”. JKR Mazurka w tą wyciągniętą rękę po prostu kopnęła.

Powiedzieć sobie szczerze trzeba. Z tego wywiadu nie wyszło kompletnie nic – czasem się to zdarza i najlepszym, a Mazurka za takiego uważam. Przez dwie szpalty widzimy nerwową wymianę zdań pomiędzy przeprowadzającym wywiad, a JKR, która daje pokazy egzaltowanej nerwowości w stylu Krystyny Jandy. Plącze się, wścieka na prawdziwe i oczywiste zarzuty, a co najgorsze po kilku zdaniach przyznaje się do tego że w nich oszukiwała. Jednym słowem kompletny rozpad percepcji jakby to napisała studentka psychologii. Nie dowiadujemy się z tego wywiadu niczego, bo JKR zajęta jest ostrzeliwaniem się ze swojego obozu we wszystko co do niego podchodzi. No i oczywiście co trzecie zdanie wspomina o „złym Kaczyńskim”. Tutaj chyba zaczynamy się ocierać o sedno sprawy – nawet studentka psychologii nie jest nam potrzebna by stwierdzić: heloł, ktoś tu ma obsesję.

Jakiś czas temu ukułem pewną teorię. Wedle teorii tej, ten nielubiany i odsądzany od czci i wiary J.Kaczyński po serii odejść i rokoszy, jawić się może jako ojciec gromadki niedojrzałych szczeniaków, którym wydaje się że są dorośli. Wchodzą w taki głupi wiek, kiedy największym symbolem buntu dla takiego szczeniaka jest powiedzieć rodzicom „nienawidzę was”. No i wówczas stają się mistrzami w odmrażaniu swoich własnych uszu. Jeszcze dopóki są pod rodzinnym dachem to się jakoś w miarę rozsądnie zachowują. Kiedy wreszcie wyrywają się spod tego „opresyjnego” wg nich dachu, wyłazi z nich ich najgorsza strona. Syndrom tzw. „spuszczenia z łańcucha”. Tak się działo, zauważcie, po każdym niemal odejściu kogoś z PiS. Błyskawicznie ten ktoś zmieniał się we własna medialną karykaturę, a jedyne co miał do powiedzenia to skarżenie się na niedobrego padre.

Najszybszą i najbardziej widowiskową drogę w tej dziedzinie przebyła właśnie JKR. Jak w ciągu kilku miesięcy zniszczyć swój własny wizerunek – proponuję napisać jej podręcznik pod takim tytułem, bo chyba nic już innego jej nie pozostało. JKR w wywiadzie Mazurka mówi że „w polityce nie ma miejsca na przyjaźń”. Strach ją nawet zapytać w tej całej sytuacji  o to czy „w polityce jest miejsce na przyzwoitość?”. Mazurek takiego pytania nie zaryzykował.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (107)

Inne tematy w dziale Polityka