Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak
1322
BLOG

Od Coryllusa do Ziemkiewicza

Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak Polityka Obserwuj notkę 79

 

Co? Drugi tekst w ciągu dnia Panie Kacprzak? Aleś Pan wzmożony dziś. No tak się składa, że mam parę wolnych chwil wreszcie i coś tam mogę skrobnąć. Bo pisanie niestety bywa narkotykiem, nawet dla takich skończonych grafomanów jak ja. No a jak się jeszcze widzi, że to grafomaństwo czytane jest przez kilka osób ( chwała Bogu za internet ) to już w ogóle trudno zapanować nad sobą i nie pisać. Tak więc korzystając z okazji, że wszyscy Wielcy Blogerzy poszli spać i że jest parę chwil żeby odejść od bieżączki, chciałbym poruszyć pewien temat, że tak to ujmę "środowiskowy". Podstawową inspirację stanowi przeczytany przeze mnie dziś tekst R.Ziemkiewicza z ostatniego "URze" pt. " Jak zostać pisarzem w III Rp". W ogóle czytając ten niezwykle potrzebny tygodnik, trudno się oprzeć chęci polemizowania. W zasadzie każdy artykuł jak się czyta tam, to od razu aż się palce rwą do klawiatury aby pisać sążniste polemiki. Otwiera człowiek tą gazetę i tematy same się zeń sypią. Z jednej strony pan Gociek ze swoim, nazwijmy to eufemistycznie "naiwnym" tekstem o kinie 3D a z drugiej choćby podniecone enuncjacje pana Bielana. Zostawmy jednak póki co tych dżentelmenów na boku i zajmijmy się red. Ziemkiewiczem i jego artykułem.

Co łączy panów Ziemkiewicza i blogera Coryllusa? Z pewnością to że, jak sądzę darzą się wzajemną niechęcią. Nie wiem czy Ziemkiewicz nie lubi Coryllusa, czy go zna ( choć myślę że zna ) ale można spokojnie założyć że jeśli go zna to z pewnościa go nie lubi. To że Coryllus nie lubi Ziemkiewicza to pewne. Co jeszcze ich łączy? Wiele rzeczy. Np. to że obaj marnują swoje niewątpliwe talenty pisarskie na produkcje jadowitych filipik oraz moczenie swoich ciekawych pisarsko dzieł w politycznym jadzie. Jest też jeszcze jedna rzecz która jest dla tych panów wspólnym mianownikiem. Otóż obaj od pewnego czasu wiele ze swych cennyc mocy poświęcają na tłumaczenie nam że są świetni tylko nikt tego nie rozumie. Tudzież opowiadają bezustannie o jakimś salonie, który pęta ich mogące wystrzelić gromko w niebo talenty.

Słowo na temat Coryllusa. Moje stosunki z Coryllusem nie są najlepsze - tak to ujmę delikatnie. Ja swoje jemu napisałem, on mi również nie był dłużny. Nie wiem tylko czemu poświęca mi on tyle strof w swych tekstach i komentarzach. Bo ja jestem tylko naprawdę skromnym blogerem z małego miasta, który nawet Pana Igora Janke na oczy nie widział. Tymczasem Coryllus demonizuje moją postać i sugeruje że ja, zanim położę się spać, dzwonię do Michnika, Wiplera, Krysztopy oraz Krawczyka i mówię im co mają robić dnia następnego. Trochę mnie to śmieszy a trochę przeraża, że tak inteligentny człowiek jak Coryllus może oddawać się takim fantazjom. Wracajmy jednak do sedna. Więc nasze stosunki są rzekłbym napięte, choć nieco mi kadzi to że taka postać się mną zajmuje. Nie zmienia to faktu, że ja sam, najzupełniej szczerze i obiektywnie cenię Coryllusa. Nie piszę tego po to aby tu podejmować jakieś rachityczne próby "budowania pomostów". Pomostu pomiędzy nami pewnie zbudować się nie da. Jednak ja zawsze lubiłem ludzi nietypowych i niepokornych, takich z tzw. "zakrętem". Widzę że Coryllus pisze dobrze, ma swój styl. A że czasem kogoś, w tym mnie, kopnie? A niech kopie. Po to jest internet, i po to jest wolność słowa żeby każdy pisał co myśli.

Zestawiam jednakże tego Ziemkiewicza i Coryllusa właśnie ze względu na te skłonności do płaczliwego upominania się o to, że "naród nie czyta tych co powinien".

Ziemkiewicz w sygnalizowanym powyżej artykule przechodzi samego siebie. Tworzy wizję spisku, być może  ( a może na pewno ) skonstruowanego gdzieś na politycznym Olimpie, w którym tylko Stasiuk czy Głowacki mogą być w Polsce wydawani i mieć bestsellery. Otóż Panie szanowny Ziemkiewiczu. Tak się składa, że większość pańskich książek jakie posiadam w swojej bibliotece ( oho, aleś palnął Kacprzak z ta biblioteką - to ledwie półczyna z książkami ) nabyłem nie w klubach GP, czy w przykościelnych księgarniach, a w najbardziej prozaicznym z prozaicznych Empików. Pana książki stały tam na dość eksponowanym miejscu, i z tego co wiem to sprzedawały się tam bardzo dobrze. Empiki chyba nie są strefą eksterytorialną w III Rp? Nie, prosze nie posądzać mnie o małość. Ja Ziemkiewiczowi nie wypominam. Chcę tylko napisać to, że w Polsce cały czas to co dobre znajdzie przebicie do klienta. Książki Ziemkiewicza są na to niezbitym dowodem.

Dlatego sądzę, że te wszystkie płacze, żale i tworzenie spiskowych teorii są niepotrzebne. Jak w każdej branży na świecie, zwłaszcza w tej trudniącej się wydawnictwem, nie wystarczy sam talent. Oczywiste że czasem trzeba wypić piwo z tym czy tamtym. Tego nie uniknie nikt. Jestem pewien, że i Ziemkiewicz zna tego i owego, który w odpowiednim czasie wypił z nim piwo i zdecydował się wydać mu książkę. To ten niewymierny "łut" w którym poznajemy tych od których coś zależy lub nie. Myślę że Coryllus po prostu na kogoś takiego jeszcze nie trafił. Pewnie w końcu trafi - bo człowiek to konsekwentny - i ja wówczas będe mógł kupić jego książkę w Empiku na półce z nowościami, tak jak Ziemkiewicza. Tego zresztą mu życzę.

Co innego jest gorsze. Chyba to, że zarówno Coryllus jak i Ziemkiewicz mają podobną manierę sugerowania co i jak się powinno pisać. To już nie jest dobre. Bo i Ziemkiewicz i Coryllus zdają się nie rozumieć, że odtąd odkąd istnieje słowo pisane, głównym rynkiem trzęsie szmira i tandeta. Kafka czy Żeromski nie byliby tak wielcy jak są gdyby ich książki leżały pomiędzy "Faktem" a "Party". Jest sztuka plebejska i sztuka wyższa. Mieszanie w to wszystko polityki, służb specjalnych i Lorda Vadera nic nie pomoże. Proponuję obu panom aby skoncentrowali się na pisaniu - czyli tym co robią najlepiej. Efekty będą z pewnością lepsze niż to częstokroć niepoważne tupanie nogą.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (79)

Inne tematy w dziale Polityka