Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak
546
BLOG

Gorsze wypiera lepsze - "polemika" z Toyahem

Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak Polityka Obserwuj notkę 18

 

Przeczytałem dziś tekst Krzysztofa Osiejuka vel Toyaha, który poprzez nawiązanie do bloga Consolamentum, maluje w ponurych niezwykle barwach kondycję S24. Mówiąc ściślej, w jego opinii to, że blog Krzysztofa Wołodźki nie cieszy się już na S24 takim zainteresowaniem jak kiedyś, oznacza obniżenie się poziomu pisania jaki obowiązuje na Salonie. Teza do dosyć odważna, aczkolwiek jak to na mnie przystało  ( można by tak powiedzieć gdyby chcieć być złośliwym ), przyjmę pozę wobec tejże tezy pozycję niejednoznaczną. Z jednej strony bowiem uważam że Toyah ma rację, ale z drugiej pozwolę sobie nie do końca się z tym wszystkim zgodzić.

To że pisze o tym wszystkim właśnie Toyah jest w mojej opinii symptomatyczne, bowiem losy tych dwóch blogerów - Toyaha i Consolamentum - w pewien sposób się splotły. Splotły się one w ten sposób, iż obaj, w różnym czasie i z różnych powodów opuścili S24, bądź bardzo mocno się od niego odsunęli. Opuścili ten Salon - to trzeba koniecznie dodać - z ogromną stratą dla tegoż Salonu. Czy ze stratą dla samych siebie? Pewnie temu zaprzeczą, aczkolwiek ja osobiście sądzę że też. Biorąc pod uwagę że obaj znów wznowili tutaj swoją obecność, tym bardziej się w swym sądzie uprę. Nie robię z tego zarzutu żeby była jasność pełna, każdy ma prawo odejść i wrócić.

Jednak kiedy dziś Toyah, podpierając się przypadkiem Consolamentum, twierdzi że S24 się zmienił na gorsze i że dla tekstów poważniejszych, ambitniejszych nie ma już na nim miejsca, to paradoksalnie niestety ale i przyznaje się do własnego w tym obniżeniu poziomu udziału. Bo to że Salon został opuszczony przez dużą ilość blogerów z tzw. "starych czasów" właśnie stało się po części przyczyną jego dzisiejszego tabloidyzowania się i owczopędyzmu jaki dziś prezentuje w dużej mierze S24. Oczywiście - oni będą się bronić przed takim postawieniem sprawy i powiedzą że musieli odejść bo się "robiło duszno". Ale ja zawsze powtarzam i powtarzałem cierpliwie wszystkim tym, którzy decydowali się bądź decydują opuścić Salon - nie warto tego robić bo takie odejścia powodują tylko i wyłącznie intelektualną erozję tego miejsca, i to częstokroć nieuleczalną. Prosiłem wielokrotnie, wręcz na kolanach, by nie robił tego np. Dawrweszte ( którego brak bloga wciąż odczuwam ), prosiłem Novalijkę, prosiłem nawet o to kilku blogerów za którymi nie przepadałem osobiście. No bo kto by przypuszczał, że ja dziś będę tęsknił za blogami Maryli, Kataryny, Nicponia czy Freemana? Wtedy pierwszy rozbiłbym im kufel na głowie. Dziś - może to sentymentalizm - kojarzą oni mi się ze starym Salonem, aż się łezka kręci w oku. To były przecież jeszcze 4 lata temu postaci Salonu wręcz spiżowe. Kto przyszedł na ich miejsce widać gołym, nieuzbrojonym w nic okiem.

Wracając do sedna. Dzisiejsze utyskiwania tych, którzy w pewnym czasie ten Salon swojego dobrego pisania pozbawili, bądź przestali w ten Salon wierzyć są nieco, proszę wybaczyć, obłudne.

O jakim Salonie ja marzę? Ano Salon moich marzeń to taki w którym nie będzie trzeba się ścigać na tabloidowe tytuły. Salon w którym tekst złożony z siedmiu przynajmniej akapitów będzie cierpliwie czytany. Salon który będzie miał kilku, kilkunastu blogerów-marki którzy nie będą pisać o przemyśleniach znad gara barszczu a fundować nam będą solidne analizy, a tym samym będą wyznaczać tutaj pewne standardy. To kilka takich małych marzeń odnośnie Salonu, które najprawdopodobniej nigdy się nie spełnią.

Toyah w swoim tekście utyskuje też na dzisiejsze czasy. Na "te" czasy zawsze się narzekało, narzeka i będzie narzekać. Jedyne co można zrobić Toyahu, to tworzyć na tym nieustannie zmieniającym się łez padole wyspy rzeczy trwałych. Dlatego chciałbym żeby było chociaż trochę jak dawniej. Żeby np. Krzysztof Osiejuk znów został Toyahem i znów denerwował wszystkich - w tym i mnie:) - na górze SG zamiast...nie napiszę zamiast kogo, to moja słodka tajemnica. Żeby na SG był też Consolamentum, z którym głownie się nie zgadzam ale którego pisanie faktycznie jest dziś z innej planety. Chciałbym żeby wróciła pewna dawna hierarchia. Być może ona byłaby dla blogerów takich jak choćby ja, zabójcza. Bo ja nigdy nie będę tworzył takich intelektualnych wielokondygnacyjnych konstrukcji, nie mam ku temu że tak to ujmę narzędzi. Taka hierarchia może mi zamknąć na dobre drogę do SG – ale naprawdę nie będę za tym płakał, jeśli miałoby to podnieść poziom Salonu.

Dlatego też drogi Toyahu i Coryllusie – dlatego próbujemy z Czarkiem robić np. te wywiady z posłem Wiplerem, panią Jankowską czy Ryszardem Bugajem ( coming wkrótce ) aby z naszej strony wnieść jakąkolwiek dawkę paszy treściwej. Nie dla promocji, czy dla świecenia na SG, ani nie dlatego że jakąś macherką się zajmujemy. Nie mówiąc o tym że ktoś nam za to płaci. Można to krytykować – oczywiście. Jednak najlepiej byłoby gdyby takie wywiady były uzupełnieniem tego co powinno być solą S24 , czyli porządnych i mocarnych blogerów. Dlatego jedyne o co mogę prosić to o to żebyście nie darli szat, nie uprawiali wspólnie kącika weteranów tylko zmieniali poziom tego miejsca swoim pisaniem nadal.


 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Polityka