Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak
3108
BLOG

Czy wolno krytykować J.Kaczyńskiego?

Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak Polityka Obserwuj notkę 172

 

 To że Jarosław Kaczyński wyrasta poza ramy wyznaczające zwykłego polityka, to wiadomo nie od dziś. Jego wrogowie są trzy razy bardziej okrutni w czasie ataków na niego, a jego sympatycy cztery razy bardziej okrutni wobec jego oponentów niż ma to miejsce w przypadku innych polityków. Mówi się tyle o tym, że Tusk ma świetny PR i tym samym wychował sobie stadko lemingów, które polecą za nim bez mrugnięcia okiem prosto w przepaść. Ja sądzę, że to co zrobił J.Kaczyński to wyższa półka. J.Kaczyński związał swoich sympatyków czymś w rodzaju etosu.

Etos ten jest silniejszy niż jakikolwiek, najlepszy nawet PR. Jestem pewien, że kiedy w końcu pęknie teflon na Tusku jego fani przerzucą się z łatwością na kogoś innego – np. na Frasyniuka (nie wiem czemu ta osoba mi przyszła jako pierwsza do głowy). Innymi słowy – Tusk to kolos na glinianych pęcinkach. J.Kaczyński – jak sądzę - ma dużo większą linię kredytową w gronie swoich wyborców. Ci, którzy stawiają na J.Kaczyńskiego muszą pogodzić się z tym, że stawiają tym samym na pewien zespół twardych i konkretnych zasad, od których nie będzie już w przyszłości odejścia. Ma to swoje dobre i złe strony. Dobre polegają na tym, że J.Kaczyński (a tym samym PiS ) dzięki owemu etosowi ma zapewnione około 27-30% w wyborach. Mógłby w zasadzie nie przeprowadzać żadnej kampanii, nie podnosić się nawet z łóżka, a taka właśnie pula jak powyżej wyświetliłaby się Kuźniarowi na bluboksie. Chyba żaden inny polityk w Polsce nie ma pod tym względem tak komfortowej sytuacji. Reszta może mu tylko zazdrościć.

Ma ten mechanizm też i złą stronę. Mianowicie taką, że jeśli sam J.Kaczyński gdzieś na moment zboczy ( wszak to przecież człowiek – ma prawo się mylić ) to razem z nim w te maliny wjeżdża całe te 27-30% .

Tak jest i dziś, kiedy tematem nr 1 nie stał się ten nieszczęsny bojkot, a raczej to czy można w ogóle ośmielić się skrytykować J.Kaczyńskiego będąc jego sympatykiem. O sobie nie będę za dużo pisał – mimo tego iż stawiam na tego polityka w zaistniałej sytuacji (zwłaszcza po Smoleńsku), zdarza mi się często krytykować jego poszczególne ruchy, gdyż uważam że po pierwsze mam do tego po prostu prawo, a po drugie nie lubię biec z tłumem. Po trzecie też, na co J.Kaczyńskiemu bezmyślny wyborca? Gdybym go nie krytykował wtedy, kiedy uważam że jego jakieś tam działanie nie było dobre, oznaczało by to tym samym iż brak mi dla niego szacunku jako polityka i człowieka. Chciałby ktoś z Was, aby jakaś osoba spełniała bez szemrania wszystko co sobie życzycie i klaskała po każdym Waszym zdaniu? Sądzę że większość, raczej by nie chciała.

Dodam jeszcze, że dziś akurat Kaczyńskiego specjalnie nie krytykuję za te słowa o bojkocie, bo cała ta sprawa nie ma wielkiego znaczenia, a jutro zostanie zapomniana. To co zostało zrobione źle wobec Ukraińców przy okazji EURO, stało się dużo wcześniej i ciągnęło się przez okres rządów zarówno PiS-u i PO. Śmiesznie w ogóle trochę z tymi bojkotami jest, bo jak widzę tego typu puste polityczne gesty, to od razu przypomina mi się Los Angeles i rok 1982. Albo widzę te same obłudne twarze polityków, którzy jedną ręka podpisują bojkoty Ukrainy czy Białorusi, a drugą ściskają prawice chińskich towarzyszy w imię gospodarczych dilów. Nie dziwi mnie też to, że szczególnie w tych bojkotach wprawiona jest UE. To bardzo typowe dla hipokryzji w jakiej specjalizują się państwa zachodu już od czasów Napoleona. Kaczyński w tym przypadku zagrał na politykę krajową, choć oczywiście nieco się w tym wszystkim "zakiwał". Czyli że jednak Kaczyńskiego nieco wybielam? Trochę tak, tak już z przyzwyczajenia.

Ogólnie jednak – przynajmniej na S 24 – Kaczyńskiego krytykować raczej nie można. "Nie jest to u nas przyjęte" - można spokojnie przywołać cytat z "Procesu". Przykładem – bloger Rosemann, który zbudował całą konstrukcję chybotliwą, a na końcu wyszło mu że cała ta sprawa to spisek zrobiony po to aby sekować Kaczyńskiego. No i tak to sobie wszystko leci. Wyborco – nie myśl, tylko maszeruj. Nie analizuj, nie wartościuj – tylko biegnij na ścianę. Mechanizmy te zresztą podobnie często działają po obu stronach i obie strony mają szerokie grona lemingów. Grupa lemingów po stronie PIS ma przynajmniej często na podbudowę swojej lemingozy wyższe wartości jakieś, bo lemingi nazwijmy to za Ziemkiewiczem „udeckie” swojej lemingozy najczęściej nie potrafią nijak uzasadnić. No może poza tym że „nienawidzą Kaczyńskiego”. Sam słyszałem takie argumenty od jego przeciwników których poznałem.

To wszystko jednak ma ten niedobry efekt, że politycy którzy dysponują tak zwartymi i równymi armiami, siłą rzeczy gdzieś tam w końcu przestają się przejmować tym co mówią. Nie mówiąc o tym że też nie bardzo przejmują się tym co robią w tej całej polityce. Po co konstruować programy i po co korygować państwo, skoro „moi” i tak mnie w razie czego wytłumaczą, a „tamci” będą mnie gnoić tak czy owak.

 

 

 

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (172)

Inne tematy w dziale Polityka