Jak to w przypadku biblijnego noża - wszystko może być użyte do celów złych bądź dobrych. Euro DwaDwanaście ( jak mówili ci od Efów Szesnastych) było świetną okazją do pozałatwiania kilku ważkich spraw. Rozumiał to też sam J.Kaczyński podpisując gwarancje rządowe, konieczne do złożenia apilkacji jako kraj kandydujący. Być może złożył ten podpis, bo nie wierzył że możemy mieć szanse jakieś, ale mniejsza o to. Podpisał. Bardzo dobrze że to zrobił. Oczywiście nie wierzyłem w te zapowiedzi o tym, że Polska zmieni się po Euro w Japonię jak niektórzy dziennikarze roili (widziałem Euro w Austrii - tam to były barki z piwem, zatłoczone pieruńsko autobusy, flagi na ulicy i stadion w szczerym polu), no ale sam fakt że miano szarpnąć z autostradami, koleją i lotniskami dla naszego zapyziałego miejscami kraju miało duże znaczenie. Jaki jest efekt? Dzięki PO symbolem Euro będzie jowialna twarz Smudy i Laty, zniknięty orzełek, folkowe Koko-dżambo oraz panowie Heniowie bez entuzjamu malujący olejną pordzewiałe wiaty na Dworcu Zachodnim.
Już pisałem wielokrotnie - jestem często naiwny. Wierzyłem więc szczerze, że to Euro może być szansą na wiele porządków. Owszem - i tak sądzę że warto było to zorganizować choćby z powodu takiego, że wreszcie umyto Centralny i zlikwidowano największy syf w europejskiej stolicy, czyli jarmark nomen omen "Europa". Jednakże kiedy widzę jak wiele kwestii zostało położonych, to nic tylko ręce załamać.
Kiedy wybrano nasz kraj na organizatora, pierwsze co usłyszałem to płynące głosy ze środowisk piłkarskich - no to teraz wreszcie jest okazja aby zbudować porządny, nowoczesny system szkolenia. Szwajcarzy jak dostali Euro tak zrobili i dziś sypią im się młodzi piłkarze klasowi jak z rogu obfitości, kadra gra regularnie w dużych imprezach, a wcześniej dawaliśmy im łomot po 4:0. Jak u nas się to skończyło? Ściągamy piłkarski szrot z Niemiec w postaci grającego w 2 Bundeslidze Matuszczyka czy chromego i ledwie łażącego Benisza. Każdy kto miał kawałek polskiego korzenia miał szansę u nas grać. Kto nie skorzystał ten ciapa. 40 milionowy kraj nie ma dwudziestu kilku klasowych piłkarzy w obliczu imprezy tysiąclecia. Bo gdzieżby tam zajmować się 5 lat jakimś głupim szkoleniem. A przecież wciskano nam kit, że być może na Euro zagra młody piłkarz wyszkolony właśnie przez ten mający powstać system.
Ukraina. Mieliśmy wykorzystywać Euro po to m.in. żeby przeciągać Ukrainę na zachód. Jak się do tego zabraliśmy? Ano robiliśmy kampanię medialną, w której niczym sępy fruwaliśmy nad Ukraińcami licząc że im się noga potknie i zabierze im się jakieś mecze stamtąd do nas. No i te puszczane medialne oczka, że my to wszystko mamy cacy a Ukraina to trzeci albo czwarty świat. Dziś reprezentacja Holandii gra mecze na Ukrainie, a będzie nocować w Krakowie. Bracia Ukraińcy nas na pewno za to wszystko bardzo polubią - tym bardziej że to w końcu oni ponoć to Euro załatwili. Więc myślę że słuszne są te postulaty o bojkot płynące ze wszystkich stron naszej sceny politycznej. Lepiej tam nie jechać żeby tam po grzbiecie od kogoś nie dostać. W charakterze wdzięczności.
O niezbudowanej i kończącej się w polu autostradzie już pisałem i nie chce mi się nad tym tematem więcej znęcać. Ta "zagubiona autostrada" to mój prywatny symbol tego, jak bardzo nie nadają się do rządzenia krajem Sławki Nowaki. Symbol to będzie nawet bardziej dojmujący niż ta żenująca piosenka jako hymn imprezy. Ona przynajmniej doskonale zgra się z tym Smudą, Latą i panami malującymi wiaty. Będzie pakiet.
Niczego nie będę bojkotował. Euro pewnie się uda - wódka się poleje, nasze hostessy się będą pięknie uśmiechać, a mecze będą ciekawe. Tusk będzie się uśmiechał i ściskał prawice. 40% naszych obywateli znów uwierzy że "państwo zdało egzamin". A że jakaś tam autostrada nie powstała? A co Ty się tak o tą autostradę dopytujesz Panie Kacprzak? Więcej pogody ducha - jak to mi doradzał jeden z komentujących wyraźnie zadowolonych z tego rządu.
Tego i państwu życzę.


Komentarze
Pokaż komentarze (47)