Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak
7006
BLOG

Niesiołowski powinien zniknąć z polityki

Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak Polityka Obserwuj notkę 353

 

Czas temu długi - jeszcze sporo przed Smoleńskiem - dyskutowaliśmy sobie w gronie blogerów pod którąś z notek, na temat stanu obyczajów w polskiej polityce. Dyskusja ta w pewnym momencie przerodziła się w próby czynienia proroctw co do tejże polityki przyszłości. Kombinowalismy, kombinowaliśmy i nijak inaczej nam nie wychodziło niż to, że będzie już tylko gorzej. Ja nawet wówczas rzuciłem w eter pytanie pt. "kiedy któryś z polityków kogoś walnie?" (bo jeszcze póki co takiego incydentu nie było na szczęście) i sam od siebie dałem murowanego wg. mnie kandydata. Był nim Stefan Niesiołowski. Jak widać prawdziwy ze mnie Nostradamus, bo poseł Niesiołowski otarł się o spełnienie mojej wróżby, atakując dziennikarkę, panią Stankiewicz.

Nie chcę tutaj czynić psychologicznej wiwisekcji krewkiego posła PO. Nie ma to większego sensu - jaki koń jest, każdy doskonale widzi. Zresztą Niesiołowski poseł od samego początku swej kariery politycznej w wolnej Polsce wykazywał ogromną krewkość i zapalczywość. Zmieniały się tylko wektory przekonań posła, ale agresywność jego sądów nie malała a tylko rosła - prawie tak jak podatki za rządów jego partii.

Nie wiedzieć czemu też, poseł Niesiołowski uwidział sobie na najlepszy cel swoich ataków kobiety. Do dziś pamiętam jego żenujące słowne napaści na panią Jakubiak w studiu wyborczym TVN. Teraz jest red. Stankiewicz. Gołym okiem widać iż kobieta w polityce drażni pana Stefana wyjątkowo. Tak mocno że nie potrafi się po(c)hamować.

Myślę że tak naprawdę nie ma co dłużej dyskutować jałowo, tylko w końcu upomnieć się o te - mocno akcentowane w każdej kampanii PO - wysokie standardy polityki i zaapelować do resztek sumień polityków Platformy o to, aby wydaliła w końcu pana Stefana ze swojego łona. Robię to bez większej nadziei, gdyż to nie pierwszy damski bulterier pochodzący z Tuskowej stajni. Był przeciez choćby i Palikot, który miał długą smycz oraz licencję na obrażanie z nr. 001. No ale może na pewne refleksje nie jest tam jeszcze za późno.

Na koniec jeszcze jeden aspekt tej całej sprawy. Nie bawmy się w tzw. politykę "a rebours", która uwidoczniła się w tekście Grześka Wszołka. Czyli że potępiamy, jesteśmy oburzeni itd. a na koniec odwracamy całą sytuację i zastanawiamy się - a co by było gdyby to zrobił Brudziński i jakie byłyby głosy w mediach wtedy. To nieznośna maniera panująca często na Salonie odwracania kota ogonem, bo przecież to nic więcej niż dalsze zaostrzanie kursu i dążenie do konfrontacji. Zadajmy sobie więc może konkretne pytanie - chcemy poprawy jakości polityki, czy tylko równego prawa do bezkarnego obrażania przeciwników ja się pytam.

Red. Stankiewicz nie jest moją ulubioną dziennikarką, jednakże nie chodzi tu o sam cel wulgarnego i prymitywnego ataku. Nie chodzi też literalnie o samego napastnika. Tego typu zachowania jak te zaprezentowane przez posła Niesiołowskiego, powinny być po prostu końcem politycznej kariery każdego polskiego polityka. Bez względu na jego konotacje polityczne. Nie bawmy się w takich przypadkach w niuansowanie i moralne aptekarstwo.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (353)

Inne tematy w dziale Polityka