Czy do całkiem niedawna, w naszych mediach obowiązywał monopol poglądów? Obowiązywał. Czy we wszystkich gazetach i we wszystkich telewizjach obowiązywał jeden słuszny światopogląd? Obowiązywał. Tak,tak,tak – trzy razy tak. Setki tomów już powstało o tym, jak to zglajszachtowane media tworzyły i tworzą pewne uniwersum, pełne praw, kanonów oraz postaw które zamykają się w magicznym „należy sądzić że..” Teraz jest trochę inaczej. Można dotrzeć do mediów, które tamto uniwersum odrzucają. Np. „Rzepa” czy „URze”. O internecie nie wspominam, bo i ten się znacząco przyczynił do rozszczelnienia „kombinatu medialnego”. Tymczasem nie jest tak jednak różowo. No bo te media, które nie chcą beczeć w stadzie „mediów liberalnych”, nie potrafią jednocześnie oprzeć się pokusie aby stworzyć pewnego rodzaju „kombinat” tyle że „arebuła”. Wiem, brzmi to kontrowersyjnie i dlatego piszę zza takiej siatki jaka była w knajpie pokazanej w „Blues Brothers”. Jednak kiedy przerzucam strony np. „Rzepy”, czy czytam felietony tzw. „publicystów prawicowych” coraz częściej zauważam ten mechanizm. Coraz wyraźniej widzę też kontury tego nowego uniwersum. W tym uniwersum jest tak, że rodzina upada, wszędzie czają się geje, lesbijki i ich propaganda, a Kościół który przez 2000 lat opierał się przeróżnym burzom, wojnom i totalitaryzmom teraz legnie ścięty z nóg przez Kubę Wojewódzkiego.
Doprawdy, męczy mnie już to coraz bardziej. Coś się we mnie burzy mocno na tą postawę „oblężonej twierdzy”, z której non stop, na wysokim wzmożeniu trzeba lać przeciwnikowi beki smoły na głowy. Bić niewiernych oraz wciąż i wciąż trzeba ostentacyjnie załamywać ręce nad „upadkiem wartości”. Czemu mnie tak to burzy? Ano burzy dlatego, że w powstaniu mediów niezależnych od „kombinatu” upatrywałem szansy na to, że wreszcie dziennikarze i media zbliżą się do realnych spraw Polaków, że wreszcie powstanie dzięki tym dziennikarzom mapa problemów trapiących nasze społeczeństwo. Tymczasem nie jestem w stanie przeczytać nigdzie o patologiach naszego systemu przetargowego, czy nieistniejącej choć opłacanej szczodrze z podatków e-administracji. To nie jest najwyraźniej „jazzy” dla naszych publicystów. Oni wolą smagać batem „upadłe” społeczeństwo które ma w głowie tylko hipermarkety i komedie romantyczne.
Nowe uniwersum, które wychyla się coraz mocniej z łam mediów nazwijmy to konserwatywnych ma kilka swoich silnych aksjomatów. Wśród nich jest wysoka podejrzliwość – eufemizm - w stosunku do Niemców, teza o upadku Kościoła który pada pod razami szansonistów, wizja gejowskich kohort, które chcą wykradać dzieci z kołysek oraz szeroko pojęty „rozkład tradycyjnych wartości” jaki obserwujemy zewsząd.
Jest to uniwersum tak nieprawdziwe, że brak słów by to jakoś uzasadniać w ogóle. Ludzie kochani – pisze to do redaktorów – czy wy w ogóle wychodzicie czasem poza opłotki swych redakcji usytuowanych w dobrych warszawkowych dzielnicach czy tylko wykuwacie swój ogląd świata z prawicowych portali? Naprawdę – weźcie koszyk z kanapkami i butelki z herbatą i wyjdźcie w kraj.
Znam ogromną ilość ludzi. Wśród nich nie ma - przynajmniej zadeklarowanego lub zdradzającego jakkolwiek takie skłonności – geja. Kiedy jadę komunikacją miejską to nie widzę kobiet rozmawiających o tym że szukają partnerki bo mąż już jest passe, tylko raczej rozmawiają o chłopaku, narzeczonym, mężu lub wymieniają się cenami pieluszek. Tradycyjny model rodziny ma się świetnie w naszym kraju. Tymczasem w weekendowej Rzepie red. Gociek straszy upadkiem rodziny. Czym uzasadnia taką czarną wizję? Sitcomami amerykańskimi w których są sami geje, lesbijki i zdeprawowani moralnie osobnicy. Wspaniały przykład do pogłębionej analizy, nie ma co. Niestety tak jest wygodniej. Skoro „ludzie rozumni” z GW walą nas po głowie kijem, to my ich ciupaszką. Środki po obu stronach są podobne i równie tak samo chybiają celu.
Bo przecież tym co utrudnia Polakom zakładanie rodzin, nie jest Alf czy Szczuka tylko brak mieszkań i ich wysokie ceny. Może by tak pogrzebać w prawie podatkowym, może poczytać jak ciężko w Polsce zaprojektować i wybudować przedszkole, co potem przekłada się na ich ceny. Wtedy dotarłoby się do masy ciekawych obserwacji dotyczących realnej struktury administracyjnej i jej wydajności. Zamiast dać społeczeństwu realny obraz, łaja się to społeczeństwo i traktuje się jak starożytnych Azteków, które koniecznie trzeba egzorcyzmować moralnym nachajem. Z tej czy innej pozycji. Efekt? Trzy na krzyż komentarze pod merytorycznymi tekstami Pawła Szałamachy na jego blogu. Tysiące komentarzy pod wzmożonymi apelami do sumień Konkwistadorów Moralnych.
Czytając te wszystkie enuncjacje zaczyna się wydawać czytelnikowi, że tym co trapi przeciętnego obywatela jest gej, lesbijka, Wojewódzki, Lis i Alf. Moim zdaniem to niewłaściwa diagnoza. Myślę że osoby które naprawdę gnębią Polaków są gdzie indziej i w kułak śmieją się z tych chybionych diagnoz. Siedzą w ZUS-ach, w Urzędzie Skarbowym, w TVP, w urzędach powiatowych, gminnych i wojewódzkich. Panowie redaktorzy. Mój apel. Zacznijcie pisać o prawdziwych sprawach a nie tworzyć nowe miraże. Jak chcecie to mogę Wam podrzucić kilka tematów. Pisać na PW.


Komentarze
Pokaż komentarze (50)