Jadę pociągiem z Berlina do Warszawy. W Poznaniu wsiada do mojego przedziału trójka - kobieta i dwóch mężczyzn - menadżerów niższego stopnia. Zasiadają na fotelach i wyciągają swoje ajfony. Kiedy nudzi im się toczenie dyskusji w menadżerskiej nowomowie oraz obrabianie tyłów szefom, jeden z nich zaczyna przeglądać gazetę. "Trochę lipa z tymi autostradami na Euro nie?", zagaja do kolegi jeden z nich. "No" - odpowiada mu tamten, a po chwili szybko formułuje diagnozę takiego stanu rzeczy. "No bo my się nie zajmujemy tym co powinniśmy tylko jakimiś śledztwami smoleńskimi". Drugi kiwa ze zrozumieniem głową. W pewnym momencie kobieta oznajmia w przestrzeń przedziału, iż "jej historia nie interesuje, ją interesuje przyszłość".
Ta scenka wiele mówi na temat naszego obecnego "state of mind". Nawet polityczne partactwo ma dziś swoje polityczne znaczenie. To troche masło maślane, ale tylko pozornie. Doszliśmy bowiem do bardzo niebezpiecznego etapu, w którym nie spełnienie obietnicy przez polityka może być jego atutem w oczach pewnej, dużej grupy Polaków. Jeśli PO nie zbudowało autostrady, to bardzo dobrze. A czy Wy wiecie jak bardzo bardziej nie zbudowałby tych autostrad PiS? Nie zreformowano w żadnym stopniu służby zdrowia. Bardzo dobrze - czy ktoś z Was choć trochę domyśla się jak bardzo nie zreformowałby jej PiS?
Ten cały mechanizm ma swoją dalszą dynamikę. Kiedy rozmawiałem kilka lat temu z koleżanką która jest prawniczką - działo się to tuż po upadku rządu Kaczyńskiego - i zacząłem opowiadać jak to wkurza mnie to że na mojej ulicy od dawna nie ma remontu nawierzchni i że ktoś podrzuca nam śmieci pod śmietnik, widziałem jak otwierają jej się coraz szerzej oczy. "Czy Ty głosujesz na PiS?" zapytała z trwogą w głosie.Tak to wygląda. Już kilkakrotnie robiono ze mnie "PiS-owca" kiedy tylko zaczynałem opowiadać co mnie w naszym kraju irytuje i jakie niedociągnięcia mnie bolą. Odpowiadam wtedy zresztą często że nie głosuję na PiS, gdyż ta partia jest dla mnie zbyt mało faszystowska, co kończy zwykle dalsze dociekania i mam święty spokój.
Tak więc Drodzy Moi. Jeśli każecie swoim dzieciom posprzątać pokój, to nie zdziwcie się jeśli zarzucą Wam "PiS-izm". Tak więc zalecam. Nie narzekać , nie opowiadać o zaniedbaniach władz, ani nie psioczyć na śmierdzące dworce kolejowe. Chcecie zostac PiS-owcami?


Komentarze
Pokaż komentarze (192)