Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak
1625
BLOG

Dawno nic mnie tak nie zasmuciło

Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak Polityka Obserwuj notkę 55

 

Toyah w swoim dzisiejszym tekście, słusznie zauważa że Salon 24 jest - pomimo rojeń wielu z nas - miejscem niszowym. Czytanym przez kilka tysięcy ludzi, wśród których wielu to dziennikarze i politycy którzy sądzą że kilkunastu blogerów to jakikolwiek wyznacznik. My sami wiemy dobrze, że pani Renata Rudecka-Kalinowska to blogerka która wzbudza emocje. Nic to że często są to emocje podobne tym, kiedy widzimy wypadek samochodowy, a mama mówi nam " nie patrz tam" i zakrywa nam oczy -  a my i tak wtedy zerkamy pomiędzy matczynymi palcami. Nie będę ściemniał - zaglądam często na blog pani Renaty. Mimo mojej podstawowej niezgody na treści które tam się produkuje, nie mogę odmówić pani Renacie umiejętności pisania krwistego. Po to ktoś tam kiedyś walczył o wolność słowa dla nas, żebysmy dziś mogli pisać jawnie i otwarcie o tym co myślimy. Choć może to nam sprawiać czasami niemal fizyczny ból.

Pani Renata wyszła z naszego Salonowego grajdołka i wyświetliła się opinii publicznej. Czy zżera nas zazdrość o to że to nie my, że to nie o nas premier powiedział na jakiejś konferencji na której były kamery wszystkich Ważnych Stacji? Być może zżera nieco - wszak wszyscyśmy słabymi ludźmi, których ego czasami bywa wieksze niż IQ. Mnie samego może też by zżarło doszczętnie gdyby nie pewien mały szczegół. Pani Renata dała bowiem zły sygnał. Sygnał ten mówi, iż bloger to jednak taki niedowartościowany wariat który gdyby miał więcej jaj zostałby zawodowym politykiem i toczył walki w kisielu na antenie TVN 24. Nie ma cojones więc pozostaje mu usłużne pisanie do rytmu PR-owskich dyrygentów.

Pani Renata robi też coś jeszcze gorszego. Coś co wychodzi poza ramy politycznej nawalanki której się tu często z namiętnościa oddajemy. Pani Renata bowiem glejtuje najzwyklejszy brak kultury, unieważnia ten pewien staropolski kod genetyczny który każe polskiemu facetowi uznać kobietę jako "jednostkę" najwyższą. "Jednostkę" która może nam czasem rzucić się do gardła i którą my - polscy faceci - powinniśmy za to wynagrodzić pękiem kwiatów. Rozumiem niezgodę pani Renaty na to co uprawia publicystycznie pani Stankiewicz - nikt w demokracji nie nakazuje się nam wzajemnie kochać. Jednakże w apelu pani Renaty do premiera jest coś wysoce toksycznego. Pani Renata zasadza się na pewne podstawowe zasady sawuar wiwru, które chronią ją samą. Choćby w tej postaci że nawet jej najwięksi Salonowi oponenci bardzo rzadko wyrażają się o niej obraźliwie lub karczemnie.

Pani Renato - smuci mnie to iż w walce politycznej - która często musi byc bardzo ostra  - wyrzeka się pani solidarności jajników. Donald Tusk nie jest tego wart.

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (55)

Inne tematy w dziale Polityka