Niech będzie pochwalony! Działo się, oj działo.
Razem ze wszystkimi innymi niezależnie myślącymi, inteligentnymi ludźmi w całej wiosce niecierpliwie czekaliśmy na niedzielne kazanie Księdza Proboszcza, żebyśmy wiedzieli, co mamy myśleć o ostatnich wydarzeniach na Ukrainie. Przede wszystkim zastanawialiśmy się, czy ich głównym winowajco jest herrtusk, czy komoruski. Żona na przykład twierdziła, że cały rozgardiasz jest bez wątpienia wino herrtuska, który ma wilcze oczy. Ja na to, że jest oczywisto oczywistościo, że to wina komoruskiego, który ma grubo żonę. Zacisnąłem pięść, żeby po męsku wygrać ten spór, na co nagle żona coś zbladła i powiedziała, że niech już będzie komoruski i że chociaż w Dzień Kobiet mógłbym przestać. Nie wiem, o co mogło jej chodzić, przecież dostała aż dwa goździki, a rano zupełnie słusznie dostała w ucho, bo przecież wie, że jajko ma być na miękko i nawet mnie od razu przeprosiła.
Na szczęście Ksiądz Proboszcz wyjaśnił dzisiaj jednoznacznie, że najgorszym złem jest wciąż gender i że robio poważny błąd wszyscy, którzy otumanieni medialno papko wierzo, że ważniejsze w tej chwili są Ukraina lub jakieś eurowybory. Skądinąd to właśnie przez gender Ukraińcy majo teraz problemy: cała sytuacja na Majdanie i Krymie nosi wszystkie znamiona kary boskiej za ukraińskie genderowe lesbijki, obnażające się gdzie popadnie. Dodać należy, że Putin, co by o nim nie mówić, na swoim podwórku zboczeńców trzyma krótko i dlatego Opatrzność sprzyja mu na każdym kroku. Żeby i nam sprzyjała, daliśmy na dwie msze w intencji walki z genderem. Strasznie drogo wychodzi bycie niezależnym dobrym katolikiem w tym roku, ale cóż, jak wojna, to wojna.


Komentarze
Pokaż komentarze