27 obserwujących
511 notek
162k odsłony
48 odsłon

Mitologia gospodarki antynarodowej

Wykop Skomentuj

Wkrótce czekają nas rozmowy o przekazaniu formacyjnego dorobku Konfederacji na Rzecz Reform Ustrojowych jednemu z ugrupowań parlamentarnych. Oto warunki wstępne.


Przedsiębiorcy płacą za duże podatki.

      Przedsiębiorcy nie płacą żadnych podatków. Przedsiębiorcy są poborcami podatkowymi, którzy ten przywilej, lub uciążliwość, uzyskali od państwa.
    Jeśli przedsiębiorca coś ci sprzedaje, obojętnie towar i czy usługę, nie mówi Ci : zapłać mi za moje a podatek opłać w Urzędzie Skarbowym.
    Jeśli przedsiębiorca wypłaca ci pensję nie mówi: to wszystko jest Twoje a teraz idź do Urzędu Skarbowego i opłać podatek za siebie.
       Przedsiębiorcy liberalni, antynarodowi chcieliby traktować cały ściągnięty podatek jako swój przychód i często tak postępują (optymalizacja podatkowa, szara strefa).

       Przedsiębiorcy patriotyczni wiedzą, że podatki trzeba płacić, bo państwo ze swoimi funkcjami trzeba utrzymać i mogą mieć słuszne pretensje do państwa, że to nie pozwala im na te podatki zarobić - utrzymując gospodarkę w archaicznych strukturach organizacyjnych.

Małe jest piękne, małe jest gnębione.

      Małe jest piękne jedynie dla zawodów mogących tworzyć zmowy korporacyjne a więc dla prawników, lekarzy, geodetów i paru innych zawodów.

    Dla normalnej gospodarki działającej w ramach gospodarki rynkowej działają tzw. „sió­demki francuskie”:

  •     Prowadzisz samodzielną działalność gospodarczą - masz szczęście, że jeszcze ci się udaje.
        Pracujesz w strukturze gospodarczej koordynującej pracę dla mniej niż 7 pracowników - masz szansę uciec przed nędzą.
  •     Pracujesz w strukturze gospodarczej koordynującej pracę dla 7 * 7 pracowników - masz szansę żyć godnie.
  •     Pracujesz w strukturze gospodarczej koordynującej pracę dla 7 * 7 * 7 pracowników masz szansę żyć dostatnio.
  •     Itd...


       Wszystko zasadza się w tym, czy dana struktura gospodarcza korzysta z „efektu skali” czy nie. Proszę zauważyć, że mówi się tu o strukturach gospodarczych a nie tylko o przedsiębiorstwach. Mówi się o szansach, gdyż poszczególne przedsiębiorstwach tę szansę mogą wykorzystać lub nie i zależy to tylko od ich organizacji. Szczególnie dużą szansę stwarzają struktury sieciowe o integracji produktowej. Jest to biała plama na mapie praktyki biznesowej w Polsce.

Rynek jest najlepszym regulatorem

      Kolejny doktrynalny zabobon. Jeśli przedsiębiorcy spotykają się dopiero na rynku to spoty­kają się o kilka lat za późno. O kondycji gospodarki decyduje intensywność i charakter związków w jakie wchodzą przedsiębiorcy w procesie życia produktów. Ekonomiczną „krzywą uśmiechu”, w której gospodarka zaczyna zarabiać w fazach przedprodukcyjnej i poprodukcyjnej osiąga się dopie­ro wtedy, gdy związki biznesowe o charakterze formalnym przeradzają się w silne więzi o charakte­rze społecznym.

       Przedsiębiorcy mogą mieć do państwa słuszne pretensję, że zamyka drogę do tworzenia się takich związków.

W Polsce brakuje kapitału.

      Kapitał produkcyjny to szczególne połączenie kapitału finansowego i kapitału strukturalne­go. Potencjalnie mamy i jedno i drugie:

Kapitał finansowy - wycieka z naszego kraju

  •     w postaci dywidend od wprowadzonego do nas podstępnie obcego kapitału,
  •     na skutek narzuconej nam niesuwerennej kreacji pieniądza jako oprocentowanego długu,
  •     prawa podatkowego wykorzystującego niesymetryczność rejestrowanych zdarzeń gospodar­czych na granicach obszarów podatkowych.


Kapitał strukturalny (większa skłonność załóg do współpracy z właścicielami przedsiębiorstw) blokowany jest konfliktowym modelem stosunków przemysłowych skodyfikowanym w kodeksie spółek handlowych. Pracownik jest w nich sprowadzony do roli mówiącego inwentarza.

       Naród może mieć uzasadnione pretensje do rządu, że tego konfliktu nie stara się rozwiązać.

Państwo w charakterze stróża nocnego

      Głoszenie liberalnej ideologii wolnorynkowej powinno – jako sprzecznej z narodową racja stanu - być zabronione tak jak głoszenie nazizmu czy komunizmu. Państwo powinno dbać o rozwój organizacji gospodarczych „strukturalnie innowacyjnych” i nie szczędzić państwowego grosza na przełamywanie egoizmów społecznych. To nie jest jego suwerenne prawo. To jest jego suwerenny obowiązek.

Religia nie ma wpływu na gospodarkę.

       Kluczem do odzyskania polskiego kapitału produkcyjnego rozumianego jako połączenie kapitału finansowego i kapitału strukturalnego są słowa encykliki Piusa XI Quadragesimo anno napisane w wyniku inspiracji dziełem wielkiego Polaka Mariana Wieleżyńskiego.

"65. Jednakowoż ze względu na obecne stosunki społeczne uważamy za bardzo wskazane, by umo­wa o najem pracy była w granicach możliwości uzupełniana umową spółkową, co już w różnych formach zaczęto praktykować z niemałym pożytkiem tak pracowników, jak właścicieli. W taki to sposób robotnicy i urzędnicy otrzymują udział we własności lub zarządzie przedsiębiorstwa, albo też w jakiś sposób uczestniczą w jego zyskach."


      Obecnie kościół nie dostrzega gospodarczych aspiracji narodu i zaangażował się w poszukiwanie ewangelicznego uzasadnienia dla ograbiania narodów. Nowa ewangelizacja to: mistycyzm dla gojów o kapucha dla osobników wyznania kupieckiego. Zwłaszcza zaangażowanie się kościoła (zarówno hierarchii jak i laikatu) w obronę ultraliberalnej paremii prawniczej volenti non fit iniuria (temu, który się zgodził nie dzieje się krzywda) nie przynosi mu chluby.

       Bez rozwiązania wyżej wymienionych kwestii nie da się skonstruować prawidłowo działających instrumen­tów polityki pieniężnej w nowej architekturze monetarnej, bez rozwiązania powyższych kwestii nie da się zbudować ani patriotyzmu państwowego, ani patriotyzmu gospodarczego.

Czy się dogadamy? - nie wiem.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale