0 obserwujących
4 notki
2562 odsłony
  551   0

Seawolf. Nic z Salieriego, wiele z Mozarta

"Wiesz poczytałam sobie tego waszego "bohatera" i nie wiem czym można było się zachwycać.Ot przeciętny blogerzyna, styl nie wyszukany, przeciętny, jak tu większości, poza tym zwykłe smędzenie też jak u większości, żadna rewelacja" [pisownia oryginalna]. To cytat jednej z Salonowych komentatorek. 
A to ocena Krzysztofa Osiejuka: "Otóż sprawa jest jasna jak słońce, i proszę sobie wyobrazić, że odpowiedzią wcale nie jest to, że Seawolf był słabym autorem. Osobiście uważam, że on nie pisał najlepiej"...
A ja, w opozycji i do Pani komentatorki, i do "piszącego najlepiej" Osiejuka, napiszę tak:
Lekkie pióro, erudycja, cięty język. Potrafił dopiec, oj, potrafił... Wirtuoz słowa. Nic z wyuczonego rzemiosła Salieriego, wiele, niczym Mozart blogosfery, z samorodnego talentu. Miał swój styl i charyzmę. Niczym Leśmian potrafił tworzyć w wirtualnym świecie neologizmy. Punktował oponentów z bokserską precyzją Drogosza. Dziś prawdziwych Seawolfów już nie ma...
 

Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale