0 obserwujących
4 notki
2562 odsłony
  287   0

Nowy salon24: A przecież mi żal...

Niedawno dyskutowałem ze znajomym o wpływie internetu na politykę i o "nowym" dziennikarstwie. Namawiałem go do zaglądania na salon24.pl - o dziwo, nie znał... ;). Przekonywałem, że wielu blogerów ma: uno - dużą wiedzę merytoryczną na przeróżne tematy, duo - zamieszcza ciekawe, niebanalne, inne od sztampowych portalowo serwisowych analizy;  a tertio - dyskusje pod notkami są czasem standardowo rutynową wymianą ciosów, ale często dostarczają kolejnych świeżych informacji, spostrzeżeń, wniosków.    

Niestety, gdybym dzisiaj rozmawiał ze znajomym, już bym go do zaglądania na salon24.pl nie namawiał. Zmiana przeszła moje najgorsze przypuszczenia. Liczyłem na odświeżający lifting (może i by się takowy przydał), a otrzymałem widok pacjenta po operacji plastycznej, po której salon przypomina twarz Ewy M. skrzyżowanej z Bogusią W. - Kto to pani zrobił?! - zawołałby chirurg, będący prawdziwym profesjonalistą. 

To kolejna Wirtualna Polska? Czy może nowe parówki? Wszyscy dają obrazki? No to my też! Inni lubią kolorki? To dawaj, pan, kolorujemy! Siła salonu24.pl nie polegała na widoczkach i pastelkach, ale na SŁOWIE. Teraz owo SŁOWO zaginęło w mętliku pętliku newsów, topów, modnego koloru pudrowego, łamanego przez zielony z niebieskim. A jest i żółtaczka, i czerwienie. No i rzecz jasna bez filmików obejść się nie mogło.

Powinienem napisać: wielkie rozczarowanie. Ale w obecnym anturażu trzeba dać odpowiednie rzeczy słowo: megarozczarowanie. 

Panie Igorze, nie idźcie tą drogą!

Wiem, wołanie na pustyni i puszczy. Już Pan przecież poszedł, a odwrotu nie ma. 

Tylko koni, tylko koni, tylko koni żal...     

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale