Plotki o tym, że sztab wyborczy Namiestnika Bronisława Komorowskiego urzęduje w prywatnym mieszkaniu jednej z wy/zasłużonych dziennikarek GW Prawdy potraktowałem początkowo mało poważnie.
Bo jakże to, namaszczony przez prawybory kandydat PO, zastępujący w wyścigu do Pałacu samego Donalda Tuska, nie ma nawet elementarnych zdolności organizacyjnych i nie potrafi wynająć porządnego biura? A może doświadczoni w konspirze sztabowcy tak się boją obecnej władzy, że się przed nią ukrywają? A może mieszkanie Anny Bikont jest wyposażone w coś czego w innym miejscu nie ma i nie może byc?
Nie wiem.
Wiem natomiast, że potwierdzona m.in przez Rzeczpospolitą informacja jest kompromitująca zarówno dla sztabu Namiestnika Komorowskiego jak i dziennikarzełki Bikont oraz jej redakcji . Gazety nomen omen Wyborczej.
Mieszkanie przy Wiejskiej 14/5, czyli tuż obok Sejmu zostało "wynajęte na wolnym rynku- mówi Andrzej Wyrobiec, który odpowiada za finanse komitetu.Nie chce powiedzieć od kogo wynajęto lokal. Włascicielem jest osoba fizyczna"- podała weekendowa Rzeczpospolita. Autor tekstu kontaktował się zarówno ze sztabem (tej pani tu nie ma- usłyszał) jak i z Gazetą (ta pani obecnie nie pojawia sie w redakcji).
Może byłoby i śmiesznie, gdyby nie było strasznie. Mam nadzieje, że informacja o kosztach wynajmu mieszkania a wiec wysokości opłaty wpływającej ze sztabu wyborczego do kieszeni Anny Bikont, znajdzie się w jawnym sprawozdaniu finansowym komitetu Komorowskiego. I dowiemy się kto kogo finansuje: Wyborcza- Komorowskiego czy odwrotnie? A nie wygodniej byłoby wynająć pięterko na Czerskiej?
Tak czy owak żenada. Anny Bikont nie szanuję jako dziennikarki już od dawna, podobnie zresztą jak GW nie traktuję jako rzetelnej gazety. Ale żeby tak bezczelnie sie odkrywać, tak idiotycznie podważać choćby wyobrażenie o bezstronności i uczciwości dziennikarskiej?
Niezła panika musi panować w PO i GW. Z czego zajebiście sie cieszę.
PS
Kiedyś miałem przyjemnośc rozmawiać z Janem Pietrzakiem, który bodaj w sąsiedniej kamienicy wynajmował lokal, gdzie był sklepik z jego twórczością, odbywały się półoficjalne spotkania artystyczne a nawet jego sztab wyborczy kiedy kandydował na Prezydenta RP. Narzekał wtedy strasznie na lokalizację: "Panie tu same lumpy mieszkają, wieczorem nie da się normalnie przejść żeby żulia nie sępiła na flaszkę albo groziła jak się nie sypnie groszaków. Te budynki były mało zniszczone podczas wojny więc wprowadziła sie do nich ubecja z prowincji, która utrwalała władzę ludową a później awansowała do stolicy. I jak była marginesem społecznym tak nim pozostała" (cytuję z pamięci)
Pan Janek sie z Wiejskiej wyprowadził. Ale jak widać stara lumpen-ubecja została. I nowa też doszlusowuje...


Komentarze
Pokaż komentarze (3)