NoPassaran NoPassaran
880
BLOG

Pamiętajmy kto spieprzył

NoPassaran NoPassaran Polityka Obserwuj notkę 39

Tak powiedział wczoraj Donald Tusk podczas gospodarskiej wizyty na terenach dotkniętych powodzią. I od razu zastrzegł, że odpowiedzialność dotyczyć ma wyłącznie władz samorządowych bo „to nie on wybierał ludziom wójta”. Lecz my wiemy, że nie o wójta chodzi lecz o działania a właściwie brak działań rządu kierowanego właśnie przez D. Tuska.

Żeby było jasne, nie zamierzam udowadniać, że ulewne deszcze i powódź to wina Platformy i jej peruwiańskiego słoneczka. Każdy kto ma trochę rozumu i doświadczenia życiowego dobrze wie, że powodzie i inne kataklizmy naturalne są niezależne od ludzkiej woli i zdarzają się również w krajach znacznie lepiej rozwiniętych cywilizacyjnie i infrastrukturalnie niż Polska. Oczywiste jest też, że budowa i konserwacja wałów przeciwpowodziowych, jazów i zbiorników retencyjnych oraz innych instalacji hydrologicznych jest w Polsce zaniedbana od dawna i jeśli chce się wskazywać głównego winowajcę to powinno się mówić o PZPR i wieloletnich zaniedbaniach z czasów PRL.

Ale przecież od 20 lat żyjemy w suwerennym (przynajmniej teoretycznie) państwie i tutaj powinniśmy szukać osób odpowiedzialnych za katastrofalny stan zabezpieczeń przeciwpowodziowych. I prawdą będzie, choć nieco uproszczoną, że winni temu są wszyscy odpowiedzialni za kształt kraju w tym czasie. Żeby jednak nie upraszczać nadmiernie wyszukałem na szybko kilka faktów z ostatnich lat, które pozwolą w miarę konkretnie wskazać polityczną i personalną odpowiedzialność za wielkie zaniedbania i wynikające z nich tragedie ludzkie oraz straty materialne.

Bodaj w roku 1999, czyli dość krótko po powodzi z 1997r., ówczesny minister środowiska prof. Jan Szyszko (AWS, obecnie PiS) sformułował tezę, że jedną z przyczyn wielkich strat podczas powodzi było nadmiernie rozbudowane budownictwo w obszarach zalewowych. Są to zazwyczaj tereny atrakcyjne więc cieszą się dużym zainteresowaniem inwestorów. Urzędnicy samorządowi wydają pozwolenia na budowę bez lub mimo świadomości, że budynki te są zagrożone powodziami. Często wiąże się to z korupcją. Sytuacja taka jest możliwa gdyż Państwo nie ma de facto kontroli nad planami zagospodarowania przestrzennego. Plany takie tworzy się w gminach, bez konsultacji z samorządami powiatowymi, wojewódzkimi czy administracją państwową. Nikt nad tym nie panuje a efekty bywają tragiczne.

Dlatego minister Szyszko proponował skupienie kwestii związanych z planowaniem przestrzennym w gminnych, powiatowych i wojewódzkich wydziałach ochrony środowiska, które nadzoruje minister środowiska. Bez skutku. Kilka miesięcy później został odwołany przez premiera Buzka, dziś faworyta PO.

O problemie tym mówił także Ludwik Dorn, gdy jako szef MSWiA w rządzie PIS odwiedzał Jasło, które ucierpiało podczas wiosennej powodzi w 2006 r. Dodajmy, że nieporównywalnie mniejszej niż obecna. Oto jak te przestrogi relacjonowała Gazeta Wyborcza:

Dornowi dostało się za wypowiedź sprzed kilku dni, gdy powiedział, że wiele domów na zalanych terenach zostało postawionych bezprawnie.- Niech nas pan za to przeprosi. Tu nie ma ani jednego domu wybudowanego bez zezwolenia. Wiele domów stoi tu od kilkudziesięciu lat-wołała jedna z mieszkanek.
- Nic takiego nie powiedziałem - bronił się wicepremier. - Ale my to słyszeliśmy! - krzyczeli powodzianie. W końcu Ludwik Dorn stwierdził: Nie będę prostował tego co powiedział jakiś dziennikarz. Mówiłem, że niektóre domy na terenach zalewowych zostały wybudowane bez zezwolenia”

http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,3401864.html

 

Dorn obiecał wtedy mieszkańcom Jasła wsparcie przy budowie ważnego dla całego Podkarpacia zbiornika wodnego oraz pieniądze dla gmin na naprawę i budowę wałów przeciwpowodziowych. Obietnicy dotrzymał. Zainicjował także tworzenie programu ochrony przeciwpowodziowej dorzecza górnej Wisły, który oczywiście po przejęciu rządów przez PO został zaniechany.

http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,3472981.html

http://www.terazjaslo.pl/?p=360

http://www.mswia.gov.pl/portal/pl/2/4160/Ochrona_przeciwpowodziowa_dorzecza_Gornej_Wisly.html

 

Dzięki zaangażowaniu L. Dorna a także śp senatora Stanisława Zająca inwestycje konieczne dla realizacji tego projektu zostały przyjęte do finansowania ze środków unijnych, o czym decydowała śp. Grażyna Gęsicka. I znowu okazało się, że rząd D. Tuska inwestycje te odrzucił.

 

Jak mówiła Gęsicka w wywiadzie krążącym obecnie w sieci: „Była to jedna z pierwszych decyzji, którą nowa minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska podjęła po objęciu stanowiska. Bez wahania odrzuciła wszystkie projekty przeciwpowodziowe dla województwa podkarpackiego w tym budowę istotnego dla zarządzania przeciwpowodziowego zbiornika Kąty-Myscowa na Wisłoce. Nie jestem specjalistką od powodzi. Wiem tylko, że stale wylewa Wisła i Wisłoka. Gdyby te projekty zostały przyjęte, powodzi na pewno nie udałoby się zapobiec, ale skutki katastrofy byłyby o wiele mniej bolesne…

Skreślono środki na inwestycje chroniące przed powodziami na Podkarpaciu warte ok. 400 mln euro. Na drugi dzień po tych decyzjach, mój były zastępca Władysław Ortyl (obecnie senator PiS) zwołał konferencję prasową, na której ostrzegał przed skutkami zaniechań inwestycji w przypadku powodzi. I właśnie dzisiaj, niemal dokładnie w rok później, doświadczamy jej na własnej skórze.”

 

Tak więc D. Tusk okazał się premierem zwolenników PO a nie Polaków. Kosztem bezpieczeństwa najbardziej zagrożonych powodzią regionów kraju realizował własną politykę. Decyzje podpisywała minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska.

 

W sierpniu 2007 roku rząd Jarosława Kaczyńskiego przygotował listę strategicznych inwestycji, które miały być finansowane ze środków unijnych. Umieściliśmy na niej wiele projektów przeciwpowodziowych, w tym projekt dla środkowej Wisły o wartości 200 mln euro. Chroniłby on tereny z obszaru pięciu województw. Przewidywaliśmy obwałowywanie od Koszyc do Płocka, jego umocnienie i naprawę. Była też zaplanowana naprawa zbiornika na Nysie Kłodzkiej, który co prawda jeszcze funkcjonuje, ale dno mu się rozchodzi. Jeśli to się stanie -kilkumetrowa fala wody zaleje Nysę.”- mówiła G. Gęsicka.

 

 

Decyzje PO spowodowały protesty samorządowców, którzy stracili szanse na sfinansowanie tych inwestycji. Opisywała to Rzeczpospolita w lutym 2008 r. :

 

Resort wykreślił z planu dofinansowania około 420 tak zwanych kluczowych inwestycji zgłoszonych z całego kraju. Ich wartość to ponad 44 mld zł. Cięcia uzasadniono przede wszystkim niskim poziomem merytorycznym wniosków. Dla samorządów to jednak dramat. Straciły pewność uzyskania dużych pieniędzy na różne projekty, które miały poprawić poziom życia ich mieszkańców. Najbardziej zredukowano listę inwestycji ekologicznych. Zniknęły projekty o łącznej wartości 32,9 mld zł, zostało tylko 11,7 mld zł.

 

Szczególnie wzburzeni są ci samorządowcy, którzy najbardziej ucierpieli. W województwie opolskim nie ostał się ani jeden projekt, choć na poprzedniej liście przygotowanej przez rząd PiS było zaplanowanych 18 inwestycji za 2,2 mld zł. – Jeszcze nie dotarło do mnie, że władze tego kraju mogły podjąć decyzję, iż zbiornik retencyjny na Nysie jest nieistotną inwestycją – mówi burmistrz miasta Jolanta Barska. W najbliższych dniach władze Nysy chcą się spotkać z minister rozwoju regionalnego, by uzmysłowić jej, jak ważna dla regionu jest ta budowa. – W przypadku przerwania zniszczonych wałów zbiornika całe miasto znajdzie się 20 metrów pod wodą – alarmuje burmistrz Nysy.

 

Katastroficzne wizje snuje też Stanisław Pankiewicz, wójt gminy Jasło i przewodniczący Związku Gmin Dorzecza Wisłoki. – Rząd chyba woli płacić potężne pieniądze na zwalczanie skutków powodzi i dalej narażać mieszkańców na niebezpieczeństwo, niż zapobiegać takim kryzysom – mówi rozgoryczony. Walczy o dofinansowanie budowy zbiornika Kąty- Myscowa w Beskidzie Niskim”

 http://www.rp.pl/artykul/90126.html

 

 

W tym samym roku (25. 07. 2008) polityczną decyzją i głosami PO odrzucono również w pierwszym czytaniu projekt ustawy o utworzeniuFunduszu Pomocy Ofiarom Klęsk Żywiołowych. Projekt był inicjatywa ustawodawczą śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego a za jego odrzuceniem głosował m.in. Bronisław Komorowski.

 

 

Głosami posłów PO komisja finansów publicznych odrzuciła również poprawkę posła Jerzego Gosiewskiego, który wnioskował o przesuniecie 270 mln zl w ustawie budżetowej na ochronę przeciwpowodziową.

 

 

Sprawa raportu NIK dotyczącego zaniedbań administracji publicznej w realizacji ochrony przeciwpowodziowej w latach 2007-2009 jest już powszechnie znana więc nie będę się szczegółowo rozpisywał.

 

 

Warto jednak przypomnieć, że w rządzie ministrem odpowiedzialnym za stan wałów przeciwpowodziowych jest minister rolnictwa. Swoje kompetencje, związane głównie z nadzorem administracji wojewódzkiej i wydzielonej ma także szef MSWiA. Któremu podlega także Urząd Geodezji i Kartografii realizujący część zadań związanych z planowaniem przestrzennym. Znaczna jest także odpowiedzialność ministra środowiska, któremu podlega Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej. Urząd ten odpowiada za stan zbiorników wodnych, zapór, jazów i wszelkich instalacji hydrologicznych.

 

 

Personalnie rzecz ujmując, za katastrofalne skutki powodzi na szczeblu rządowym odpowiadają więc: Marek Sawicki, Grzegorz Schetyna, Jerzy Miller, Maciej Nowicki i Mirosław Kraszewski. Oraz Donald Tusk jako szef szefów.

 

 

Po akcji trzeba będzie dokonać bilansu i rozliczenia - powiedział wojewoda małopolski Stanisław Kracik nawiązując do słów Donalda Tuska z wczorajszego spotkania z wojewodami. Premier mówił m.in. - jeśli stwierdzimy jakikolwiek zaniedbanie, to nie będę ani sekundy się litował nad tymi, którzy podjęli nietrafne decyzje z własnej winy."

 

 

Święte słowa panie Premierze. Czekamy na czyny. Proponuję by zaczął Pan od siebie. Bo to Pan spieprzył najbardziej. Cudów nie ma.

 

 

NoPassaran
O mnie NoPassaran

"Nie wierzę w spiskowe teorie ale wierzę w praktykę"- mawiał Talleyrand. Wiedział co mówi bo służąc Napoleonowi był płatnym agentem cara Rosji.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (39)

Inne tematy w dziale Polityka