Zainspirował mnie demaskatorski tekst "Dzisiaj złONET zapodał wiadomość" na blogu "Zielony autobus", Pana o nicku "BitaPiana". Przytoczył on wiadomość z onetu o wypowiedzi Miedwiediewa i zestawił z oryginalnym wywiadem prezydenta Rosji dla gazety "Izwiestija". Wychodzi czarno na białym, że wiadomość dnia, jakoby Miedwieidew uznał Katyń za zbrodnię i chciał ukarania winnych jest po prostu mocno przesadzona... delikatnie mówiąc!
Owszem, Miedwiediew powiedział, że jestem fanem internetu i że im więcej informacji - przykładowo, na temat Katynia - zostanie opublikowanych w internecie, tym lepiej. Jednak motywuje to raczej chęcią przecięcia wszelkich dywagacji, dyskusji, dalszego rozwijania tego tematu. To ciemne strony historii! Mówi zresztą o zabitych "polskich wojskowych", a to znowu uproszczenie, nie do końca prawda!
O zbrodni ludobójstwa, które się nie przedawnia, nawet wobec schorowanych staruszków, mowa jest tylko i wyłącznie wobec hitlerowców, faszystów, jak Demianiuka. I nie ma najmniejszej oznaki, żeby był zamiar jakiejś zmiany tego stanowiska.
W tym obszernym wywiadzie, udzielonym z okazji "Dnia Żwycięstwa" trudno zresztą spodziewać się jakichś ostrych słów potępienia: jest tu raczej wiele zrozumienia, usprawiedliwień dla ludzi wsytuacji braku wyboru, szacunku dla ojców-kombatantów, szukanie więzi łączących pokolenia Rosjan.
Przewija się w całej wypowiedzi chęć szukania jakiejś prawdy o zmianach rzeczywistych i mentalnych, jakie zaszły, w tym, w ocenach Stalina, walka ze stereotypami o Rosjanach i Rosjan o innych narodach, walka z tzw. "inercją myślenia". Te słowa są w ustach przywódcy rosyskiego państwa wprost rewolucyjne i trzeba to docenić.
Miedwiediew pozostaje jednak w starych koleinach myślenia, gdy mówi o różnych interpretacjach historii, dokonywanych przez zagranicznych polityków dla nabijania punktów politycznych i dodaje "Bóg ich osądzi!" Przypomina mi to krytyczne artykuły o Śp. prezydencie Lechu Kaczyńskim z "Nowosti" sprzed katastrofy smoleńskiej, o jego wypowiedzi na Westerplatte, o zaangażowaniu w sprawę Gruzji... Dziś Miedwiediew znów nas poucza, że nie można stawiać na równi żołnierzy Armii Czerwonej i faszystów! Usprawiedliwa Stalina, że nie zauważał długi hitlerowskich zbrodni tym, że była potrzeba lepszego przygotowania sie Rosji do wojny. Tu nie ma przełomu!
Ciekawe jest to, że powtarza on, iż ostatnie wojny są skutkiem rozwalenia Układu Warszawskiego, który gwarantował równowagę sił, czyli - domyślać się można - są z winy tych, którzy tsie do tego zdradziecko przyczynili.
Miedwiediew broni prawa Rosji do swojej wersji historii, honoru Rosji i prawa do jej punktu widzenia. Chce pokazać rosyjską wizję historii światu, poprzez filmy, książki itd. Szczególny nacisk kładzie na podręczniki, według których wychowywane są rosyjskie dzieci. Ignoruje on najwyraźniej fakt, że rosyjskie podręczniki szkolne były niedawno przedmiotem poważnych kontrowersji między naszymi krajami, a manipulacje faktami historycznymi były odnotowane nawet w USA.
Na koniec dopuszcza on możliwość, zagrożenie wybuchem nowego konfliktu, bo - jak mówi - na świecie są dostępne ogromne ilości broni..., jakby ten fakt pozostawał zupełnie bez związku z niekontrolowaną proliferacją broni jądrowej (przemytem) z terenu byłego Związku Radzieckiego. Może jednak nie dotarł on jeszcze do tych informacji w internecie?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)