n/z: gablota sklepowa z nabiałem. Zdjęcie ilustracyjne. fot. Federico Arnaboldi
n/z: gablota sklepowa z nabiałem. Zdjęcie ilustracyjne. fot. Federico Arnaboldi

Zainfekowane mięso z Brazylii już w 10 krajach UE. Komisja uruchamia specjalną procedurę

Redakcja Redakcja UE Obserwuj temat Obserwuj notkę 36
Komisja Europejska zdecydowała o zaostrzeniu kontroli brazylijskiej wołowiny po tym, jak w partiach mięsa przeznaczonych na unijny rynek wykryto estradiol – hormon wzrostu zakazany w UE. Bruksela zapowiada więcej kontroli na granicach i dodatkowe audyty w krajach eksportujących. Na razie nie ma informacji, by skażone mięso trafiło do Polski, ale krajowe służby prowadzą własne działania sprawdzające.

Skażone mięso z Brazylii. Więcej kontroli na granicach Unii

Decyzja Komisji dotyczy importu mięsa spoza UE, w szczególności z państw należących do bloku Mercosur. Chodzi o wykrywanie substancji niedozwolonych w unijnym prawie, takich jak hormony wzrostu czy niektóre leki weterynaryjne.

Rzeczniczka Komisja Europejska poinformowała, że do wszystkich punktów kontroli granicznej w państwach członkowskich skierowano zalecenie zwiększenia częstotliwości fizycznych kontroli mięsa z Brazylii. Działania mają być prowadzone do momentu pełnego wyjaśnienia sprawy.


Bruksela zapowiada także intensyfikację audytów w państwach trzecich. Według deklaracji liczba kontroli na miejscu – zwłaszcza w krajach Ameryki Południowej – ma wzrosnąć o połowę. Powołano również specjalną grupę zadaniową, która ma ujednolicić i wzmocnić system nadzoru w całej Unii.

Komisja podkreśla, że unijny system bezpieczeństwa żywności należy do najbardziej rygorystycznych na świecie, a mechanizm audytów i kontroli granicznych ma gwarantować zgodność importowanych produktów z obowiązującymi normami.


Estradiol w wołowinie. Reakcja Polski

Impulsem do zaostrzenia kontroli były informacje o wykryciu estradiolu w partiach brazylijskiej wołowiny trafiającej na rynek UE. Substancja ta jest w Unii zakazana w produkcji zwierzęcej ze względu na potencjalne zagrożenie dla zdrowia konsumentów.

Wiceminister rolnictwa Małgorzata Gromadzka poinformowała, że polskie inspekcje otrzymały polecenie pilnego sprawdzenia napływu produktów z Brazylii oraz weryfikacji wszystkich sygnałów dotyczących skażonych partii. Na obecnym etapie – jak przekazał resort – nie ma dowodów, by zakwestionowane mięso znalazło się w obrocie na polskim rynku.

Resort rolnictwa deklaruje działania prewencyjne. Oznacza to, że kontrole prowadzone są niezależnie od tego, czy istnieje bezpośrednie potwierdzenie obecności skażonego towaru w kraju.


Problem szerszy niż jeden kraj

Z ustaleń wynika, że do 21 stycznia około dziesięciu państw UE wykryło na swoim rynku skażoną wołowinę z Brazylii. Wśród nich znalazły się m.in. Czechy, Niemcy i Włochy. To sugeruje, że problem ma charakter systemowy, a nie incydentalny.

W praktyce oznacza to konieczność prześledzenia łańcuchów dostaw oraz wzmocnienia nadzoru nad importerami. Choć nie każda partia mięsa z Brazylii budzi zastrzeżenia, wykrycie niedozwolonej substancji w kilku państwach członkowskich podważa zaufanie do systemu kontroli po stronie eksportera.


Cień umowy z Mercosurem

Sprawa wybucha w momencie szczególnie wrażliwym politycznie. W styczniu państwa UE zgodziły się na negocjowaną od ponad 20 lat umowę handlową z blokiem Mercosur, w skład którego wchodzą Argentyna, Brazylia, Paragwaj i Urugwaj. Polska była wśród krajów głosujących przeciwko porozumieniu.

Umowa przewiduje preferencje celne dla części produktów rolnych, w tym tzw. produktów wrażliwych: wołowiny, drobiu, nabiału, cukru i etanolu. W zamian państwa Mercosuru mają szerzej otworzyć swoje rynki na towary przemysłowe z UE – m.in. samochody, maszyny i leki.

Wykrycie niedozwolonego hormonu w imporcie z Brazylii może stać się argumentem dla przeciwników liberalizacji handlu z Ameryką Południową. Z drugiej strony Komisja będzie musiała wykazać, że unijne mechanizmy kontrolne działają skutecznie, skoro nieprawidłowości zostały wykryte i nagłośnione.

Na tym etapie trudno przesądzać, czy sprawa przełoży się na renegocjację zapisów umowy, czy jedynie na techniczne wzmocnienie nadzoru. Pewne jest natomiast, że temat bezpieczeństwa żywności i standardów produkcji w krajach trzecich ponownie stanie się elementem szerszej debaty o przyszłości unijnej polityki handlowej.

n/z: gablota sklepowa z nabiałem. Zdjęcie ilustracyjne. fot. Federico Arnaboldi

RD

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj36 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (36)

Inne tematy w dziale Polityka