W tym tygodniu redaktor Monice Olejnik udało się zaprosić do radia Zet takich gości, jak Stefan Niesiołowski, Tomasz Nałęcz, Leszek Miller i Grzegorz Schetyna. Właściwie: Grzech, broniący Zbiga i Mira, by w kolejnej kadencji byli znów w Sejmie... By nic się nie zmieniło! Sami swoi!
To w takim właśnie towarzystwie znalazł się w tym tygodniu były marszałek Marek Jurek! Czy o tym marzył, by do takich salonów awansować? By dopełniać grono takich towarzyszy?
Niestety, nie skorzystał on z okazji, by zaproszenia redaktor Moniki Olejnik nie przyjąć, po tym jak na znak protestu wobec skandalicznego sposobu prowadzenia przez nią audycji "7. dzień tygodnia" wyszedł ze studia poseł Mariusz Błaszczak. Gest ten był oczekiwany już od dawna. Sam pisałem na tym blogu wiele miesięcy temu o nowej tradycji coniedzielnego skakania po Błaszczaku u Olejnik. Tak więc, słusznie wzięli jego stronę koledzy z Prawa i Sprawiedliwości. Przyzwoitością jest ze strony innych polityków szeroko pojętej prawicy, że nie dają się do programu pani Olejnik wkręcić. Byłoby też szlachetnym gestem solidarności, gdyby Marek Jurek do tego protestu się przyłączył. Dlaczego on jednak wolał zachować się jak zwykły łamistrajk?


Komentarze
Pokaż komentarze (26)