Kiedy po raz n-ty słyszę w tv, że słynna tajna notatka ABW w sprawie Amber Gold powinna być upubliczniona, zwłaszcza że posłowie sejmowej komisji ds. służb specjalnych po zapoznaniu się z nią za zamkniętymi drzwiami oceniali, że nie ma w niej nic tak szczególnego, by zasługiwała ona na utajnianie, no to mówię: racja, dlaczego jeszcze ona jest tajna? Dlaczego się ją kryje przed społeczeństwem?
Istnieje taka możliwość, że treść dokumentu może być ujawniona częściowo, zachowując np. ochronę danych funkcjonariuszy, którzy byli jej autorami, jeśli to konieczne. Premier mógłby więc, bez niczyjej szkody uchylić rąbka tajemnicy, a jednak nie przejawia ani za grosz takiej dobrej woli w tej sprawie. Czy znowu organizacje pozarządowe będą musiały poprzez sądy wymuszać odtajnienie tej notatki, tak jak to było w sprawie wirtualnej "tarczy antykorupcyjnej"?
Polecam uwadze posłów opozycji, posłów PIS, taki artykuł ustawy o informacjach niejawnych, który mówi o tym, że nie jest w porządku zawyżanie (ani zaniżanie) klauzuli tajności, jeśli nie ma ku temu faktycznych podstaw. Skoro bowiem posłowie wymienionej komisji mówili uczciwie, że w tej notatce nic takiego nie ma, to w takim razie klauzula niejawności jest nałożona bezzasadnie. Premier w tej sytuacji ma możliwość spowodowania korekty takiego błędu (art. 9). I nie powinien się przed tym uchylać. Tego więc powinni domagać się dzisiaj posłowie PIS.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)