Zaskoczenie! Przed chwilą przeczytałem informację w money.pl, że brukselskie szczytowanie polegało głównie na starciu Tusk - Cameron, czyli że dobra, miłośna PO znowu była masakrowana przez związanych z PiS, z Kaczyńskim, brytyjskich konserwatystów? Bardzo, bardzo się zdziwiłem, bo akurat jestem świeżo po przeglądzie europejskich różnych mediów z http://www.maltatoday.com.mt/en/home włącznie i tam nigdzie o tym nie pisano! Nigdzie!
Dziwnie, że piszą tam jakoś tylko o kompromisie między Francją i Niemcami, między Hollandem i pomysłodawczynią odrębności eurolandu - Merkel? Tą wspierającą tradycyjnie Tuska? Dziwnie jakoś! Piszą tylko o kompromisie, spokojnie, bez emocji, bo wszystko było już wcześniej wiadomo, a każdy ugrał swoje. Hollande ma zapewnione trochę kasy na tę swoją legendarną "croissance" i podatek od transakcji finansowych, supernadzoru i wzięcia pod but Europy nie odpuściła Merkel, a Cameron i tak obronił swoje City... Swoją drogą, nie jest tak, jak podaje "polskie" źródło, że nie ma terminów, bo kontrowersyjny mechanizm brukselskiego nadzoru nad krajowymi bankami strefy euro ma być przyjęty do końca tego roku. Czyli jest to też realne zagrożenie dla nas, jeśli Tusk uprze się, by zrealizować swoje zapowiedzi wplątania nas w euro szybciej, niż byśmy sądzili...
Przeoczono tylko jakoś ten dziejowy bój, najtwardszy bój, ten spektakularny sukces Tuska... i tę porażkę, która zmusi niechybnie Camerona do wstydliwego podwinięcia ogona i po niechybnej utracie zaufania brytyjczyków podania się do dymisji niczym Chamberlaine ... A potem? Potem to już tylko patrzeć jak, utraciwszy główne wsparcie, Kaczyński też złoży tekę premiera i uda się gdzieś na jakąś Elbę?


Komentarze
Pokaż komentarze (4)