wislawus wislawus
378
BLOG

Dlaczego JK nie chciał wygrywać wyborów

wislawus wislawus Polityka Obserwuj notkę 1

1. Tuskolandia

PO , na czele której stoi Tusk, to jak najbardziej narodowa partia, jednocześnie partia pro unijna i pro globalistyczna.

Dzięki temu, że Tusk stoi na czele partii narodowej, ma w III RP poparcie tuskolandczyków. Tuskolandczycy, to naród bardzo karny i zdyscyplinowany, patriotyczny i wpływowy, a jednocześnie skryty, należący do PO, oraz głosujący na Tuska i jego partię.

To, że Tusk stoi na  ich czele  przekłada się na bezgraniczne, bezkrytyczne poparcie Tuska w rządowych i prorządowych mediach zawładniętych przez tuskolandczyków, które robią mu pijar za darmo, z pobudek patriotycznych, wyłącznie dlatego, że realizuje najlepiej ze wszystkich  postulaty patriotyczne i interes narodowy tuskolandczyków w III RP.

Podobnie jest w Unii. Tusk najlepiej ze wszystkich w III RP realizuje na forum Unii interes tuskolandczyków, ponieważ tuskolandczycy są jednorodną częścią unijczyków. Ich patriotyczny interes jest identyczny, chociaż mówią różnymi europejskimi językami.  Dlatego Tusk nie stawia unijczykom żadnych żądań, kontr propozycji, żadnego oporu. Jest dla nich ciepły, serdeczny, umizguje się, popiera, zaklepuje kosztem całej III RP, ale w swego ludu tuskolandzkiego i unijnego, interesie.

Jedyne, co musi robić Tusk i robi i czym się niewątpliwie brzydzi( posądzam go o ludzkie odruchy), to przymus umiejętnego lawirowania, ukrywania, przekłamywania tego, co czyni jako premier rządu i oficjalny (zakulisowy już nie) reprezentant społeczeństwa Polski, aby nie być posądzonym o sprzeniewierzanie się interesowi narodowemu Polaków żyjących w III RP.

Rządząc zdecydowaną większością wyborców(ale nie społeczeństwa) i posiadając praktycznie władzę bezwzględną, może sobie pozwolić na forum Unii, na pokazywanie unijczykom, jak należy postępować, aby podporządkować sobie tubylców, zrobić z nich watahę i powoli dorzynać, aby unioniści i super globaliści byli pewni swego i nie zagrożeni znikąd.

Jest za to ceniony. To daje mu, w pewnym zakresie, dobrą pozycję i dobre samopoczucie w Brukseli i Sztrasburgu, komfort bycia wśród swoich, wśród większości, pewnego rodzaju poparcie i oparcie dla tego, jak tu i tam, postępuje. Potrafi też i robi to doskonale, umizgiwać się do swoich, wyżej postawionych. Najwyraźniej został pouczony o "porządku dziobania". Dzięki temu jest przekonany, że został dopuszczony „za szklany ekran” polityki unijnej i globalnej, za którym toczy się nie medialna, lecz właściwa polityka, o którym(ekranie) wspomniał Jan Rokita, uzasadniając swoją odmowę udziału w tegorocznych( 2011r) wyborach do parlamentu. Oczywiście, że został dopuszczony, ale tylko w części, czyli tam, gdzie należy składać deklaracje obciążające politycznie i finansowo Polskę na rzecz III RP, Unii i Świata pod rządami jego pobratymców. Natomiast nie jest dopuszczany na forum tam, gdzie podejmuje się najważniejsze decyzje dotyczące Europy, Unii, tym samym, III RP.

 Dzięki temu, za to wszystko co czyni unionistom kosztem resztek Polski, Tusk ma nie mniejsze wsparcie  od unionistów, niż to w kraju, od tuskolandczyków. Jest to wsparcie głównie na gesty, na słowa, na komentarze i opinie osobiste, ale i medialne.  To wsparcie które uzyskuje Tusk i tuskijczycy z Unii związane jest także z wyprzedażą majątku narodowego Polaków i zadłużaniem III RP w Unii na nie spotykaną dotąd skalę. Sprowadza się to do przekazywania krajowego majątku po zaniżonych cenach, za półdarmo lub darmo swoim  z Unii, Świata, ale ta III RP. Nic dziwnego, że ptaszki świergolą, iż spodziewa się zapłaty, w przyszłości, w postaci wysokiego unijnego stanowiska.

Tuskolandczycy, na czele z Tuskiem, realizując się w kraju i unii, realizują także program super globalistyczny. Oprócz UE, ten program realizują Rosja pod bolszewikami(rosyjskimi demokratami na czele z Putinem) i USA pod demokratami(tuskolandczycy, to także demokraci pełną gębą, spadkobiercy Unii Demokratycznej). Stąd płynie spokój, jaki Tusk zyskał i posiada w czasie swoich rządów( w przeciwieństwie do Kaczyńskich) zarówno ze strony Unii, Rosji i USA. Po prostu, realizując ich programy, które są jego i wszystkich tuskolandczyków programem, radzi sobie nadzwyczaj doskonale , można by rzec, jest prowodyrem w dziele niszczenia nie tuskolandczyków (a i opornych tuskolandczyków) nie unionistów  i nie globalistów.

Summa summarum:

Tusk stoi na czele najbardziej pro unijnej, tym samym najbardziej pro globalistycznej, z możliwych tu, obecnie, partii. Stąd jego i PO sukces, we wszystkich praktycznie ostatnich wyborach, w tym, w tegorocznych wyborach parlamentarnych.

Jarosław Kaczyński, mając powyższe na uwadze, wyraźnie nie chciał wygrać tych, ani wygrywać poprzednich wyborów po katastrofie smoleńskiej. Powodów jest, co najmniej kilka:

 1. Utrata celu

JK jest z tej samej, demokratycznej opcji("dwie prawice") pro narodowej, pro unijnej i pro globalistycznej, co Tusk, mimo wielu różnic , które ich, niewątpliwie, dzielą. Stąd, między innymi, poparcie przez JK akcesu wstąpienia III RP do UE, nie przeciwstawienie się Traktatowi Lizbońskiemu, chęć stworzenia POPiS, utrzymanie Karty Polaka, itd. Zrozumiał, jako "miękki" tusklolandczyk, że przeciwko swoim, twardszym rodakom nie warto, nie opłaca się, występować. Zatracił cel.

2. Brak idei

Jako wytrawny polityk, wiedział, że po tym co wcześniej głosił, nie mógłby być, ze swoją partią, bardziej pro obywatelski ( nie mylić z pro społeczny) w III RP, bardziej pro unijny w Europie, bardziej pro globalistyczny w świecie, niż PO na czele z Tuskiem. Tym samym, wiedział, że wygrywając wybory z Tuskiem i PO, po przejęciu władzy, spotkał by się z nie mniejszym, jeszcze bardziej wściekłym oporem ze strony tuskolandczyków unionistów i super globalistów z całego świata, niż to było w latach 2005 – 2007. Po tylu doświadczeniach politycznych i osobistych, zabrakło mu idei dla której chciałby się tej wściekliźnie przeciwstawić, poświęcić siebie, narażać swoje  życie.

3. Strach

J. K. doskonale zdawał sobie sprawę, że po objęciu władzy, w razie wygranych wyborów, nie będzie mógł prowadzić swojej, samodzielnej polityki, na którą „rzucili się” bracia K. po wyborach w 2005 roku. On wie, że prowadzenie takiej polityki, wbrew tuskolandczykom, wbrew unionistom i super globalistom, jest bardzo trudne i co tu ukrywać, niebezpieczne; że nawet urząd prezydenta, stanowisko premiera, mandat posła, szarża generalska III RP nie chroni nikogo przed utratą życia kto występuje przeciw nim. Dlatego, JK nie chciał ryzykować. Najnormalniej, nauczony doświadczeniem, po ludzku, bał się o swoje zdrowie, a może i życie.

4. Utrata sensu

J. K. wiedział i wie, że w razie wygranych wyborów nie może liczyć na zawiązanie jakiejkolwiek koalicji, gdyż członkowie pozostałych partii, kandydaci do parlamentu, oraz zdecydowani wyborcy rekrutują się z tej samej  tuskoladzkiej opcji co On i Tusk. On wie, że to  unioniści i super globaliści, ponieważ od lat jest w tym systemie i ten system współtworzył i popierał. Oni zawsze, z dwojga patriotów: JK i Tuska, wybiorą bardziej nowoczesnego, kolegialnego, przebojowego,  prounijnego  pro globalistycznego Tuska, który daje niezbite dowody swego super tuskolandzkiego unijnego i globalistycznego patriotyzmu niż JK. Przy Tusku, JK, w tym względzie, to „hamulcowy”. JK doszedł do wniosku, że skoro PO i Tusk, robią tę samą „robotę”, tylko różnymi sposobami i prędkościami, a im udaje się to lepiej, to walka z nimi i narażanie się, nie ma sensu. Woli pozostać w sytej i bezpiecznej, przynoszącej sporą chwałę i władzę, opozycji.

5. Poczucie misji

JK wie, po co jest w opzycji i jaka jest jego w niej rola. Wie, że musi skupiac wokół siebie i swojej partii całej antytuskolandzkiej opozycji i szczególnie w okolicach i przy okazji różnych wyborów prowadzić ich na manowce, czyli do przegranej. Stąd kardynalne gafy które popełnia w czasie kampanii i błędy komitetów wyborczych, które skrupulatnie podrzucane są "wrogim mediom".

On wie, że jego polityczną misją nie jest wygrywać, tylko przegrywać. Trzeba przyznać, że czyni to dość umiejętnie. Ale nie jest pzrecież, w tym dziele osamotniony. Zawsze może liczyć na wsparcie i jest wspomagany przez tuskolandzkie media.

6. „Zdrada” partyjniaków

JK, jako wieloletni prezes partii zdawał i zdaje sobie doskonale sprawę, że po wygraniu tegorocznych wyborów, nie tylko nie może liczyć na koalicję z innymi partiami, ale, że musi się liczyć ze zdradami we własnej partii, czego doświadczył już wielokrotnie, wcześniej. To wynik tego, że jako jeden z „tuskolandii”, otacza się tymi samymi ludźmi, co Tusk, tuskolandczykami tylko grającymi odmienną rolę w III RP. Dlatego, jestem skłonny przypuszczać, że wewnętrzne zdrady w PiS były sugerowane z zewnątrz i w pewnym stopniu przynajmniej, jeśli nie prowokowane, umawiane, kontrolowane to przynajmniej dopuszczane przez prezesa. Świadczy o tym dobór ludzi na stanowiska, dobór swego otoczenia, które go i jego partię „zdradzało” w momentach, w których z łatwością mógł kontynuować władzę, lub, zwyciężyć w wyborach. W takich momentach się nie zdradza. Ci ludzie, po wykonaniu swojej roboty, albo lądowali w PO, albo wracali, wcześniej czy później, „skruszeni”, ponownie na łono partii i do łask prezesa. Wielu z „odszczepieńców” dołączało do „zdrajców” i odstępowało od prezesa i PiS, wmanipulowanych przez prowodyrów, ale z pobudek patriotycznych.

 7. Zdrada Prezesa

Po co JK startował wielokrotnie sam, z taką "zdradliwą" partią? Partią w sumie niewielką, elitarną, której potęgę i wizerunek nie tworzy społeczeństwo, lecz „znienawidzone”, „mainstream owe” media(wizerunek negatywny). Dlaczego prezes trzymał i trzyma swoją partię zamkniętą, zamiast uczynić ja kilkumilionową siłą polityczną? Dla kasy? Właśnie po to, aby dzięki mediom, niewielką ilością karnie podporządkowanych ludzi, w większości tuskolandczyków, wiązać pod swym szyldem emocje społeczeństwa, ludzi którzy na „tuskolandię” się nie zgadzają. Aby społeczeństwo ufając prezesowi – polakowi – katolikowi - patriocie i marce PiS liczyło na nią, na niej się opierało; aby społeczeństwo anty globalistyczne, anty unijne, antytuskowe nie zjednoczyło się pod innym, patriotycznym sztandarem Polski i nie stworzyło swojej, narodowej organizacji, partii, w III RP; nie sięgnęło po władzę i nie zamieniło III RP w Polskę, wbrew tuskolandczykom, unijczykom, super globalistom. Ponadto prezes uchodzący za patriotę - Polaka i jego partia uchodząca za narodową i prawicową partię Polski  przez całe lata, pozwalali "walić w siebie jak w kaczy kuper", a poprzez to pozwalali "walić jak w kaczy kuper w Polskę" i drastycznie ją osłabiać zarówno wewnątrz kraju, jak i poza nim, tuskolandczykom, unijczykom super globalistom. I co? I nic ze strony "patriotów, prawicowców, katolików, Polaków".

8.  Brak ambicji

JK pogodził się ze swoim tuskoladzkim narodem i swoją pozycją w nim. Wyzbył się swoich politycznych wizji, wybrał spokój, wieczną opozycję, stanowisko prezesa i kasę III RP, kosztem Polski. Takiemu prezesowi wróżę jeszcze bardzo długą karierę polityczną w opozycji. Nie wykluczone, że na koniec tej kariery  przejdzie do PO, by już oficjalnie, przed śmiercią znaleźć się wśród swoich, tuskolandczyków. A że potrafią swoich i usuwać bezwzględnie, ale i wynagradzać szczodrze, nawet po śmierci, świadczy ostatnia katastrofa i pochówek na Wawelu.

Podzwonne dla następcy JK

Kimkolwiek będzie, jeśli będzie, musi zrozumieć, w tych realiach, to, co zrozumiał JK. I musi w tych realiach zachowywać się i postępować jak JK, lub odstąpić od polityki w ogóle. Tak działa ten system.  Inaczej, zostanie postawiony medialnie obok Łukaszenki, Kadafiego, Orbana, lub innego „reżimu”, lub, zniszczony zginie jak, nie przymierzając, śp. p. A Lepper lub, śp. Lech Kaczyński i Jego Świta, lub też ośmieszy się, zrobi z siebie politycznego błazna po wsze czasy. Ciekawe, czy Ziobro zdaje sobie z tego sprawę: czy jest tuskolandczykiem, godnym kandydatem  na następcą prezesa, odpowiednim do utrzymywania tego systemu czy  „naiwnym politycznie wytworem prezesa” ( jakim do niedawna byłem sam, a wraz ze mną było i  nadal jest, wielu Polaków), czy też może jest patriotą ideowcem, a może utopistą?

Co dalej?

Jeśli ktoś faktycznie myśli jeszcze w III RP kategoriami tożsamości, patriotyzmu, odrodzenia Polski, i nie chce podtrzymywać tego systemu, nie chce być JK bis, utopistą czy błaznem, może jedynie przyłączyć się do grona oburzonych.

Tylko ogólnoświatowa rewolucja oburzonych, lub innych „nawiedzonych” jest w stanie wywrócić obowiązujący porządek oparty na chorej ideologii super globalizmu, mamonie, fałszu i wojnie  przeciw Ludzkości, także w Polsce. Inaczej się, według mojej oceny, już nie da. Jeśli się coś da, to w ogóle, a nie indywidualnie.

 

wislawus
O mnie wislawus

PRAWDA JEST TYLKO JEDNA, DLATEGO JEST PRAWDZIWA. TAJEMNICA WSZELKIEGO STWORZENIA: NICZYJ NIKT NICZYM Z NICZEGO, CZYLI Z IMIENIA, MIENIA, MIANA SWEGO, KTÓRYMI SĄ, ON SAM, NICOŚĆ I NIC, STWORZYŁ WSZYSTKO.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka