Nowa Europa Wschodnia Nowa Europa Wschodnia
119
BLOG

Pieniążek: Chcieć dobrze jak Wałęsa

Nowa Europa Wschodnia Nowa Europa Wschodnia Polityka Obserwuj notkę 3

Chyba każdy się ze mną zgodzi, że Lech Wałęsa jest postacią kontrowersyjną i wielobarwną. Wzbudzane przez niego skrajne emocje powodują, że każdy pamięta innego Lecha Wałęsę. Dla jednych jest on pierwszym przewodniczącym NSZZ „Solidarność”, symbolem polskiej transformacji, laureatem pokojowej nagrody Nobla. Drudzy kojarzą go z urzeczywistnieniem „polskiego snu” – prosty elektryk został prezydentem. Jeszcze inni pamiętają przede wszystkim jego cięte i/albo śmieszne, często już kultowe wypowiedzi, na przykład: „Dokonałem zwrotu o 360 stopni”, „Podać to ja mogę, ale nogę” czy „Powinna być lewa noga i prawa noga. A ja będę pośrodku”. Zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości widzą w nim najgorszego wroga. I tak dalej.

Tym razem Lech Wałęsa postanowił włączyć się w słuszną inicjatywę – obronę wolności słowa na Ukrainie. Chyba ponownie wszyscy się ze mną zgodzą, że sytuacja w tym kraju nie wygląda różowo.

W sobotę wieczorem trzy ukraińskie stacje: 5 Kanał, TVi i Czarnomorska TV, zamiast emitować swoje programy, przeprowadziły „strajk ostrzegawczy w obronie wolności słowa na Ukrainie”. Dziennikarze podjęli decyzję o proteście z powodu coraz śmielszych poczynań ekipy prezydenta Wiktora Janukowycza. Wydaje się, że poza dziennikarską rzetelnością stacjom przeszkadza monopolizowanie biznesu przez szefa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Wałerija Choroszkowskiego, który jest jednocześnie właścicielem największego holdingu medialnego UA Inter Media Group.

We wtorek milicja wyznaczyła nagrodę za informacje o zaginionym redaktorze naczelnym charkowskiej gazety „Nowyj styl”. Gazeta wiele miejsca poświęca poczynaniom władzy. 11 sierpnia jej reporter zniknął bez śladu. Pod koniec lipca milicja, podobno przez przypadek, zniszczyła stronę odeskiej gazety. Reporterzy bez Granic bezustannie ponawiają apele o zaprzestanie terroryzowania dziennikarzy. W ukraińskich mediach pojawia się coraz więcej informacji o pobiciach, zniknięciach i różnych naciskach na pracowników mediów. Wystarczy cyrylicą wpisać w którąś z popularnych wyszukiwarek hasło „pobyto żurnalista”, żeby wyświetliły się tysiące wyników.

Ze względu na tę sytuację apel Wałęsy wydaje się słuszny. W liście skierowanym do Wiktora Janukowycza były prezydent RP miał wyrazić zaniepokojenie faktem, że dwie ukraińskie stacje telewizyjne mają stracić licencję. Informację na temat listu można było przeczytać już 14 sierpnia na stronie internetowej TVi, a dopiero dwa dni później miał on zostać przekazany do Ambasady Ukrainy w Warszawie. Zdezorientowana i zdenerwowana wiceszefowa Administracji Prezydenta Hanna Herman żądała wyjaśnienia, w jaki sposób można ujawnić treść listu na dwa dni przed jego dostarczeniem. Nieporozumienie wyjaśnił dyrektor TVi Mykoła Kniażycki. Ktoś z Instytutu Lecha Wałęsy powiedział polskim korespondentom Agence France-Presse o liście, a oni przekazali informację do stacji, której dotyczy apel.

Nie chcę nikogo osądzać, bo nie wiem, czy wina leży po stronie pracowników ILW, czy dziennikarzy. W każdym razie uważam to zachowanie za niezmiernie nieodpowiedzialne i szkodliwe. Pomimo wielu kontrowersyjnych wypowiedzi i zachowań, Lech Wałęsa pozostaje autorytetem moralnym – mniej w Polsce, bardziej na świecie. Pierwszy prezydent III RP wybrany w demokratycznych wyborach symbolizuje przemianę z państwa totalitarnego w demokratyczne (mimo wielu braków polskiej odmiany demokracji), a właśnie tego elementu zabrakło na Ukrainie. Nie istniały tam wieloletnie ruchy społeczne w rodzaju „Solidarności” czy Komitetu Obrony Robotników. Byliśmy świadkami jedynie chwilowego pomarańczowego zrywu, w którym na jednego ideowca przypadało dziesięciu ludzi żądnych wyłącznie władzy i pieniędzy.

Oprócz wartości symbolicznej, a pel wydawał się potrzebny, aby pokazać, że klasa polityczna w Polsce jest zainteresowana i zmartwiona losami ukraińskiej demokracji. Niestety, po raz kolejny dobra intencja została sprowadzona do absurdu, a jej wydźwięk przypomina sławetne „Jestem za, a nawet przeciw”.


Paweł Pieniążek

Tekst ukazał się na stronie "Nowej Europy Wschodniej"

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka