Nowa Europa Wschodnia Nowa Europa Wschodnia
258
BLOG

Brzeziecki: Sen o bogactwie – jednak dość dalekim

Nowa Europa Wschodnia Nowa Europa Wschodnia Polityka Obserwuj notkę 1

Wenezuelski prezydent Hugo Chavez pojawia się w Europie Wschodniej niczym św. Mikołaj – zawsze ma jakieś prezenty. Siedzi na ropie, na którą łaszą się przywódcy z Mińska i Kijowa. Jest tylko jeden problem – z Wenezueli na Ukrainę czy Białoruś jest trochę dalej niż z Laponii. Tak czy inaczej, po zakończonej właśnie wizycie Chaveza w Kijowie Wiktor Janukowycz sam zamierza wybrać się zimą do Caracas. Co przywiezie? Tego nie wiadomo.

Wiadomo tylko, że porozumienie między przywódcami Ukrainy i Wenezueli zakłada przynajmniej dwa elementy – dostęp ukraińskich przedsiębiorstw do wenezuelskiej ropy oraz zwiększenie transportu wenezuelskiej ropy na Białoruś – przez Ukrainę właśnie. Mógłby zostać do tego wykorzystany bezużyteczny obecnie rurociąg Odessa-Brody (Rosja już protestuje). Eksperci są jednak sceptyczni. Ukraińskich przedsiębiorstw nie stać na inwestycje w tak dalekim zakątku świata. Bliższe projekty – z Libią, Egiptem czy Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi – nie przyniosły efektów. Naftohaz mógł zainwestować w ubiegłym roku 200 milionów dolarów – to za mało, żeby szukać ropy w Wenezueli.

Poza tym Ukraina nie jest chyba tak zdeterminowana, żeby grać na nosie Moskwie jak Białoruś, która z godnym podziwu uporem sprowadza ropę od Chaveza – co prawda niedużo, bo koszty transportu są spore. Czarne złoto trzeba przewieźć statkami do Odessy, a potem koleją przez Ukrainę. Dlatego Białorusini zachęcali Kijów, żeby udostępnił ropociąg Odessa-Brody. Ukraińcy się zastanawiają, chcą, żeby wzrosła objętość transportowanej ropy, ale Aleksander Łukaszenka nie zamierzał bezczynnie czekać na decyzję – dwa tygodnie temu dogadał się z Litwinami, że wenezuelską ropę może przyjmować port w Kłajpedzie.

Równie mgliście wyglądają inne projekty – choćby deklaracja Chaveza, że mógłby kupować ukraińskie samoloty. Póki co rozmowy handlowe z Wenezuelą mogą więc przynieść takie same efekty, jak pisanie listów do brodatego pana w czerwonej czapce.

Ale nie samym chlebem człowiek żyje. Kontakty z Caracas są też wartością polityczną – obydwu stronom pozwalają poczuć się uczestnikami światowych rozgrywek. To ważne, bo ani Wenezuela, ani Ukraina, ani tym bardziej Białoruś nie mają wyśmienitej prasy. W tle oczywiście jest chęć pokazania Rosji, że kraje Europy Wschodniej nie muszą być skazane na kupowanie surowców od niej. Kłopot w tym, że krajów tych nie stać na całkowite uniezależnienie się od wielkiego sąsiada. Chyba że pieniędzmi sypną Chińczycy…

Andrzej Brzeziecki

Tekst ukazał się na stronie "Nowej Europy Wschodniej".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka