PAWEŁ PIENIĄŻEK: Jest Pan współautorem i współredaktorem raportu „Partnerstwo Wschodnie i nowy impuls dla stosunków UE-Rosja”, przygotowanego wspólnie przez polskich i rosyjskich ekspertów. Skąd pomysł na taki dokument?
SŁAWOMIR DĘBSKI: Raport został przygotowany na marginesie prac nad utworzeniem w Polsce i Rosji Centrów Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia. Zastanawiając się wspólnie z Rosjanami nad obszarami, w których istnieje pewien deficyt refleksji, a które mogłyby się w przyszłości stać tematem współpracy obu nowych instytucji, doszliśmy do wniosku, że dialog polsko-rosyjski powinien rozszerzać się stopniowo z obszarów historycznie trudnych na sprawy, które również nie są łatwe, ale dotyczą teraźniejszości albo przyszłości. Za jedną z takich kwestii uznaliśmy przyszłość relacji Unii Europejskiej z Rosją. Narodził się pomysł, aby wspólnie poszukać odpowiedzi na pytanie, jaką rolę mogłaby długofalowo odgrywać Rosja w integracji europejskiej. Nasz raport jest pierwszą tego rodzaju próbą polsko-rosyjskiej dyskusji eksperckiej o ważnych, strategicznych kwestiach dla całego kontynentu.
O jakiej perspektywie czasowej traktuje państwa raport?
Dokument dotyczy perspektywy strategicznej. Jest oczywiste, że w najbliższych kilku latach, czyli w perspektywie krótkookresowej trudno byłoby wyobrazić sobie Rosję w pełni włączającą się w proces integracji europejskiej. Używamy terminu „strategiczne stowarzyszenie”, bo opierając się na dotychczasowych różnych doświadczeniach w integracji, doszliśmy do wniosku, że długofalowo Rosja mogłaby obrać drogę podobną do tej, jaką w procesie integracji europejskiej obrały Norwegia czy Szwajcaria.
Co rozumieć przez określenie „długofalowo”?
Zawsze trudno jest precyzyjnie określić perspektywę długofalową, zależy ona od wielu czynników, także działań samej Rosji, sytuacji w UE, ale w przypadku naszego raportu to z pewnością jest okres wykraczający poza jedną dekadę. Pewne rzeczy można by zrobić od razu, na przykład – piszemy o tym w raporcie – Rosja i Unia Europejska mogłyby przestać patrzeć na siebie jak na strategicznych rywali. Szybko można wrócić do sprawy członkostwa Rosji w WTO, negocjacji w sprawie norm postępowania ujętych w Karcie Energetycznej, czy też inspirując się programami Partnerstwa Wschodniego, włączyć Rosję do niektórych z nich. W interesie wszystkich narodów europejskich jest zacieśnienie współpracy, pogłębienie integracji, dołączenie do niej również narodów Europy Wschodniej, w tym Rosji. Skutkowałoby to zwiększeniem poziomu bezpieczeństwa i przyspieszeniem rozwoju całego kontynentu, a więc także zahamowaniem spadku znaczenia Europy w skali globalnej. Rosja mogłaby zacząć odbudowywać swoje zaufanie w Europie Wschodniej i Unii Europejskiej oraz wzmocnić kierunek myślenia, który proponował doradca prezydenta Dmitrija Miedwiediewa Igor Jurgens, czyli zintensyfikować proces integracji europejskiej Rosji, a także rozpocząć wygaszanie konfliktów zewnętrznych. Zdaniem wielu ekspertów obecnie kraj ten traci czas na spory, które nie mają strategicznego znaczenia, za to hamują jego rozwój. My myślimy podobnie – Rosja nie powinna traktować Unii Europejskiej jako rywala, ale próbować odnaleźć własne miejsce w procesie europejskiej integracji.
W raporcie jako przykłady modelu, który Rosja mogłaby rozważyć pojawiają się Norwegia i Szwajcaria. Państwa te z różnych przyczyn nie zdecydowały się delegować własnej suwerenności na poziom wspólnotowy w takim zakresie, w jakim uczyniły to państwa integrujące się w Unii Europejskiej. Rosja z pewnością ma nie mniej powodów, aby ostrożnie odnosić się do idei delegowania własnych suwerenności w szerokim zakresie, choćby dlatego, że jest to państwo federalne, biregionalne, należące do Europy i Azji, odgrywające poważną rolę w polityce globalnej, a także ze względu na status mocarstwa jądrowego, starego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ etc. Z tych powodów o integracji Rosji w Unii Europejskiej nawet w długofalowej perspektywie mowy być nie może, ale to nie oznacza, że ma stanąć gdzieś z boku i zgodzić się na samoizolację. Wprost przeciwnie – uważamy, że powinna poszukiwać przetartych dróg, stąd teza o modelu podobnym do norweskiego czy szwajcarskiego.
Czyli nie wierzy Pan w realność wszystkich postulatów?
Uważam naszą propozycję za scenariusz realny, pod pewnymi warunkami, o których piszemy. To jest dokument strategiczny, w związku z czym pokazuje pewien sposób i kierunek myślenia. Niektóre jego elementy można wcielać w życie od razu, inne traktować jako ogólną wskazówkę do podejmowania decyzji w najbliższej przyszłości. Zasadę, że Rosja i Unia Europejska będą wspólnie dążyć do harmonizacji modelu rozwoju w skali całego kontynentu, można przyjąć jako kierunkową od razu.
Naszym zdaniem, inicjatywy takie jak Partnerstwo Wschodnie czy Synergia Czarnomorska mogłyby być przez Rosję i inne państwa Europy Wschodniej postrzegane jako służące przyspieszeniu procesu takiej harmonizacji, a więc sprzyjające modernizacji całej Europy Wschodniej. Rosja nie musi widzieć w nich dla siebie zagrożenia, o ile zdecyduje się sama zacieśnić współpracę z UE. Z pewnością w polskim interesie leży doprowadzenia do końca procesu łączenia zachodu i wschodu Europy w jedną całość. To oznacza, że Unia Europejska powinna na ewentualne aspirację Rosji do znalezienia miejsca w procesie integracji europejskiej odpowiadać pozytywnie. Wskazujemy, że taka zmiana sposobu myślenia o relacjach UE-Rosja jest możliwa.
Nasi rosyjscy koledzy, z którymi pracowaliśmy nad tym dokumentem, również uważają, że to możliwe. Mało tego, uważają to za kierunek dla Rosji atrakcyjny i sprzyjający realizacji strategicznych interesów, w tym modernizacji.
Jeżeli mówimy o sojuszu Rosji z NATO, powinniśmy zastanowić się również, w jaki sposób Rosja mogłaby zbliżać się do Unii Europejskiej skupiającej najwyżej rozwinięte państwa starego kontynentu. Współpraca z takimi państwami bez wątpienia sprzyjałby przyspieszeniu modernizacji Rosji, z kolei doświadczenia państw Europy Środkowej, które już uzyskały członkostwo w Unii Europejskiej, dowodzą, że przyjęcie acquis communutaire jest najlepszym sposobem na szybką modernizację państwa, które miało doświadczenia gospodarki planowej i było państwem totalitarnym.
Określa Pan dokument jako „strategiczny”. To synonim „politycznego”?
Zawiera elementy polityczne, bo zbliżenie się do Unii Europejskiej to decyzja polityczna o strategicznym charakterze, która należy wyłącznie do Rosji. Ale to jest propozycja ekspercka, a nie jest żaden manifest polityczny. Politycy mogą zrobić z tą wizją co uważają. Przedstawiamy propozycję odpowiedzi na pytanie o miejsce Rosji w procesie integracji europejskiej i o jej potencjalny stosunek do tego procesu. To nie musi być stosunek antagonistyczny. Rosja nie musi postrzegać ewentualnych aspiracji Ukrainy, Białorusi czy innych narodów Europy Wschodniej do integracji z zachodnimi instytucjami jako zagrożenia dla siebie.
Oczywiście jest jeden warunek: Zachód również sformułuje dla Rosji atrakcyjną ofertę, która pozwoli temu państwu – jak to dziesięć lat temu powiedział Zbigniew Brzeziński – przezwyciężyć fatalizm własnego geopolitycznego położenia. Wspomniane przeze mnie doświadczenia państw Europy Środkowej są dobrym punktem odniesienia do stworzenia przez polskich i rosyjskich ekspertów takiej wizji. Właśnie to było celem raportu.
Czy czas jego publikacji miał związek z planowaną na 6 grudnia wizytą Dmitrija Miedwiediewa w Polsce?
Oczywiście. Dążyliśmy do tego, żeby z jednej strony pokazać, że planowane utworzenie w Polsce i Rosji Centrum Dialogu i Porozumienia może przyczyniać się do wzmocnienia debaty dotyczącej współczesności i przyszłości, bo to także są trudne sprawy, którymi nowe ośrodki powinniśmy się móc zajmować. Staraliśmy się dać sygnał, że jest to możliwe, a przeddzień wizyty Dmitrija Miedwiediewa to najlepszy moment.
Sławomir Dębski jest historykiem i politologiem. Członek Polsko-Rosyjskiej Grupy do Spraw Trudnych, pełnomocnik ministra kultury ds. utworzenia Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia, były dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
--
Zobacz także tekst Andrzeja Szeptyckiego Rosja to nie Norwegia.
Tekst ukazał się na stronie "Nowej Europy Wschodniej".




Komentarze
Pokaż komentarze (1)