26 obserwujących
234 notki
381k odsłon
  331   0

De mortuis...

Z kolei prokuratura „cywilna” (Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga), do której skierowano wniosek Okręgowej Prokuratury Wojskowej w Warszawie o prowadzenie postępowania wyjaśniającego, w związku z decyzją wojskowych o wyłączeniu niektórych kwestii z jej postępowania dot. „katastrofy smoleńskiej” – zwracam już teraz uwagę, że prokuratura wojskowa nie zamierzała uznać, iż do „katastrofy” doszło w efekcie spisku! – ustaliła, że:

w dniu 31 marca 2010 roku Paweł Odo – Szef Sekcji Planowania i Ewidencji 36 SPLT zwrócił się mailowo do Ambasady RP w Moskwie, o anulowanie zamówienia liderów, o ile nie jest to warunek otrzymania zgody na przelot i lądowanie, na trasie do Smoleńska, w związku z zapewnieniem przez dowódcę eskadry zaplanowania na lot załóg, posługujących się językiem rosyjskim. *

Pada tu jedno nazwisko „winnego niezamówienia liderów” i wskazanie „służbowego decydenta” tego stanu rzeczy: miał nim być rzekomo dowódca eskadry. Nie jest to bynajmniej osoba anonimowa: chodzi o dowódcę eskadry tupolewów w 36 Specjalnym Pułku Lotnictwa Transportowego, ppłk pil. Bartosza Stroińskiego; oficerowi temu postawiono zarzuty: Prowadząca śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie jeszcze w sierpniu 2011 r. postawiła zarzuty niedopełnienia obowiązków służbowych dwóm oficerom, którzy w 2010 r. zajmowali dowódcze stanowiska w ówczesnym 36. Specjalnym Pułku Lotnictwa Transportowego. Chodziło o organizację lotu Tu-154 w zakresie wyznaczenia i przygotowania załogi samolotu. Za zarzucany czyn grozi im do trzech lat więzienia. W marcu zeszłego roku [2015] WPO zmodyfikowała zarzuty wobec obu oficerów. Jak wówczas informowano, na taką decyzję wpłynęły wnioski z kompleksowej opinii biegłych na temat przyczyn i przebiegu katastrofy, którą wtedy otrzymała prokuratura. Obu podejrzanym zarzucono przestępstwo niedopełnienia obowiązków “w zakresie m.in. [nie] dokonania analizy możliwości wykonania zadania lotniczego oraz oceny warunków atmosferycznych i niewłaściwego wyznaczenia składu załogi”. Żaden z podejrzanych nie przyznał się do popełnienia zarzucanego czynu, obydwaj skorzystali z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Prokuratorzy nie zastosowali wobec nich środków zapobiegawczych. Decyzję o wyłączeniu tego wątku z głównego śledztwa w sprawie katastrofy podjęto w pierwszej połowie stycznia. [2016 r.] Źródło: http://www.stefczyk.info/wiadomosci/polska/podzielone-sledztwo-smolenskie,15988798265 (link is external)

Wyjaśnić należy, iż owym drugim oficerem z zarzutami jest dowódca 36.SPLT – a nie major Paweł Odo – gdyż jak widać „zarzuty” nie dotyczą w ogóle sprawy „liderów”! – bowiem „sprawa liderów” (jak się rzekło – do dziś) „nie istnieje”. Nie mniej mechanizm prokuratorskiego nacisku na osoby mogące rzucić „niewłaściwe światło” na pewne aspekty wydarzeń z 10 kwietnia 2010 jest znany: wydumanymi zarzutami naciskano na załogę jak-a (a gdy i to nie pomogło, pojawił się nawet „seryjny samobójca”)… Ale czy rzeczywiście – o sprawie dot. bezpieczeństwa państwa mógł decydować (nawet w „państwie Tuska”) jakiś major i jakiś podpułkownik? Jasne, że nie i nikt nie usiłuje robić z nich kozłów ofiarnych – wystarczy, że sprawa miała „przyschnąć”…

Prokuratura Praska ustaliła na szczęście coś więcej: pewną praktykę w zatrudnianiu rosyjskich „liderów” w lotach do Smoleńska; wynika to z zeznań Dyrektora Biuro Obsługi Organizacyjnej w Kancelarii Prezydenta RP:

Janusz Strużyna zeznał, w dniu 12 sierpnia 2011 roku, że podczas wizyty Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu w 2007 roku KPRP prowadziła, w tym zakresie korespondencje z MSZ i Ambasadą RP w Moskwie oraz 36 SPLT. KPRP, zgodnie z żądaniem strony rosyjskiej, podjęła decyzję, iż na pokładzie będą dwaj rosyjscy nawigatorzy. Zespół Obsługi Organizacyjnej Prezydenta zwrócił się do Zastępcy Szefa KPRP o wyrażenie zgody na opłacenie kosztów związanych z uczestnictwem dwóch rosyjskich nawigatorów, co zaakceptował Sekretarz Stanu Szef Gabinetu Prezydenta Maciej Łopiński. KPRP powiadomiła wówczas 36 SPLT, iż wyraża zgodę na pokrycie kosztów nawigatorów, delegowanych przez stronę rosyjską, celem pomocy w przelocie dwóch Tu-154 M na trasie Warszawa – Smoleńsk –Warszawa, w dniu 17 września 2007 roku *

To jest bardzo ważne ustalenie – okazuje się bowiem, że przy locie w 2007 r. – na w pełni funkcjonujące wówczas lotnisko! – „lider” z Prezydentem RP leciał, a w 2010 r. państwo polskie, w porozumieniu z „rosyjskimi przyjaciółmi” (określenie Tuska), wysłało Delegację Narodową na nieczynne lotnisko, stosując wobec swojego prezydenta procedurę odmienną: Janusz Strużyna zeznał, że podczas przygotowań do wizyty w Katyniu, na jednym ze spotkań padło pytanie, czy będą nawigatorzy ze strony rosyjskiej. Zainteresował się tym, gdyż musiałby zapewnić liderom, z ramienia KPRP, hotel i transport *; zwracam tu uwagę na sformułowanie „zainteresował się tym”: Strużyna to wieloletni** główny organizator wyjazdów prezydentów (począwszy od Jaruzelskiego, a wcześniej jeszcze tzw. Przewodniczącego Rady Państwa), który organizował już wyjazdy do Katynia (z „liderem”! – musiał zatem znać rosyjskie przepisy: patrz niżej) – a tu „zainteresował się”? nie pamiętał czy nie chciał pamiętać? No ale jednak w wyniku tego (czyjegoś!) zainteresowania Kancelarii Prezydenta, Prośba do strony rosyjskiej, o skierowanie nawigatorów rosyjskich na pokład polskich samolotów specjalnych, została złożona na loty samolotów Tu-154M oraz Jak 40 w dniu 10 kwietnia 2010 roku. Została ona wyrażona w dwóch clarisach z dnia 18 marca 2010 roku, wystosowanych z Sekcji Planowania 36 SPLT do Ambasada RP w Moskwie. Ambasada RP w Moskwie w dniu 22 marca 2010 roku, w następstwie otrzymanych clarisów, skierowała do MSZ FR noty, w treści których zawarto prośby 36 SPLT. Grzegorz Cyganowski zeznał, iż zamówienie na liderów znajdowało się w clarisie nr 050 z dnia 18 marca 2010 roku Następnie zostało przetransponowane do noty z dnia 22 marca 2010 roku i skierowane do MSZ FR. Po otrzymaniu noty strona rosyjska pytała kilkakrotnie telefonicznie, czy strona polska potwierdza zamówienie nawigatorów i czy załogi samolotów będą znały język rosyjski. Pytania te związane były z kosztami skierowania liderów, które zobowiązana była ponieść strona polska. Ambasada zapytania te przekazywała telefonicznie do Warszawy do Szefostwa Służby Ruchu Lotniczego Sił Zbrojnych RP. *

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale