Wydawnictwo Nowy Świat Wydawnictwo Nowy Świat
3031
BLOG

Kulisy porwania Krzysztofa Olewnika (2)

Wydawnictwo Nowy Świat Wydawnictwo Nowy Świat Polityka Obserwuj notkę 6

RODZINA


Włodzimierz Olewnik to polski self-made man. Kiedyś był traktorzystą, teraz jest milionerem. Potentat w branży mięsnej. Właściciel zakładów mięsnych „Olewnik” spod Drobina. Największy pracodawca w okolicy, zatrudnia pół miasteczka. Tu niemal każdy pracował „u Olewnika”, będzie pracował, lub w rodzinie ma osoby tam pracujące.

– Byłem traktorzystą, ale z maturą! – z dumą podkreśla do dziś. Rocznik 1949. Skończył technikum rolnicze. Na początku swojej kariery rzeczywiście był traktorzystą. W latach siedemdziesiątych, za rządów Edwarda Gierka, postawił na swój biznes. Najpierw zajął się produkcją pustaków na podwórku za domem. Potem uprawiał pole i produkował karmę dla świń. Skoro już zaczął produkować karmę, to dlaczego nie hodować własnych świń? Tym sposobem rozwinął hodowlę świń na dużą skalę. Ale – myślał sobie – skoro już hoduję tyle świń i je sprzedaję, to dlaczego nie miałbym sam produkować szynek i kiełbas z tych świń? Taki był początek zakładów mięsnych „Olewnik”.

Złośliwi wytykają mu teraz, że w głębokim PRL-u nie mógłby rozwijać swojej aktywności biznesowej bez przychylności odpowiednich wysokich „czynników”. Padają pytania o pochodzenie kapitału. Olewnik-senior odpowiada, że wszystko zawdzięcza pracy swoich rąk.

– Proszę pana, ja od trzydziestu lat nie miałem wakacji – mówi mi. Twierdzi, że zresztą na wakacjach się męczy. Praca to jego żywioł.

Gdy go poznałem i opowiadał mi o porwaniu syna i tragedii rodziny, był człowiekiem zdruzgotanym i kompletnie przybitym. Rozgoryczonym, ale żądnym zemsty. Mścicielem.

– Proszę pana, ja już na sobie położyłem krzyżyk. Mam to gdzieś czy mnie zabiją, czy nie. Obecnie celem mojego życia jest wyjaśnienie śmierci mojego syna – mówił mi. Obserwując jego determinację jestem pewien, że nie blefował.

Podczas jednego z pierwszych spotkań raz mnie zaskoczył. Oprowadzał mnie po swojej fabryce mięsa. Założył biały fartuch i nagle z człowieka przygnębionego stał się radosny. Opowiadał mi o szynkach i kiełbasach, częstował świeżymi wędlinami, które właśnie wyjechały z wędzarni. O produkcji mięsa mógłby opowiadać godzinami. Znał ten biznes od podszewki i był dumny ze swojej firmy.

 

 Włodzimierz Olewnik

 

Głową rodziny jest właśnie Włodzimierz. Wymagający i trochę apodyktyczny. Miał niewiele ponad dwadzieścia lat, gdy się ożenił z Ewą. Wkrótce urodziła się im córka – Anna. Cztery lata później na świat przyszła Danuta. Trzecim dzieckiem – najmłodszym – był syn Krzysztof urodzony w 1976 roku.

Siostry nigdy nie sprawiały kłopotów wychowawczych. W szkole zawsze najlepsze, świadectwa z czerwonymi paskami. Potem najlepsze liceum w Płocku i studia. Powychodziły za mąż, urodziły dzieci.

Krzysztof, najmłodsze dziecko, ale pierwszy i jedyny syn, zgodnie z wolą ojca miał w przyszłości stanąć na czele rodzinnego biznesu.


 


 

Fragment książki Roberta Sochy "Nie chodziło o okup. Kulisy porwania Krzysztofa Olewnika", Wydawnictwo Nowy Świat.

W księgarniach od: 6 X 2010.

Następny odcinek - jutro o 16:00.

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka