Wydawnictwo Nowy Świat Wydawnictwo Nowy Świat
3885
BLOG

Kulisy porwania Krzysztofa Olewnika (5)

Wydawnictwo Nowy Świat Wydawnictwo Nowy Świat Polityka Obserwuj notkę 11

SOBOTA



Jacek Krupiński pierwszy wszedł do domu Krzysztofa po porwaniu. Był sobotni poranek, 27 października 2001 roku. Otwarte drzwi. W przedpokoju spakowana torba Krzysztofa, jakby gdzieś się wybierał. W salonie porozrzucane ubrania, kałuże krwi, zerwane firanki, ślady walki. Krzysztofa nie było.
Szybko się wycofał i zadzwonił do Włodzimierza Olewnika z informacją, że nie ma Krzysztofa i prawdopodobnie stało się coś złego. Włodzimierz Olewnik zjawił się natychmiast. Godzinę później na miejscu była już ekipa policyjna.


Sprawą zajęli się policjanci z wydziału kryminalnego Komendy Miejskiej Policji w Płocku. Naczelnik tego wydziału minionego wieczoru bawił się na alkoholowej imprezie w domu Krzysztofa.
W prokuraturze sprawa trafiła na biurko Leszka Wawrzyniaka, prokuratora z małej prokuratury rejonowej w Sierpcu. To dla niego wyzwanie. Nigdy wcześniej nie zajmował się porwaniami dla okupu.
Policyjna ekipa zabrała się do pracy. Zbierała ślady, przesłuchiwała na gorąco świadków. Na pierwszy ogień poszedł Jacek Krupiński, potem Włodzimierz Olewnik i pracownik, który poprzedniego wieczoru obsługiwał grilla. Policjanci, uczestnicy zakrapianej imprezy, zostali przesłuchani po kilku dniach. Naczelnika wydziału kryminalnego przesłuchał jego podwładny.


Na miejscu był obecny i pomagał jak mógł policjant Wojciech K., także uczestnik spotkania, a według Olewnika seniora nawet jego inicjator. Wojciech K. w tamtym czasie pracował w wydziale postępowań administracyjnych (pozwolenia na broń, nadzór nad agencjami ochrony) w płockiej komendzie policji, wcześniej był komendantem komisariatu w Drobinie. Prywatnie bardzo dobry znajomy Olewników, ich syna Krzysztofa i Jacka Krupińskiego. Oficjalnie nie był członkiem ekipy śledczej, która pojawiła się na miejscu.
Już w pierwszych godzinach tego śledztwa nikt nie zadbał o to, aby odsunąć tych policjantów od śledztwa. Tak oto ważni świadkowie, a być może osoby, które w pierwszej kolejności powinny się znaleźć w kręgu podejrzeń, zajęły się wyjaśnianiem sprawy.


Policjanci zabezpieczyli kilkadziesiąt śladów: odciski palców, próbki krwi, włosy. W polu kukurydzy naprzeciwko domu zauważyli świeże ślady kół samochodu. Z wydeptanej ziemi podnieśli niedopałek czerwonego sobieskiego, butelkę po wódce Absolwent i magazynek z nabojami do broni maszynowej. Rów przed domem był zryty, a na asfalcie były ślady opon, jakby ktoś gwałtownie ruszał. Nigdzie nie było bmw należącego do Jacka, którym wówczas jeździł Krzysztof. W domu – telefon razem z kablem wyrwany ze ściany. Na stole w salonie – resztki po policyjnej biesiadzie: wódka, bigos, kiełbasa. Drzwi prowadzące z basenu na taras przed domem – uchylone, ale klamka była w pozycji „zamknięte”. Włodzimierz Olewnik podczas przesłuchania upierał się, że z całą pewnością po zakończeniu imprezy wszystkie drzwi i okna zostały dobrze zamknięte.
Nad ranem po porwaniu, około piątej trzydzieści, maszynista pociągu przejeżdżającego koło Głowna pod Łodzią zauważył na polu wrak palącego się auta. Poinformował dyżurnego ruchu, a ten zadzwonił na policję. Auto było doszczętnie spalone. Policjanci rozpoznali markę: bmw. W bagażniku leżały jakieś dwie tablice rejestracyjne. Po ich sprawdzeniu okazało się, że to tablice bmw należącego do Jacka Krupińskiego, mieszkańca Drobina.


Na miejscu wkrótce zjawili się Jacek Krupiński i policjant Wojciech K. Przyjechali drugim bmw, tym należącym do Krzyśka. Szukali pistoletu „Walter”, należącego do Jacka. Przyjaciel Krzysztofa Olewnika, niefrasobliwie, woził swoją legalnie posiadaną broń w schowku przed siedzeniem pasażera. Niestety, broni nie było. Wojciech K. znalazł za to w krzakach fragment spalonego telefonu i przekazał go swoim kolegom po fachu.
Policjanci stwierdzili, że na miejscu spalenia bmw były ślady kół innego auta, które w tym miejscu zawracało. Niestety, nikt nie zadbał o to, aby właściwie zabezpieczyć te ślady, aby chociaż wykonać odlew lub fotografie. Dalsze oględziny bmw wykazały, że auto miało wspawaną inną przegrodę silnika z numerem nadwozia, co z ogromnym prawdopodobieństwem wskazywało na to, że mogło być kradzione. Jacek Krupiński na prośbę policjantów dostarczył jednak umowę kupna auta. Poprzedni właściciel wezwany na przesłuchanie stwierdził, że nic mu nie wiadomo o przeróbkach. I na tym wówczas się zakończyło drążenie rodowodu spalonego bmw.
 

Czemu miała służyć zakrapiana impreza z udziałem policjantów w wieczór poprzedzający porwanie? Włodzimierz Olewnik twierdzi, że na zorganizowanie tej imprezy, i to właśnie w domu Krzysztofa i właśnie w ten wieczór, nalegał policjant Wojciech K. Rzekomo miała to być forma przeproszenia policjanta drogówki, którego kilka miesięcy wcześniej podczas kontroli drogowej mieli obrazić Krzysztof i Jacek. Tak twierdzi ojciec. Dziwne, bo na imprezie nie było owego obrażonego policjanta drogówki. Nikt nawet nie wie, o którego policjanta miałoby chodzić.
 

– W jaki sposób doszło do tej imprezy? – pytam Jacka Krupińskiego, gdy stoimy na ulicy w centrum Płocka.
– Inicjatorem spotkania był Olewnik, ale organizatorem – Wojtek K. Olewnik rzucił hasło: „impreza”, a [Wojtek] K. pozapraszał kolegów, takich, powiedzmy, „potrzebnych”. Byli goście z kryminalnego...
– Ale po co?
– A, to taka mała polityka. Na wszelki wypadek – tłumaczył mi przyjaciel Krzysztofa.
Jakikolwiek był powód zabawy z policjantami, do porwania doszło tuż po jej zakończeniu. Czy to zwykły przypadek, czy perfidny plan porywaczy? Czy wśród policjantów, gości tego wieczoru, byli ludzie pracujący dla gangsterów? Biegli psycholodzy w opinii sporządzonej później na potrzeby śledztwa, po analizie zachowań zamachowców i słownictwa, którym będą się porozumiewać z rodziną napiszą, że wśród porywaczy są osoby, które pracują lub pracowały w policji lub wymiarze sprawiedliwości.
 

 


 

 


 

Fragment książki Roberta Sochy "Nie chodziło o okup. Kulisy porwania Krzysztofa Olewnika", Wydawnictwo Nowy Świat.

W księgarniach od: 6 X 2010.

Następny odcinek - jutro o 16:00.

 

 

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Polityka