Wydawnictwo Nowy Świat Wydawnictwo Nowy Świat
1022
BLOG

Kulisy porwania Krzysztofa Olewnika (16)

Wydawnictwo Nowy Świat Wydawnictwo Nowy Świat Polityka Obserwuj notkę 1

PROPOZYCJE

 
 
Dopiero kilka lat po porwaniu, Włodzimierz Olewnik w rozmowie ze mną przed kamerą TVN w 2008 roku, opowiedział o lukratywnych propozycjach biznesowych, które przed i po porwaniu otrzymywał od ludzi płockiej lewicy i wysoko postawionych policjantów. 
 
Włodzimierz Olewnik twierdzi, że inspektor Maciej Książkiewicz, wówczas jeszcze komendant wojewódzki policji w Płocku, pod koniec lat 90. proponował mu ułatwienie zakupu państwowych zakładów mięsnych w Płocku, które miały być niebawem prywatyzowane. Komendant Książkiewicz miał postawić jeszcze jeden warunek: pomoże przy tanim zakupie zakładów mięsnych, jeśli Włodzimierz Olewnik zgodzi się na wpuszczenie do firmy człowieka wskazanego przez komendanta. Byłaby to zatem próba wstawienia do firmy cichego wspólnika. Włodzimierz Olewnik dziś twierdzi, że natychmiast odrzucił tę propozycję, bo uznał ją za zbyt podejrzaną. Uważa, że celem takiej zagrywki mogło być przejęcie jego firmy.
 
Wkrótce pojawiła się kolejna propozycja. Tym razem pomoc w prywatyzacji zakładów mięsnych na warszawskim Służewcu miał zaoferować – według Włodzimierza Olewnika – mazowiecki baron SLD, Andrzej Piłat. Włodzimierz Olewnik miałby przejąć tę państwową firmę za bardzo niską cenę. Jednak tym razem również odmówił, bo obawiał się, że za tą propozycją kryje się korupcja. Gdyby się zgodził, to wkrótce by usłyszał: umożliwiliśmy ci tani zakup, więc musisz się nam jakoś finansowo odwdzięczyć. 
 
Maciej Książkiewicz bardzo dobrze znał środowisko płockiej lewicy. Tu przebiegała cała jego milicyjna, a potem policyjna kariera. Urodzony w 1946 roku, do milicji obywatelskiej wstąpił jako dwudziestolatek i całe swoje życie zawodowe związał z niebieskim mundurem. Szybko awansował. 
 
Podczas stanu wojennego – jako szef komendy miejskiej milicji w Płocku – stanął na czele oddziału, który pacyfikował strajk w ówczesnych Mazowieckich Zakładach Rafineryjnych i Petrochemicznych, czyli w firmie będącej poprzednikiem obecnego Orlenu. 
 
„(...) interwencja udała się i, co najważniejsze, nikomu nic się nie stało” – mówił w 2001 roku w rozmowie z dziennikarzem lokalnego dodatku do „Gazety Wyborczej”. 
 
– Żałuje pan czegoś z tych 20 lat, które minęły? – zapytał na koniec dziennikarz, Hubert Woźniak.
 
– Owszem. Żałuję, że w 1990 roku podjąłem się pracy w policji. Moi koledzy, którzy odeszli, cieszą się lepszym zdrowiem i lepiej im się powodzi – odparł komendant. 
 
Gorzkie słowa jak na człowieka, który po 1990 roku zajmował bardzo wysokie stanowiska w policji. Od 1990 do 1998 roku był komendantem wojewódzkim w Płocku, potem, po reformie administracyjnej, pierwszym zastępcą mazowieckiego komendanta policji z siedzibą w Radomiu. 
 
 

Fragment książki Roberta Sochy "Nie chodziło o okup. Kulisy porwania Krzysztofa Olewnika", Wydawnictwo Nowy Świat.
W księgarniach od: 6 X 2010.
Następny odcinek - jutro o 16:00.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka