Prezes i bombowce.
Do grona znanych ekspertów lotniczych dołączył nie tak dawno prezes PiS Jarosław Kaczyński. Stwierdził, że Tu-154 bazuje na konstrukcji samolotu bombowego i taka konstrukcja powinna wyjść z takiego zdarzenia z co najwyżej podrapanym lakierem i paroma wgnieceniami.
Oczywiście pojawili się natychmiast fachowcy twierdzący, że właśnie dlatego jego podwozie składa się w gondolach w skrzydłach by w kadłubie szło zainstalować luk bombowy. Szkoda tylko, że ci „ekzberdźi“ nie zapoznali się z wynikami starań niemieckich inżynierów chcących przerobić we wczesnych latach czterdziestych ubiegłego wieku bardzo udany samolot pasażerski Fw-200 Condor na bombowiec. Otóż okazuje się, że w dolnopłatach w miejscu idealnie nadającym się na luk bombowy znajdują się dźwigary skrzydeł. Przecięcie tych konstrukcji spowodowałoby, że skrzydła by odpadły nawet bez kolizji z brzozą. Wiedza ta ma tylko skromne 70-siąt lat i tak młody człowiek jak Prezes może o tym nie wiedzieć. Do tego bombowce tego okresu mają w ogonie miejsce na uzbrojenie defensywne itd. itp. Niezależnie od tego i samoloty konstruowane z założenia jako bombowce nie mają najmniejszych szans przy kolizji z ziemią w podobnych warunkach.
Jak widać na załączonych filmach destrukcja struktury zarówno B-52 jak i B-2 nastąpiła przy kolizji z ziemią, a pożar paliwa tylko dopełnił dzieła zniszczenia. Oczywiście rosyjski bombowiec wytrzymuje więcej, ale bez przesady.


Komentarze
Pokaż komentarze (47)