Pod notką Minneapolis: agent federalny zastrzelił protestującego napisałem rzeczową odpowiedź na wypowiedź blogera Mr Crowley, "... mają problem z odpowiednim wyszkoleniem agentów, albo działają z rozmysłem...". Co robi Salonowa sztuczna inteligencja? Oczywiście: "Komentarz został usunięty przez administratora serwisu."
Więc na tak postawiony problem odpisałem, że moim zdaniem to pierwsze, ale nie z wyszkoleniem agentów co z całkowitym brakiem wyszkolenia agentów. Dlaczego tak myślę? Patrząc na działania agentów widzimy że bliżej im do bojówek Bąkiewicza czy "leśnych szermierzy" Batyra niż wyszkolonej formacji policyjnej cywilizowanego państwa prawa. Na ujęciach widzimy jak jeden z agentów traktuje odwróconego do niego plecami demonstranta, Alexa Jeffreya Prettiego, gazem po oczach; co przebija nawet zapał polskiej Policji podczas Strajków Kobiet. Dalej widzimy jak zapewne ten sam agent uderza wielokrotnie obalonego już demonstranta miotaczem gazu po głowie. W tym samym czasie inny agent wyciągną mu z kabury posiadaną przez niego w pełni legalnie broń i oddala się z nią. W tym czasie pewnie pada słowo "broń" i ktoś nie potrafi utrzymać palucha na kabłąku. Padają dwa strzały do bezbronnej ofiary, a po nich jeszcze dalszych osiem do bezwładnie leżącego ciała. Takiemu działaniu bliżej do mafijnej egzekucji niż do działań formacji policyjnej.
Przypuszczalnie, w związku ze skalą działań, zatrudniono na szybko "patriotycznych" wyznawców MAGA, dano im broń i odznaki i takie są efekty. To akurat zrobiono z pełną premedytacją.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)