58 obserwujących
159 notek
231k odsłon
319 odsłon

Anatomia smoleńskiej manipulacji „na słupa”

Wykop Skomentuj62

Na początek mamy notkę. Notka, jak notka, możnaby napisać. Można zacząć od wyjaśnienia w gruncie rzeczy bardzo prostych zależności fizycznych. Ale po dziesiątkach notek wyjaśniających kwestie fizyczno-techniczne uważam, że to błąd. Ważniejsze wydaje się pokazanie mechanizmu manipulacji.

image


Gdy mamy do czynienia z cyrkowym magikiem, Macierewiczem, Biniendą, Niegraczem von Quwety, graczem w trzy karty czy innym manipulatorem lub oszustem wydaje nam się, że wszystko odbywa się przy otwartej kurtynie, że wszystko widzimy i mamy pełną percepcję, przegląd, zagadnienia. W przypadku cyrkowego sztukmistrza wiemy, że to nie magia, tylko trik. Interesujące jest nie to co sztukmistrz chce nam pokazać, lecz to co stara się ukryć, jak stara się odwrócić naszą uwagę. Gdy nic nie ukrywa magia się ulatnia.
Nie inaczej jest ze wspomnianą notką. Widzimy jedynie uszkodzone kolizjami z amerykańskimi 12 ½ cala słupami telefonicznymi skrzydła samolotu.

image

Niby wszystko jasne, nasz magik OPISUJE nam mechanizm eksperymentu, ale zdjęcia najbardziej interesującego jeśli chodzi o odtworzenie mechanizmu destrukcji słupów brak. Jakie to zdjęcie? Brak zdjęcia tychże słupów po kolizji. Ciekawe w tym przypadku jest czy zostały „ścięte” co insynuuje tytuł notki „Skrzydło ścina 32 cm słupy ...”, czy wbetonowane w płytę lotniska złamały się przy podstawie. Widzimy, że autor, propagandysta, nie wykazał tytułowej tezy. Dlaczego jest to istotne poruszę dalej.


Kolejną manipulacją jest epatowanie średnicą, 32 cm, owych słupów. Tutaj manipulant wykorzystuje prosty fakt, że 40 cm średnicy pnia brzozy w miejscu kolizji utrwaliło się w świadomości osób zainteresowanych smoleńską katastrofą. 8 cm, tak niewiele, stosunek 32 do 40 to 1,25. Nasz manipulant wykorzystuje fakt, że jego taget nie myśli dalej i nie pojmuje że przyrost pola przekroju nie jest linearny do przyrostu średnicy. Gdy policzymy pole przekroju mamy 804 do 1256 cm2, stosunek 1,56.


W notce też próżno szukać informacji, że jest to jeden z wielu podobnych eksperymentów i w przypadku samolotów DC-7 i Constelation ten sam eksperyment z takimi samymi słupami dał inny wynik, końcówka skrzydła odmaszerowała pokazowo.




To takie podstawowe mechanizmy manipulacji dla naiwnych którzy szukają potwierdzenia swej wiary w smoleńską zbrodnię niesłychaną.
Jak powyżej napisałem każdy magik dba by publika widziała jego sztuczkę tak, jak to zamierzył. Tutaj widzimy, że nasz oszust nie jest zainteresowany by krytyczny czytelnik miał możliwość zapoznania się z całością materiału. Informacji o źródle szukamy na próżno. Same zdjęcia też nie są podlinkowane, lecz ukradzione z pierwotnego miejsca pochodzenia i odłożone na Salonie. Wszystko po to by ukryć źródło ich pochodzenia, by czytelnik mógł się zapoznać z materiałem w oryginale, nie miał pełnego przeglądu sytuacji i jego percepcja ograniczała się do tego co propagandysta chce pokazać.

Więc patrząc oczami technika, przedstawiciela nauk technicznych, obytego z podstawami fizyki widzimy, że:
1.    Pokazany samolot jest górnopłatem. Czyli płat uderzył w słupy wysoko. To powoduje zmniejszenie wpływu masy słupa powyżej miejsca kontaktu, co przekłada się bezpośrednio na siłę działającą na styku kesonu skrzydła z przeszkodą.
2.    Zmniejszenie masy powyżej miejsca kolizji powoduje, że dynamika zdarzenia upodabnia się bardziej do oddziaływania siły na dźwignię, zwiększa się siła działająca na słup w miejscu jego wbetonowania.
3.    Sama masa podobnego słupa o średnicy smoleńskiej brzozy byłaby ponad 1,5 raza wyższa. To przekłada się na bezwładność masy i w rezultacie na siły działające w miejscu kolizji.
4.    Oczywiście mamy różnicę gęstości suchego słupa i żywego materiału brzozy, co również przekłada się na bezwładność masy i w rezultacie na siły działające w miejscu kolizji.
5.    Nie możemy też zapomnieć o prędkości. Pokazany eksperyment odbył się przy prędkości 190-200 km/h, podczas gdy kolizja w Smoleńsku odbyła się przy prędkości 270 km/h. Dla tych co zapomnieli ze szkoły podstawowej (czy gimnazium), przypomnijmy, że energia kinetyczna rośnie do kwadratu prędkości. To z kolei przekłada się bezpośredno na siły działające na styku „dźwigar” skrzydła – przeszkoda.

Czyli już takie proste oszacowanie pozwala na stwierdzenie, że „katastofologia porównawcza” rodem z Quwety nie ma żadnych podstaw fizycznych i jest po prostu szukaniem smoleńskiego jelenia.

Wykop Skomentuj62
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale