Napotkalem obrzydliwy zwyczaj wypominania politykom ich rodziców, dziadków.
Anonimowi internauci wyciagaja to np. Kaczyńskim, Ziobrze, Huebner, Cimoszewiczowi. Casus dziadka Tuska byl glosny ( a dziadek siedział najpierw w obozie koncentracyjnym).
Ja zawsze oceniam czlowieka po jego czynach, a nie po tym , jakich mial przodków. Rodziców sie nie wybiera, wybiera sie kolegów i partię polityczną. Nie obchodzi mnie, kim byl ojciec Huebner czy Kaczyńskich, obchodzi mnie, czy ci politycy zrobili cos dobrego dla Polski.
Ponadto smieszy mnie, jak politycy PO mowia że okupacja biur poselskich przez związkowcow to przestepstwo. Jakos nie przypominam sobie, by to mowili, gdy pielęgniarki okupowaly Kancelarię Premiera w 2007 r.
Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia - oj tak.


Komentarze
Pokaż komentarze