Przeczytalem notkę Chevaliera "Zapomniany akolita Pinocheta" i dyskusję pod notką.
Nie pierwszy raz czytam spory dot. dopuszczalnosci tortur.
Dla mnie sprawa jest prosta: ci, co uwazaja ze tortury są dopuszczalne (zawsze albo w stosunku do pewnych kategorii ludzi, np. komunistów, "podludzi", "reakcjonistów", terrorystów , lewicowców, prawicowców -niepotrzebne skreślic) są tam gdzie NKWD, gestapo, Pinochet, UB itd.
Ci, ktorzy uważają tortury za niedopuszczalne -stoją po dobrej stronie.
W sumie to banalne, az dziwne, ze trzeba o tym dyskutować. Nie mam jednak złudzeń ze takie dyskusje komus uswiadomią oczywistosc.
Zabawne jak niektórzy internetowi 'antykomuniści" mogliby sobie podac rece z fanatycznymi komunistami. To ta sama mentalność - wzniosly cel uswięca środki, celem moze być "wyeliminowanie niebezpieczenstwa komunistycznego" albo "zwyciestwo ludu pracującego" , "ochrona wiary i tradycji" czy "postęp" ale metody podobne.
Ktos moze powiedzieć-to tylko slowa, to tylko blog. Ale Auschwitz tez zaczął sie od słów.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)