Mam takie przypuszczenia:
-po pierwsze - Donald Tusk nie chce zwycięstwa kandydata PO w wyborach prezydenckich. Dlaczego? Zwyciestwo np. Lecha Kaczyńskiego by nadal konsolidowalo partię w obliczu nieprzyjaznego prezydenta. Poza tym prezydent z PO byłby oczywistym konkurentem dla szefa partii, a w partii wodzowskiej wódz może być tylko jeden. Sądze ze dla obecnego premiera wazniejsza jest jego kariera niż sukces PO.
-po drugie, Lech Kaczyński nie wystartuje w tych wyborach. Jarosław Kaczyński, który , jak mi się zdaje , w tej sprawie ma decydujący głos, może nie chciec ryzykowac porażki brata z drugorzędnym kandydatem PO. W przypadku porażki trudno będzie mówić, ze L. Kaczyński był dobrym prezydentem, skoro wyborcy go nie poparli ponownie. Ten problem odpadnie, jesli wystąpią np. problemy zdrowotne - wtedy będzie mozna powiedziec, ze chciał wystartować, ale nie mógł.
Wowczas PiS wystawi albo kogoś bez większych szans, albo kogos spoza partii, bez silnego zaplecza w PiS, zeby w razie czego nie mógł zagrozic jej prezesowi. Podobnie jak w przypadku PO -prezydent z PiS, inny niz brat bliźniak, byłby zagrozeniem dla Jarosława Kaczyńskiego
To tylko moje hipotezy, wiec mogę sie mylić. Ale poprzednie zachowania obu graczy -ktorzy lubia kombinowac i zaskakiwać, rodzą podejrzenia, ze ich tok myślenia często jest inny niz nam sie wydaje. Obaj mają skłonność do ryzyka i komplikowania rzeczy pozornie prostych.
Zabawne byloby, gdyby obie hipotezy okazaly sie prawdziwe -kto wówczas wygra wybory?


Komentarze
Pokaż komentarze