Moim zdaniem nie należy przesadzać i przypisywać członkom PJN zbyt wielu zalet. To są rozczarowani pisowcy. Oni na tle Jarosława Kaczyńskiego i jego świty może wyglądają sympatycznie, ale przecież przez wiele lat byli w PiS.
Nie słyszałem na przykład, żeby protestowali przeciw konferencji szefa CBA, tuz przed wyborami w 2007 r, na której Mariusz Kamiński radził na kogo lepiej nie głosować. A. Bielan pomagał prezesowi wyrzucać z partii Ujazdowskiego i Zalewskiego pod koniec 2007 r.
Ich wyjście wynika z pragmatyzmu. Gdyby obrażanie całego świata i marsze pod Pałac dawały zwycięstwo w wyborach w 2011 r., pani Kluzik -Rostkowska wraz z panem Kowalem szliby z pochodniami i wyjaśnialiby, że Prezes oczywiście ma słuszność.
Prezes nie chciał kontynuować udawania rozsądnego polityka i zniszczył to, co z takim trudem budowali. Postanowił też zrzucic winę za porażkę na swoich sztabowców.
Tak więc nie idealizujmy „kluzikowców”. Dobrze, że wyszli z PiS, ale zrobili nie z powodu wątpliwości moralnych, ale we własnym interesie. W PiS nie mieli już czego szukać. A że przy okazji przysłużyli się Polsce, to tym lepiej.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)