Ostatnio chodzą słuchy, że PO rozważa taki wariant.
Dobre podsumowanie:
"Zdaniem prof. Wawrzyńca Konarskiego, politologa z SWPS, wybory odbędą się wówczas, kiedy będzie to korzystniejsze dla PO. – Uzasadnienie zawsze się znajdzie – przekonuje. – Jeśli będzie to wiosna, usłyszymy argument o polskiej prezydencji w UE. Jeśli jesień, to o szacunku dla wyborców i że trzeba przestrzegać czteroletnich kadencji – mówi Konarski. "
http://www.rp.pl/artykul/576502_Pojdziemy-wczesniej-do-urn-.html
PO nie ma tyle głosów, aby doprowadzić do skrócenia kadencji, wyjściem byłaby dymisja premiera, ale to mogłoby byc kosztowne wizerunkowo. Dlatego stawiam, że wybory będą jednak jesienią. A wtedy Prezydencją w UE mało kto będzie się przejmował, rząd będzie zajęty kampanią. Szkoda.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)