http://wyborcza.pl/Polityka/1,103835,8831217,200_glosow_za_2000_zl.html
"Przed pierwszą turą Robert S. otrzymał przez pośrednika 2 tys. zł z poleceniem kupowania głosów na kandydatów PO Stefanosa Ewangielu (do rady miasta), Piotra Głąba (do rady powiatu) i walczącego o reelekcję prezydenta Piotra Kruczkowskiego. Jak twierdzi, kupił ich 200. Za dobrze wykonaną "pracę" dostał 900 zł i obietnicę zatrudnienia w Wałbrzyskim Związku Wodociągów i Kanalizacji (WZWiK).
Sytuacja powtórzyła się 5 grudnia, kiedy w drugiej turze wyborów prezydenckich Kruczkowski walczył z kandydatem niezależnym Mirosławem Lubińskim. Lubiński wygrał pierwszą turę, ale w drugiej zaledwie 325 głosami pokonał go Kruczkowski.
Robert S. twierdzi, że tylko on sam w trakcie drugiej tury kupił dla prezydenta kolejnych 200 głosów. A prócz niego robiło to kilkanaście innych osób. Ale gdy upomniał się o zatrudnienie w wodociągach, spotkał się z odmową."
I wtedy ruszyło go sumienie :)
A PO ma sie z czego tłumaczyć - powinny polecieć głowy odpowiedzialnych za to przestępstwo.
Kolejna wpadka rządzącej partii.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)