W "Polityce" ciekawy artykuł o Pawle Piskorskim, któremu wszystko wychodziło jako młodemu politykowi, ale teraz nic nie wychodzi. Można powiedzieć – taka marginalizacja groziłaby Tuskowi, gdyby jego kariera potoczyła się inaczej. W sumie Piskorski i Tusk są nawet podobni, obaj są zręcznymi politykami, obaj zaczynali w opozycji, obaj byli w UW i PO. Jednemu wyszło, drugiemu nie.
We "Wprost" ciekawa rozmowa z prof. Michałem Głowińskim o Polakach, Żydach i wojnie.
Ponadto artykuł Rafała Kalukina „Ostatni filar”. Intrygujący fragment:
„Donald obawia się, ze Platforma wygra wybory, ale większość stworzy koalicja PiS-SLD-PSL ”
Zabrałem się do wyliczeń i wyszło mi, ze obecnie PIS, SLD i PSL mają 222 posłów (147 + 44 + 31). Razem z PJN (17 posłów) mieliby większość. (Gdyby PiS, SLD i PSL chcieli zawiązać koalicje przed rozłamem w PiS, czyli przed listopadem 2010 r., to mieliby większość w Sejmie).
A przy okazji – rządząca koalicja ma tylko 234 posłów (203+ 31). Czyli gdyby 4 posłów odeszło z PO albo PSL, to koalicja nie miałaby matematycznej większości w Sejmie (231 posłów)
http://www.sejm.gov.pl/poslowie/kluby/kluby_kola.htm
A koalicja PiS-SLD-PSL po jesiennych wyborach? Wszystko się może zdarzyć, ale trudno mi sobie wyobrazić PiS i SLD w jednym rządzie. To byłaby jeszcze bardziej karkołomna koalicja niż PIS-LPR-Samoobrona. Ale, jak uczy doświadczenie, w polskiej polityce wszystko jest możliwe, a żądza władzy polityków jest jak kosmos -nieograniczona.


Komentarze
Pokaż komentarze