Nie jestem specjalistą ani od Rumunii, ani od Tunezji, ale widzę wiele zadziwiających podobieństw, między obaleniem Ceausescu w 1989 r, a obaleniem prezydenta Ben Alego w piątek.
Obaj rządzili bardzo długo żelazną ręką, po dyktatorsku, ustanowili kult swojej osoby, z represjami, inwigilacją obywateli i ścisłą cenzurą. Obaj mieli żony, które wywierały znaczny wpływ na rządy –żona prezydenta Tunezji wraz z swoim klanem podobno trzęsła gospodarką kraju. Obaj byli cenieni w świecie –Rumun m.in za niezależność od Moskwy, Tunezyjczyk za zapewnienie stabilizacji politycznej.
W obu przypadkach pojawiło się lokalne wydarzenie –w Rumunii protest w Timisoarze przeciw przeniesieniu węgierskiego pastora, Laszlo Tokesa, w Tunezji –samobójcza śmierć ulicznego sprzedawcy warzyw, Mohammeda Bouazizi w Sidi Bouzid, po konfiskacie jego towaru.
http://www.bbc.co.uk/news/world-africa-12120228
Te wydarzenia (niczym iskra rzucona na beczkę prochu) zapoczątkowały zamieszki, które po pewnym czasie przeniosły się do stolicy.
Obaj dyktatorzy użyli siły –policja i wojsko zabiły wielu demonstrantów, ale rewolucja okazała się zbyt silna. Lud wyszedł na ulice, bo miał już dość.
W obu przypadkach zapewne część elity rządzącej postanowiła skorzystać z okazji (albo ratować się) i poświęcić swojego lidera. Ceausescu i prawdopodobnie Ben Ali zostali zdradzeni przez swoich ludzi i musieli uciekać.
Rumuński dyktator uciekł śmigłowcem, ale został schwytany i zginął, Ben Ali uciekł prawdopodobnie śmigłowcem albo samolotem na Maltę, a potem do Arabii Saudyjskiej.
W obu krajach władzę przechwycili ludzie dawnego reżimu: Ion Iliescu w Rumunii, w Tunezji premier i przewodniczący parlamentu (przynajmniej na razie) .
Po obaleniu dyktatora nadal toczyły się walki w Rumunii i nadal toczą się w Tunezji. Rumunia mozolnie doszła do demokracji, nie wiemy co zdarzy się w Tunezji.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)