Wiele osób nie chce głosować. Każdy sam podejmuje decyzje, ale trza pamiętać, ze jeśli sami nie głosujemy, wyboru dokonają inni. Do Sejmu zostanie wybranych 460 posłów, niezależnie czy frekwencja wynosić będzie 70% czy 20 %.
Wezwania w rodzaju: „zbojkotujmy wybory, pokażmy politykom, ze mamy ich dość” są wg mnie bardzo naiwne. Nie pójdziemy głosować my , pójdą inni.
Żaden premier czy minister nie będzie odstępował od swoich zamierzeń, tylko dlatego, ze popiera go Sejm wybrany przy niskiej frekwencji, a więc przez małą część Polaków.
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103087,10399412,Wybory_2011__Tusk_o_nowym_spocie_PO__Nie_straszymy.html
„Według Tuska, "nie od dziś wiadomo, że najlepiej mobilizują się ci, którzy są albo wściekli, albo mają jakąś taką negatywną emocję".
- Bardzo byśmy chcieli, by ludzie, którzy mają w sobie też poczucie, czy taką potrzebę spokoju, ładu, bezpieczeństwa i nie są zmotywowani do pójścia do wyborów, żeby naprawdę uświadomili sobie, że niektórzy pójdą na 100 proc. wybierać, ale mogą wybrać taką rzeczywistość, która nie będzie odpowiadała tym spokojnym, ale niezdecydowanym by pójść - powiedział premier.”
Otóż to. Wybór nie ogranicza sie przecież do PiS i PO, jest kilka partii, które mogą wejść do Sejmu. Ludzie umiarkowani, rezygnując ze wskazania swoich kandydatów, oddają pole oszołomom i zadymiarzom różnego rodzaju.
„Obrońcy krzyża”, czytelnicy Gazety Polskiej czy zwolennicy Palikota pójdą na wybory. Złe emocje dają silną motywacje do działania. Podobnie, jest tu, w Salonie 24 - jest tu spory odesetek ludzi z negatywnymi emocjami.
Czy chcemy żeby tacy ludzie wybrali nam władze?


Komentarze
Pokaż komentarze (8)