Motto:
Niestety, przegrywamy. A więc teraz wariant węgierski, czyli walczymy o zwycięstwo, po dwóch przegranych wyborach, a w zasadzie „do trzech razy sztuka”.
Ryszard Czarnecki , 10 X 2011
Ciekawe, czy po następnych wyborach ten polityk będzie już w innej partii, czy powie „do czterech razy sztuka”?
Po szóstej porażce PIS jest jak ZSRR po rządach Breżniewa. Może wybrać trwanie, albo reformy (czytaj: zmianę prezesa) . Obie drogi są niepewne.
Trwanie nie ochroni przed następną klęską. W okolicy PiS może przecież pojawić się ktoś w typie prawicowego Palikota, który założy nowa partię i przejmie wyborców.
(Mało kto spodziewał się, że SLD przestanie być trzecią siłą w sejmie, a jednak).
Nawet jeśli to się nie stanie, PIS z Kaczyńskim ma niewielkie szanse na przejęcie władzy. Jesli PO ostatecznie rozczaruje wyborców, to ci nie poprą PiS tylko raczej inną, może jakąś nową partię.
Reformy, jak pierestrojka Gorbaczowa –mogą doprowadzić do rozpadu. Zmiana lidera może, choć nie musi, spowodować rozpad partii. Były premier dobrowolnie nie odda władzy. Zwolennicy obecnego prezesa powtarzają, ze tylko on jest w stanie utrzymać jedność partii. Tym samym przyznają, ze partii nie łączą wspólne idee, a pozostali politycy nie sa zdolni do współpracy ze sobą. Faktycznie, to smutna konstatacja.
Gdyby ZSRR nie przeszedł reform, zapewne też by się rozpadł, być może trochę później, ale za to w sposób jeszcze bardziej krwawy.
Jak widać, politycy PiS mają nad czym rozmyślać, szczególnie drugi po Kaczyńskim symbol PiS - Zbigniew Ziobro.
Podejrzewam, ze w partii rozegra się teraz walka, jeśli prezes nie odejdzie, to dojdzie do rozłamu. Przykładowo, szeryf z Krakowa nie po to przecież tak się lansował, żeby przez następne lata tkwić w opozycji i słuchać rozkazów starzejącego się wodza. Jeśli Radio Maryja go poprze, to rozłam będzie całkiem realny.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)