http://www.bbc.co.uk/news/world-middle-east-17217284
(…) Activists say more than 7,500 people have died since the uprising against Mr Assad's government began last March.
The government, however, says at least 1,345 members of the security forces have been killed combating "armed gangs and terrorists", and puts the number of civilians killed at 2,493.
Wojna w Syrii trwa. Od marca 2011 r. trwają protesty, na początku głównie pokojowe, ale od początku protestujący byli zabijani i aresztowani. Tak wygląda dialog Assada ze społeczeństwem.
Naturalne jest, że Syryjczycy maja prawo się bronić, stąd zrobiła się z tego wojna. Sąsiedzi i mocarstwa dokładają się do tego konfliktu, bo każdy dba o własne interesy.
Najgorzej mają zwykli Syryjczycy. Dla prezydenta Assada zapewne jest nieistotne, ile osób zginie. 1000? Nie ma problemu. 100 000? Spoko. Milion? Ludzi u nich dużo, władze poradzą sobie.
Sądzę, że tu nie będzie szczerego dialogu. Jedna ze stron wygra. Za dużo krwi popłynęło, żeby doszło do pokojowego zakończenia konfliktu.
Przyjęcie nowej konstytucji jest zapewne wyłącznie zabiegiem propagandowym. Już istniejąca konstytucja zapewniała wolność słowa i wolność pokojowych zgromadzeń, ale jak widać, to był tylko świstek papieru, jak konstytucja PRL. Dlatego trudno przypuszczać, że nowa konstytucja będzie przestrzegana przez władze.
Nie wiem jak to się skończy, być może Baszar al-Assad stłumi rewolucję, ale podejrzewam, że prędzej czy później dyktator upadnie. Kraje arabskie są mu wrogie, dozbrajają opozycję, sankcje też uderzają w niego.
Nawiasem mówiąc, Bahrajn czy Arabia Saudyjska też zabijały demonstrantów u siebie, to bardzo represyjne reżimy. W Bahrajnie uwięziono lekarzy, którzy leczyli rannych demonstrantów (sic!). Działania tych państw nie są więc motywowane troską o demokrację i prawa człowieka, lecz własnymi interesami i solidarnością z syryjskimi sunnitami (Baszar jest alawitą).
Niestety zapewne jeszcze wielu ludzi zginie. Syria przeżywa to, co Polska za okupacji, jeśli chodzi o skalę okrucieństwa i zniszczeń


Komentarze
Pokaż komentarze