http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103087,11618179,PO_grozi_rozpad__Gowin__Nie_zgodzimy_sie_na_dyktat_.html
"- Jeżeli lewa część Platformy otwiera spory światopoglądowe, to - proszę wybaczyć - ale my też mamy prawo do artykułowania swoich przekonań - mówił w Poranku TOK FM minister sprawiedliwości Jarosław Gowin. Zapewnił jednak, że jego zdaniem nic nie zagraża jedności PO. Co innego twierdzi minister Bogdan Zdrojewski. W "Gazecie Wyborczej" przyznaje: niebezpieczeństwo jest i nie wolno go lekceważyć." (...)
A ja bym się cieszył, gdyby doszło do rozłamu. Mam już dosyć sytuacji, gdy dwie największe partie okładają się pięściami przy uciesze swoich fanatyków, ale bez pożytku dla nas, społeczeństwa.
To sytuacja dobra dla PO i PiS. PO dzięki temu rządzi, pokazując ze jest zaporą przeciw szaleńcom z PiS. A PiS jest największa partią opozycji, pokazując, że walczy ze „zdrajcami” z PO. Jeśli nie ma normalnej opozycji, tylko sekta Prezesa, to PO nie musi sie starać, bo i tak wyborcy ją poprą jako mniejsze zło.
Odejście części posłów pozbawiłoby koalicję większości – potrzebna byłaby nowa koalicja albo wybory. Powstałaby nowa partia, która byłaby może rozsądną alternatywą dla zużywającej się PO. Również działacze z PiS, którzy nie chcą być w sekcie, ale nie mają gdzie pójść (bo np. nie odpowiada im partia Z. Ziobry albo nie wierzą w jej sukces), mieliby możliwość przejścia do nowej formacji.
J. Palikot pokazał, wbrew "znawcom" twierdzącym, że "scena polityczna jest zabetonowana", że nowa partia może wejść do Sejmu, co może ośmielić innych. Może udałoby się wyjść z tego zaklętego kręgu, że duża część ludzi nie lubi PO, ale głosuje na nich, żeby PiS nie doszedł do władzy.
Na koniec powiem, ze nie mam jednak dużych nadziei, że taki rozłam będzie najbliższym czasie. To jednak duże ryzyko, bo nowa partia nie miałaby wsparcia z budżetu. Z drugiej strony, nie wszyscy w PO chcą być wiecznie tylko pomocnikami Tuska, może J. Gowin czy K. Kwiatkowski w końcu woleliby działać na własny rachunek?


Komentarze
Pokaż komentarze (1)